Ameryka Łacińska największą na świecie polityczną i społeczną beczką prochu


Fot. AP
Ameryka Łacińska jest największą polityczną i społeczną beczką prochu na świecie – ocenił dziennik „El Mundo” po niedzielnej, 8 stycznia, próbie zamachu stanu w Brazylii. Tysiące zwolenników byłego konserwatywnego prezydenta Jaira Bolsonaro w proteście przeciwko wynikom wyborów prezydenckich szturmowało parlament, Pałac Prezydencki i budynek Sądu Najwyższego „zgodnie ze scenariuszem napisanym w 2021 r., kiedy zwolennicy amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa zaatakowali Kapitol” – stwierdził dziennik.

Wydarzenia w Brazylii to złowieszczy znak dla rządów w regionie w 2023 r. – ostrzegł politolog prof. John Polga-Hecimovich cytowany przez „El Mundo”.

Według eksperta inspiracja ekstremistycznym populizmem nacjonalistycznym w USA i dużą dozą bezkarności przeniknęła kontynent latynoamerykański. Zwolennicy Jaira Bolsonaro od miesięcy koczowali przed koszarami wojskowymi w Brazylii, żądając interwencji militarnej w celu obalenia wybranego w wyborach prezydenta Luli da Silva i organizowali się przez 17 tysięcy grup WhatsApp - według brazylijskiego dziennika „O Globo”. Czekali na okazję do przeprowadzenia ataku na instytucje państwowe.

„Przykład Trumpa jest obecny na kontynencie, który dał zwrot na lewo, a po zaprzysiężeniu Luiza da Silvy w Brazylii utrwalił kolor czerwony na większej części mapy Ameryki Łacińskiej” – powiedziała wenezuelska politolog Carmen Beatriz Fernandez, dodając: „widać to w Peru po nieudanym zamachu stanu i gwałtownych zamieszkach, w Boliwii, gdzie zatrzymano lidera opozycji, gubernatora Santa Cruz, a nawet w Ekwadorze, z zalążkiem kryzysu, który może wybuchnąć w każdej chwili, gdyż prezydent Guillermo Lasso już nie ma poparcia parlamentu”.

Trump nie tylko był inspiracją dla zwolenników Bolsonaro, ale także dla Nayiba Bukele w Salwadorze, Nicolasa Maduro w Wenezueli czy Pedro Castillo w Peru.

„Trump stanowi inspirację dla radykałów przede wszystkim ze względu na panującą bezkarność” – uważa ekspert ds. stosunków międzynarodowych w Orlando (Floryda) prof. Maria Puerta Riera. „W Brazylii doszło do brutalnego protestu, który miał na celu podważenie demokratycznych wyników wyborów, podobnie jak było z lewicą latynoamerykańską w latach 90. i na początku bieżącego stulecia w celu obalenia rządów neoliberalnych i centroprawicowych” – przypomniała.

„Przemoc ekstremalnej prawicy przypomina faszystowskie zamachy stanu z XX wieku jak marsz na Rzym (1922 r.) i pucz monachijski (1923 r.)” – podkreślił historyk Armando Chaguaceda. Porażka wyborcza konserwatysty Bolsonaro nie jest odosobnionym przypadkiem w regionie, gdzie od czasu zwycięstwa Lopeza Obradora w Meksyku w 2018 r. stery władzy przekazały w ręce lewicowych polityków m.in. Meksyk, Argentyna, Chile, Kolumbia, Peru, Boliwia, Honduras, Ekwador, Panama, Nikaragua, a teraz Brazylia.

Na podstawie: PAP