AWPL o postawie Degutienė


Przewodniczący AWPL Waldemar Tomaszewski, fot. wilnoteka.lt
AWPL wystosowało wczoraj komunikat prasowy w formie odniesienia do ostatnich wypowiedzi przewodniczącej litewskiego sejmu Ireny Degutienė. Kilkakrotnie sugerowała ona w ciągu ostatniego tygodnia, że za napiętą sytuacją w stosunkach polsko-litewskich, szczególnie tych lokalnych, na Litwie, stoi Waldemar Tomaszewski. Z jej słów wynikało niemal, że tylko on ma pretensje do Litwinów, ale potrafi narzucać swe poglądy innym. Komunikat AWPL odsłania kulisy tych wypowiedzi, mówi o tym, że są one wpisane w wewnątrzpartyjną kampanię wyborczą, gdzie przez najbliższy miesiąc będzie trwała walka między Degutienė a Andriusem Kubiliusem o fotel przewodniczącego konserwatystów. Przewodnicząca sejmu uparła się - zdaniem AWPL - na kampanię robioną kosztem bicia słabszych (w tej roli zostali obsadzeni Polacy na Litwie), skierowaną do nacjonalistycznie nastawionego skrzydła partii.
Komunikat AWPL dotyczy zarzutów Degutienė, że z list Bloku Waldemara Tomaszewskiego do władz Samorządu Wilna wszedł człowiek z wieloletnim stażem pracy w KGB. Chodzi o inżyniera Wiktora Bałakina ze Związku Rosjan, który w latach 1973-1991 dosłużył się stopnia majora w urzędzie litewskiego oddziału KGB.

„Czy w szeregach konserwatystów nie ma byłych komunistów lub osób, które robiły karierę w tamtych czasach?” - pada pytanie w komunikacie AWPL. „Nie sądź, a nie będziesz sądzony” - tym ewangelicznym zwrotem AWPL wzywa Irenę Degutienė do autorefleksji.

Następnie w komunikacie wyrażono przekonanie, że Degutienė dobrze wie, jakie szykany spotykają Polaków ze strony Litwinów przy trwającym od 20. lat (z wiadomym skutkiem) zwrocie ziemi. Wie, ale milczy. Widzi pochody nacjonalistów z transparentami „Litwa dla Litwinów”, „Juden raus”, „Litwa bez Rosjan, Polaków” i też milczy. Bo niewygodne jest zarzucanie kolegom z partii czy sejmowej frakcji, że uczestniczenie w takich pochodach jest wzywaniem do nienawiści na tle narodowościowym. Łatwo jest natomiast wyznaczyć sobie łatwego do atakowania wroga i robić na tym kampanię wyborczą o stołek szefa partii.

Członkowie AWPL proszą w komunikacie, by Degutienė zaniechała walki o własną popularność za pomocą populistycznych i nieuczciwych ataków. „Właśnie AWPL - partia regionalna, jednoczy w swych szeregach Polaków, Rosjan, Litwinów, Białorusinów i innych obywateli Litwy nie populistycznymi hasłami, lecz konkretną pracą, i w ten sposób umacnia swą pozycję. Na przykład w ciągu ostatnich pięciu lat w rejonie wileńskim zbudowano 4 przedszkola, 2 szpitale i kilka innych placówek o zadaniach społecznych. Przy tym, prowadząc te znaczące inwestycje, samorząd nie posiada długów” - czytamy w komunikacie.

„Przedstawiciele AWPL, utrzymując przez pięć kadencji większość we władzach na Wileńszczyźnie, nie uwikłali się w żadne skandale korupcyjne, czego nie można powiedzieć o wszystkich towarzyszach pani Przewodniczącej. Ludzie doceniają rezultaty pracy naszych przedstawicieli i ich uczciwość. Głosuje na nas coraz więcej wyborców, w tym i etnicznych Litwinów. Dlatego w tym ataku na współobywateli możemy dostrzec również uczucie zazdrości i strach przed konkurencją. AWPL nie słowami, lecz w życiu codziennym kieruje się wartościami chrześcijańskimi, prowadzi uczciwą politykę, jednoczy, a nie dzieli ludzi” - napisała służba prasowa AWPL.

Klamrą komunikatu są odniesienia do trwającego czasu skupienia podczas Wielkiego Postu. „Katoliczka, wiceprzewodnicząca chrześcijańskiej partii, marszałek Sejmu Irena Degutienė przed Wielkanocą, w czasie przeznaczonym na skupienie, zaczęła atakować swoich bliźnich” - tymi słowami komunikat się zaczyna. „Mimo to członkowie AWPL, jako chrześcijanie, ślą w związku ze zbliżającymi się świętami wielkanocne pozdrowienia i życzenia wszystkiego najlepszego i modlą się o stan duszy pani Przewodniczącej” - tymi słowami komunikat się kończy.

Kontrkandydat Degutienė do roli przewodniczącego konserwatystów, premier Andrius Kubilius, przyjął inną postawę na czas wewnętrznej kampanii wyborczej. Wcielił się w rolę „męża stanu”, który gasi pożary waśni narodowych i wzywa do porozumienia pomiędzy Polakami i Litwinami.

„Sądzę, że musimy jasno uzmysłowić i powiedzieć sobie, że Litwa jest domem nas wszystkich. Czasami i w rodzinie bywa tak, że wybuchają kłótnie i pojawia się złość, ale każdy z własnego doświadczenia wie, że najlepsze, co w takich chwilach można zrobić, to pomilczeć, a nie szukać winnego, ponieważ zazwyczaj bywa tak, że wina leży po obu stronach” - powiedział Kubilius w dzisiejszym wywiadzie dla radiostacji „Žinių radijas”.

Na podstawie: awpl.lt, BNS, inf.wł.