Cmentarz na Rossie odnawiany tylko społecznym wysiłkiem

W 2017 r. na Cmentarzu na Rossie odnowionych zostało 13 pomników nagrobnych. Prezentując tegoroczne dokonania, prezes Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą Alicja Klimaszewska zaznaczyła, że prace zostały wykonane wyłącznie dzięki społecznym inicjatywom, m.in. Polskiego Stowarzyszenia Medycznego na Litwie, dzięki wsparciu finansowemu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP, spółki Orlen Lietuva. Niestety głośno zapowiadana przez stołeczny samorząd kompleksowa renowacja Rossy dotychczas nie ruszyła, a urzędnicy zamiast wspierać społeczników, utrudniają im pracę.
"Wykonaną pracę oceniam jako dobrą, udało nam się zrobić naprawdę dużo. Mając 27 tys. euro, przeprowadziliśmy poważne prace, wystarczy wspomnieć, że odnowiliśmy przepiękne ogrodzenie wokół pomnika Izy Salmonowiczówny. Łącznie jest to 13 pomników" - poinformowała prezes Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą Alicja Klimaszewska.

Staraniem Komitetu odrestaurowany został m.in. pomnik Adama Piłsudskiego, brata marszałka Józefa Piłsudskiego, wiceprezydenta Wilna, senatora IV kadencji w II RP; znanego wileńskiego ginekologa, dyrektora Państwowej Szkoły Położnych - Aleksandra Karnickiego; poległego w wojnie polsko-bolszewickiej Seweryna Rymaszewskiego; powstańca listopadowego Stanisława Szumskiego; dziadków dowódcy AK na Wileńszczyźnie Romana Korab-Żebryka - Stanisławy i Antoniego Żebryków.

Jak zaznaczyła prezes Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą, prace zostały wykonane fachowo i solidnie. Alicja Klimaszewska dziękowała Raimondasowi Vaitkūnasowi, dyrektorowi spółki Vilniaus kalviai, która precyzyjnie odtworzyła piękne kute ogrodzenie wokół jednego z najpiękniejszych pomników na Rossie - Czarnego Anioła na grobie Izy Salmonowiczówny, oraz Andrzejowi Orłowskiemu, dyrektorowi spółki Żybartuva, który nadzorował przebieg prac renowacyjnych na Rossie. 

Nie szczędziła natomiast krytyki pod adresem stołecznego samorządu, który zapowiadał kompleksową renowację zabytkowej nekropolii. "Wciąż wszystko jest na etapie projektów i konkursów na poszukiwanie wykonawców. Samorząd zorganizował konferencję, żeby pochwalić się, co zamierza zrobić, a przy okazji pokazał to, co my zrobiliśmy, bo sami przecież nie mają nic do pokazania. Wręczając mi Nagrodę św. Krzysztofa, mer solennie obiecał, że w 2017 r. rozpoczną się prace na Rossie, ale nic się nie dzieje, choć rok zbliża się ku końcowi. Jestem rodowitą wilnianką, było mi więc bardzo miło otrzymać statuetkę św. Krzysztofa, ale byłoby jeszcze przyjemniej, gdyby władze miasta rzeczywiście coś zdziałały dla Rossy" - powiedział Wilnotece Alicja Klimaszewska. 

Nie dość jednak, że nie ruszyła tak głośno zapowiadana renowacja, urzędnicy częstokroć zamiast pomagać, przeszkadzają społecznikom: czekanie na zgodę na renowację nagrobków trwa miesiącami, członkowie Komitetu są odsyłani od Annasza do Kajfasza. W przypadku odbudowy ogrodzenia wokół Czarnego Anioła, czekanie na niezbędne pozwolenia trwało osiem miesięcy. Jako przykład Alicja Klimaszewska przytoczyła też sytuację, w jakiej znalazła się pewna mieszkająca w Szwecji starsza pani, która chciała własnym kosztem odnowić rodzinny grób na cmentarzu Bernardyńskim. Zamiast pomóc, urzędnicy zaczęli stawiać różne przeszkody, domagać się kolejnych pism, zaświadczeń. "Takie zachowanie zniechęca tych, którzy chcieliby coś zrobić" - ubolewała Alicja Klimaszewska.

Podczas prezentacji dokonań Komitetu w 2017 r. Alicja Klimaszewska poinformowała, że zamierza zrezygnować z funkcji prezesa. "Chcę przekazać swoją misję nowym osobom. Coś się zaczyna, coś kończy. Spośród czwórki nas, don kichotów, którzy rozpoczynali tę pracę, zostałam sama. Odeszli śp. Olgierd Korzeniecki, śp. Jerzy Surwiłło, śp. Halina Jotkiałło. Doszli na szczęście nowi ludzie - gdyby nie doszli, w ogóle nie byłoby sensu istnienia Komitetu" - Alicja Klimaszewska uważa, że dzięki przekazaniu obowiązków Komitet będzie miał szansę dalszego istnienia. Wieloletnia prezes jako swego następcę widzi Dariusza Żyborta, wiceprezesa Polskiego Stowarzyszenia Medycznego.


Zdjęcia i montaż: Edwin Wasiukiewicz