Co dalej z Zułowem?


Dąb Marszałka w Zułowie, fot. wilnoteka.lt
Z masztów w Zułowie ściągnięto biało-czerwone flagi – poinformował tygodnik Związku Polaków na Litwie „Nasza Gazeta”, apelując jednocześnie o nieorganizowanie wycieczek ani żadnych uroczystości na terenie dawnej posiadłości Piłsudskich, gdzie urodził się przyszły Marszałek Rzeczypospolitej. „Niestety, Zułów nie jest gotowy na przyjęcie gości” – stwierdza w imieniu Związku „Nasza Gazeta”, informując o braku możliwości odpowiedniego przygotowania tego miejsca do obchodów 100-lecia niepodległości. W tym roku Senat RP nie przyznał żadnych środków na kontynuację prac w Zułowie i zawiesił współpracę z Zarządem Głównym ZPL, a właśnie Zarząd tej organizacji będzie decydował, co dalej z Zułowem. Decyzja ma zapaść jesienią. Prezes ZPL Michał Mackiewicz nie wyklucza nawet sprzedaży działki, którą – jak twierdzi – nabył niegdyś za „w większości własne środki” i przekazał dla Związku, ale do dziś nie doczekał się refundacji tych środków.

„W ciągu kilkunastu lat Zarząd Główny Związku Polaków na Litwie włożył wiele wysiłku i starań w zabezpieczenie i uporządkowanie miejsca urodzin Marszałka Józefa Piłsudskiego w Zułowie, realizację idei przekształcenia go w miejsce pamięci zbiorowej” – czytamy w artykule „Zułów nie będzie miejscem pamięci narodowej?”, który Związek Polaków na Litwie opublikował na łamach swojego tygodnika „Nasza Gazeta”. Przypomnijmy, od 2005 roku wspomniany teren znajduje się pod opieką ZPL-u, który jest obecnie jego głównym i jedynym gospodarzem. Autorzy tekstu wymieniają, co udało się zrobić w ostatnich latach: usunąć pozostałości ferm kołchozowych, zasadzić krzewy dekoracyjne i drzewa, ustawić kamień pamiątkowy, zasadzić dębową Aleję Pamięci Narodowej i ustawić stele upamiętniające wybranych ludzi i wydarzenia ważne dla historii Wileńszczyzny, Polaków na Litwie, jak i dla całego narodu polskiego.

ZPL wyraża satysfakcję z tego, że odbyło się tu wiele wspaniałych imprez, a obchody dnia urodzin Marszałka, jego śmierci, podobnie jak Dnia Wojska Polskiego ściągały tu liczną, wielopokoleniową polską rodzinę, że Zułów przyciągał coraz więcej zainteresowanych odwiedzeniem samego miejsca, jak również organizowaniem na jego terenie uroczystości związanych z ważnymi rocznicami historycznymi. Jednocześnie podkreśla, że „(…) uczucie należycie realizowanego celu przyćmiewało to, że, niestety, w ciągu minionych lat podejmowane przez nas kroki i działania nie doczekały się praktycznie należytego wsparcia od urzędów i organizacji, które nawet mają w swych założeniach zadania wspierania i rozwijania takich idei. (…) A ostatnio podejmowane czynności szkalowania i izolowaniu Zarządu Głównego ZPL i prezesa Związku od podejmowania decyzji i działań, czynią dalsze kontynuowanie prac i realizowanie planów w Zułowie praktycznie niemożliwymi”. Związek wspomina także o nierealizowaniu zaplanowanych inicjatyw związanych z 100. rocznicą odzyskania niepodległości. Nie podaje jednak, o jakie organizacje i wydarzenia konkretnie chodzi. „W takiej sytuacji biało-czerwone flagi – symbolizujące jubileuszowy rok – zostały ściągnięte z masztów. (…) uprzejmie prosimy kierowników wycieczek i grup podróżujących śladami Józefa Piłsudskiego w miarę możliwości [o] nieplanowanie wizyt w Zułowie i nieorganizowania tu uroczystości” – czytamy w „Naszej Gazecie”.

„Dzisiaj tam wszystko łopianami zarasta i flagi nie mogą tak nad tym powiewać. Porządkowaliśmy teren za prywatne pieniądze prezesa, teraz prezes musi zbierać na adwokata…” – tłumaczy z przekąsem swoją decyzję w rozmowie z Wilnoteką prezes ZPL Michał Mackiewicz. Aluzja ta potwierdza związek decyzji ws. Zułowa z zarzutami stawianymi prezesowi ZPL przez Fundację „Pomoc Polakom na Wschodzie” odpowiedzialną m.in. za przekazywanie polonijnym organizacjom funduszy z budżetu Senatu RP opiekującego się Polakami za granicą. Oskarżenia o nieprawidłowości finansowe i fałszowanie faktur zostały skierowane do warszawskiej prokuratury, jednak Michał Mackiewicz jak dotąd nie odpowiedział na jej wezwanie. 7 czerwca Prezydium Senatu RP wydało decyzję o wstrzymaniu wypłat kolejnych dotacji dla ZPL-u do czasu wyjaśnienia sprawy.

Osobną kwestią jest finansowanie prac w Zułowie. Część terenu dawnego majątku Piłsudskich wraz z fundamentami dworku, w którym przyszedł na świat Józef Klemens Piłsudski, została zakupiona przez ZPL w 2004 roku. Michał Mackiewicz podkreśla, że choć nabyta działka jest własnością organizacji, większość środków na jej wykupienie pochodziła z jego prywatnego budżetu. W 2005 roku rozpoczęto działania mające na celu rewitalizację tej przestrzeni i nadanie jej statusu miejsca pamięci narodowej. W maju 2010 roku zapoczątkowano sadzenie dębowej Alei Pamięci Narodowej, gdzie przy każdym dębie ustawiona jest stela, upamiętniająca jakąś postać lub ważne wydarzenie. O uporządkowanie Zułowa szczególnie dbał sam prezes oraz członkowie poszczególnych oddziałów i kół, w tym także młodzież, która po kilka razy każdego roku organizowala tam społeczne akcje, np. koszenie trawy.

Pierwsze wsparcie finansowe z Macierzy, przeznaczone konkretnie na uporządkowanie terenu w Zułowie, ZPL otrzymał dopiero w 2017 roku w ramach wspólnego z Fundacją „Oświata Polska za Granicą” projektu „Zułów – miejsce pamięci narodowej w 150. rocznicę urodzin Marszałka Józefa Piłsudskiego”. Senat RP przyznał im wówczas 150 tysięcy złotych, za które udało się przeprowadzić najważniejsze prace: przede wszystkim skruszyć i usunąć betonowy gruz i zbrojenia, które pozostały po wybudowanej tu w czasach sowieckich kołchozowej fermie trzody chlewnej, a także przygotować plac pod przyszły parking, zabezpieczyć zabytkową piwnicę, która groziła zawaleniem oraz wybrukować jedną stronę drogi biegnącej wzdłuż Alei Pamięci Narodowej.

„Uważam, że te pieniądze zostały dobrze spożytkowane” – powiedział Wilnotece prezes Fundacji „Oświata Polska za Granicą” Jacek Giebułtowicz. „Złożyliśmy również wniosek w tym roku na kontynuację i dokończenie pewnych prac (wybrukowanie alei z drugiej strony, uporządkowanie drogi, zabezpieczenie zachowanej podmurówki dworu Piłsudskich – przyp. red.), ale niestety nie dostaliśmy żadnych pieniędzy. Sprawa jest w tym momencie zawieszona” – dodał.

Zdaniem prezesa fundacji utrzymanie Zułowa to ogromne przedsięwzięcie. „Jest dużo pracy, no i są koszty” – wyjaśniał. „Ja, powiem szczerze, byłem trochę sceptyczny, zanim tego nie zobaczyłem. Byłem tam (w Zułowie – przyp. red.) kilka razy i wydaje mi się, że jeśli chodzi o uporządkowanie tego miejsca społecznym wysiłkiem, to bardzo dużo zrobiono” – podkreślił. Jednocześnie wyraził żal, że dalsze prace nie są obecnie możliwe. „Pewne rzeczy trzeba kończyć. Źle jest także dlatego, że nie koordynuje się niektórych spraw. Są różne instytucje, które zajmują się pielęgnowaniem miejsc pamięci narodowej i dobrze by było, żeby tutaj była jakaś komisja, ktoś przyjechał, coś poradził i pomógł, żeby zapewnił, że to będzie trwała pomoc. W zeszłym roku było kilka dużych uroczystości, w tym roku też na pewno będą, więc to miejsce jest niewątpliwie żywe” – powiedział Jacek Giebułtowicz.

Prezes Michał Mackiewicz nie jest jednak tego pewien. Na pytanie Wilnoteki, czy 11 Listopada będzie świętowany w Zułowie, odpowiada: „To się okaże”. Bardziej zdecydowany jest odnośnie 15 sierpnia (Dzień Wojska Polskiego, zwykle obchodzony w Zułowie): „Niestety, niczego nie planujemy”. „Możecie pojechać, jeśli chcecie, ale przedstawiciele państwa polskiego nie są tam w ogóle pożądani. Napiszemy taki transparent” – ironizuje Mackiewicz.

Jacek Giebułtowicz nie chciał komentować decyzji prezesa ZPL-u. „To są sprawy ambicjonalne, urażona duma, to jest strasznie bolesne. Słyszałem, jak Michał Mackiewicz odgrażał się, że coś takiego zrobi. Przykro mi. Ja bym mu odradzał takie działania, ale jest w bardzo trudnym położeniu, bo to jest sytuacja właściwie… nie wiem, jak to rozwiązać. Szkoda, że tak jest, bardzo żałuję, bo to w pewnym sensie pomniejsza wkład pracy. To jest pewien dorobek, który dotyczy naszej tradycji narodowej, a nie aktualnych uwarunkowań politycznych czy jakichś innych” – powiedział w rozmowie z Wilnoteką prezes Fundacji „Oświata Polska za Granicą”. „Ja mam zaufanie do Związku, uważam, że jego członkowie mają dużo roboty i czasami trzeba im po prostu przypominać o pewnych sprawach” – dodał.

Dalszy los Zułowa nie jest zatem jeszcze przesądzony. Na razie brakuje środków finansowych nie tylko na prace porządkowe i realizację ambitnego projektu odnowienia tego terenu (ponoć miał tu nawet stanąć pomnik z orłem na 6-metrowej kolumnie!), ale też na zwykłe roboty pielęgnacyjne, takie jak choćby koszenie trawy. Prezes Mackiewicz podkreśla, że działka w Zułowie jest własnością ZPL-u, ale nie wyklucza nawet możliwości jej sprzedaży. „15 lat muszę wszystkim udowadniać, że to własność ZPL-u, ale kupiona w większości za pieniądze Michała Mackiewicza i myślę, że zrobimy z tym porządek. Jak wszyscy mówią, że to [moja] własność prywatna i jeżeli nikt [jej] nie kupi, to przepiszę na prywatną (jako swoją – przyp. red.)– pół żartem grozi M. Mackiewicz w rozmowie z Wilnoteką. Na nasze pytanie, w jaki sposób prezes niby może to zrobić, czyżby decyzją Zarządu Głównego przepisze - przekornie nie przeczy.    

Czy działka w Zułowie z połową polskiej Alei Pamięci Narodowej, pokołchozową piwnicą, dębem ku czci Marszałka i resztkami fundamentów jego rodzinnego dworku znalazłaby nabywcę? To zależy od ceny, jaką ustaliłby prezes Mackiewicz. Przypomnijmy jednak, że od kilku lat na sprzedaż jest wystawiona druga część posiadłości Piłsudskich, rozbita na kilka działek. Na jednej z nich zachowały się jedyne autentyczne pozostałości po zabudowaniach gospodarczych, w tym duży drewniany czworak, prawdopodobnie pamiętający lata dziecięce Marszałka (rodzina Piłsudskich opuściła Zułów po tragicznym pożarze, który strawił większość zabudowań – mały Ziuk miał 7 lat, gdy Piłsudscy byli zmuszeni przeprowadzić się do Wilna). Na innej - domek z końca lat 30. XX w., gdy w Zułowie zaczęto tworzyć Rezerwat Pamięci Marszałka.

Polska jeszcze niedawno nie była w ogóle zainteresowana jakąkolwiek inwestycją w Zułów. W listopadzie 2017 roku wicepremier i minister kultury Piotr Gliński powiedział, że „na terenie dawnego majątku Piłsudskich nie ma obecnie nic interesującego z punktu widzenia dziedzictwa kulturowego”. Polskie media informowały wówczs, że pojawiła się oferta sprzedaży ww. blisko 20-hektarowej działki za milion euro. Jednak Piotr Gliński zadeklarował, że polskie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie planuje zakupu tego obszaru, który mimo wszystko – nawet wbrew słowom szefa resortu kultury – znajduje się na liście polskich miejsc pamięci narodowej. Duży teren nie znalazł nabywców i dziś kilkuhektarową działkę z czworakiem, w którym ponoć przez jakiś czas po pożarze mieszkali także Piłsudcy z małym Ziukiem, można już nabyć za jakieś 300 tys. euro! Stając się przy okazji sąsiadem Związku Polaków na Litwie. Sami swoi...

Na podstawie: „Nasza Gazeta” nr 30 (1326), msz.gov.pl, wpolityce.pl, inf. wł.