Manifestanci w Jerozolimie: zatrzymać Netanjahu, powstrzymać to szaleństwo


Fot. PAP
W całym Izraelu trwa nowa fala antyrządowych protestów. W czwartek, 19 czerwca, wieczorem przed rezydencją premiera Benjamina Netanjahu w Jerozolimie zgromadziło się kilkaset osób. Wszyscy wciąż więzieni przez Hamas zakładnicy muszą zostać uwolnieni, a rząd nie jest w stanie tego zrobić, dlatego chcemy natychmiastowych wyborów – mówili protestujący.




Chcemy powrotu zakładników tak szybko, jak to tylko możliwe, ale ten rząd, ten premier nie są w stanie tego zapewnić. Armia ich nie uwolni, to niemożliwe, to się może stać tylko na drodze porozumienia, ale oni nie chcą się na nie zgodzić – powiedziała PAP Maya, nauczycielka, która przekonuje, że ten rząd musi odejść, że potrzebne są nowe wybory.

Czwartkowa manifestacja w Jerozolimie to kolejny z całej serii protestów odbywających się od niedzieli w Izraelu, nazywanych przez organizatorów „tygodniem wstrząsu”. Tego samego dnia kilka tysięcy osób demonstrowało w okolicy prywatnego domu Benjamina Netanjahu w Cezarei, a w Tel Awiwie manifestanci zablokowali główną autostradę.

Dziennik „Haarec” zwraca uwagę na coraz większą brutalność policji. Podczas poniedziałkowego protestu w Jerozolimie doszło do zamieszek, aresztowano dziewięć osób, a trzy trafiły do szpitala - dwie z nich doznały obrażeń od strumienia armatki wodnej, a jedną zraniono w głowę podczas brutalnego aresztowania – relacjonowała gazeta. Policja informowała, że działania podjęto wobec osób, które zakłócały porządek i atakowały funkcjonariuszy.

Na sytuację wewnętrzną Izraela, i opinie demonstrantów o tym, że rząd nie radzi sobie z zagrożeniem, wpływa też narastające napięcie na północy kraju, gdzie nasilają się ostrzały kontrolującego południe Libanu i wspieranego przez Iran Hezbollahu. Rosną obawy o przekształcenie się konfliktu w otwartą wojnę, a z terenów przygranicznych ewakuowano dziesiątki tysięcy osób. W tym tygodniu izraelska armia zatwierdziła plan ofensywy na Liban, natomiast przywódca Hezbollahu Hasan Nasrallah zapowiedział, że ataki tej organizacji nie ustaną, dopóki nie zostanie zawarty rozejm w Strefie Gazy.

W październikowym ataku na Izrael terroryści zabili blisko 1200 osób i uprowadzili 251. Część z zakładników została później uwolniona za palestyńskich więźniów. Według władz izraelskich wciąż więzionych jest 116 osób. Jak szacują media powołujące się na źródła wywiadowcze, 66 z nich już nie żyje. W odpowiedzi na napaść armia izraelska rozpoczęła ofensywę w Strefie Gazy w celu wyeliminowania Hamasu. W ocenie strony palestyńskiej na skutek walk i ostrzałów zginęło już blisko 38 tys. osób. Gaza pogrążona jest w katastrofie humanitarnej na ogromną skalę.

Od ataku 7 października notowania Netanjahu gwałtownie spadły, a niemal każdy sondaż pokazuje, że gdyby teraz doszło do przedterminowych wyborów, lider Likudu nie miałby szans na sformowanie koalicji z obecnymi partnerami – informuje portal Times of Israel. Według kalendarza wyborczego kadencja obecnego izraelskiego parlamentu wygasa jesienią 2026 roku.

Na podstawie: PAP