Marsz z pochodniami kontra urodziny Chucka Norrisa


Steven Seagal, fot. prisonplanet.com
10 marca Krakowskie Przedmieście w Warszawie jak co miesiąc było świadkiem tradycyjnego już marszu z pochodniami, upamiętniającego ofiary tragedii smoleńskiej. Wczoraj naprzeciw manifestującym wyszli wielbiciele superbohatera kina akcji Chucka Norrisa.
Jak co miesiąc na czele marszu niesiono transparent "Żądamy prawdy". Wzywano do budowy pomnika ofiar. Były także napisy: "To nie był zwykły wypadek", "Smoleńsk, nie pozwolimy zakłamać prawdy". Część manifestantów trzymała zapalone znicze lub pochodnie, niesiono też biało-czerwone flagi.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zaznaczył, że "nie może się powtórzyć kłamstwo katyńskie i się nie powtórzy, m.in. dzięki tym, którzy są gotowi tu co miesiąc przybywać". "Mam nadzieję, że wielkim dniem przypominania tej prawdy, wołania o tę prawdę będzie 10 kwietnia" - powiedział J. Kaczyński.

Wczoraj na Krakowskim Przedmieściu przed Hotelem Europejskim odbywał się też happening z okazji 71. rocznicy urodzin aktora filmów sensacyjnych Chucka Norrisa. Skandowano m.in. hasło "Niech żyje Chuck". Jubilatowi odśpiewano również "Sto lat!". Organizatorzy zapowiedzieli, że 10 kwietnia spotkają się ponownie, tym razem, by obchodzić 59. urodziny Stevena Seagala, amerykańskiego aktora kina akcji.

Wolność słowa i wolność demonstracji ma swój niezbywalny walor. Tym razem jednak ten walor otarł się, i to dość mocno, i o absurd, i o groteskę.

Na podstawie: PAP, inf.wł.