Mokre buty, zmęczone nogi, pomidorowa twarz, a także skupienie i modlitwa


Fot. Paweł Wilbik
W dniach 15 - 22 sierpnia w Bukowinie Tatrzańskiej odbyły się kolejne już rekolekcje młodzieży z Niemieża. Wspinaczki, wspólne śpiewy, modlitwa - wszystkim tym dzisiaj pragnie dzielić się nasza młodzież.
Wraz ze wschodem słońca, trzynastoosobowa grupa z kościoła św. Rafała Kalinowskiego wraz ze swoim duszpasterzem księdzem Włodzimierzem Sołowiejem, jak co roku, wyruszyła w drogę.

Dwanaście godzin i już byli na miejscu. Program rekolekcji był bardzo intensywny. Pobudka o piątej rano, jutrznia, poranna msza święta, śniadanko i w góry. Wieczorem, jak u porządnych górali, obiadokolacja. Po czym wprowadzenie w ćwiczenia duchowe, adoracja, dzielenie się własnymi przeżyciami i na zakończenie dnia kompleta - czyli modlitwa przed snem. Tak oto wyglądał dzień młodych rekolektantów. Wszystko to służyło temu, aby młodzież mogła się skupić nad Tym, który kocha ich najgoręcej, nad Tym, który tak bardzo pragnie się z nimi spotkać.

Tegoroczne rekolekcje miały nieco innych charakter niż poprzednie - organizatorzy postanowili przeprowadzać rekolekcje w języku litewskim, a msze święte celebrować w języku polskim, ponieważ grupa nasza była dwujęzyczna. Szczerze powiem, nie było nam łatwo, ale daliśmy radę, co też świadczy o tym, że więź przyjaźni i miłość braterska pomiędzy Polakami i Litwinami jest o wiele głębsza, aniżeli jak o tym się mówi. Osobiście dla mnie połączenie rekolekcji i wspinania się w góry jest czymś nadzwyczjanym, potrzebującym wielkiego skupienia oraz wytrwałości czego często dla młodzieży, i nie tylko, brakuje. Niełatwo jest po całym dniu chodzenia po górach usiąść do rozmowy z Bogiem podczas półgodzinowej wieczornej adoracji.

Fot. uczestnicy rekolekcji

"Nasze rekolekcje zawsze są okazją, by się spotkać - z kimś, czymś lub Kimś - - mówi jeden z prowadzących rekolekcje Artur Adam Markiewicz - Lubię tak spotykać się. W górach te spotkanie jest nietypowe, bo zawsze nieoczekiwane. Nawet jak się spotkasz ze sobą. Animując młodymi zawsze chcę, by wspólnota nie tylko słuchała, ale też myślała i rozmawiała o Bogu. To ciężkie zadanie. Ale w tym roku widziałem, jak młodzież czepia się za Pismo. Widziałem to w zadawanych pytaniach, w dzieleniu się, w dyskusjach i rozmowach. To cieszyło mnie".

Wśród  uczestników nie brakowało prawdziwych "weteranów", którzy co roku w taki sposób spędzają wakacje: "Od pięciu lat jeżdze na rekolekcje i za każdym rokiem coraz to z większym zapałem. Dzięki tym chwilom, kiedy byłem w skupieniu, i rozmowie z Panem Bogiem stwierdziłem sobie, że nie jestem taki głupi - mogę sobie poradzić z wieloma rzeczami, odczułem, że Jezus kocha mnie i zawsze jest obok. Podczas tych rokolekcji odpowiedziałem na sporo pytań, które mnie dręczyły od wielu lat" - wspomina Paweł Wilbik.

Wyjazd nie należał do najłatwiejszych form spędzan "Myślałam, że ta podróż będzie bardziej trudna fizycznie, ale okazało się, iż była trudna jak fizycznie tak i duchowo - wspomina Evelina Buinovskaja - Kiedy każdego wieczoru wracaliśmy z gór i szliśmy na wspólną modlitwę, to całe zmęczenie gdzieś znikało i wtedy było tak dorze: odczuć łaskę Bożą, podzielić się wszystkim i odczuwać, że ktoś ciebie słucha, poprostu jest obok. Mogę szczerze i otwarcie powiedzieć, że nie oczekiwałam, iż będzie tak jak było, a było naprawdę super!"
 
"Na te rekolekcje jechałam z celem odpowiedzenia sobie na niektóre ważne dla mnie pytania, zastanowienia się nad swoimi życiowymi troskami, wyjaśnienia moich stosunków z Bogiem i ludźmi. Podczas każdych rekolekcji jeszcze bardziej uświadamiam sobie, że życie wspólnie z Bogiem jest naprawdę piękne, chociaż nie zawsze łatwe; że moje życie duchowe - to ciągła praca nad sobą. Oczywiście, każdemu radziłabym wybrać się na takie rekolekcje, bo podczas nich ludzie mogą zrozumieć, co tak naprawdę jest najważniejsze" - dzieli się wrażeniami Agnieszka Sobieska.

"Już minął tydzień, a ja wciąż chcę tam wrócić... Wszystko co jest niepotrzebne zostało w górach - wróciłam wewnętrznie spokojna. Co trzymałam? Nie uwierzycie, otrzymałam to, czego najbardziej potrzebowałam. Kolejne wyzwanie, wspaniali biesiadnicy, spotkanie z Bogiem, wewnętrzne "sprzątanie", chwilowy strach i ból, szczere szczęście, prawdziwe emocje -  to wszystko spotkało mnie na tych rekolekcjach" - wspomina Ana Mackel.

Owoce rekolekcji to - jak  podkreślają uczestnicy - nowe spojrzenie na Boga, nowe spojrzenie na otaczający świat i ludzi. Poczucie własnej wartości i siły, a także świadomość tego, że jestem jednak mały w porównaniu do ogromnej Miłości Bożej. "Ogólnie mówiąc, takie wakacje warto mieć. To jest trochę inaczej niż lato na łóżku, czy na plaży, więc jak jest możliwość, to warto na coś takiego odważyć się"  - z uśmiechem zachęca Artur Markiewicz.

Materiał nadesłany. Publikacja bez skrótów i redakcji.