Opowieści z dawnego Wilna... (7) „Dom Wiktorii” i sklep Fechtela


Dom przy ulicy Zamkowej 32 (foto ze zbiorów autora)
Opisywanie dziejów wileńskich domów traktować można czasem jak biografie ludzi. Znaleźć się w niej więc powinny opisy kolejnych etapów ich istnienia… od dzieciństwa do ich obecnego dojrzałego wieku. Pamiętajmy jednak, iż niektóre domy „umarły” – zostały na pewnym etapie życia miasta zburzone. Niektóre domy mają ową „biograficzną” linię opisaną lepiej, inne gorzej. Wileńskie budynki Starego Miasta dojrzewały przechodząc liczne zmiany. Dodawane im były piętra, rozbudowywały się wszerz lub wzdłuż, łączono je z innymi czy też dobudowywano skrzydła. Zmieniały się także fasady, tracąc lub zyskując niektóre szczegóły.
Pewna fotografia z 1974 roku, sprowokowała mnie, aby odtworzyć mniej znany fragment historii domu przy ulicy Zamkowej 32 (Pilies g. 32). Ów niepokaźny dom budzi zainteresowanie turystów, gdyż za jego bramą znajduje się „przemiłe podcieniowe z piętrowymi barokowymi arkadami”. Dom nazywany jest powszechnie „Domem Wiktorii”, a jego podwórko było po wielokroć fotografowane i malowane. Obecnie przykuwa tam uwagę nie tylko ciekawa architektoniczne arkadowa galeria ze schodami, ale także rzeźba „Srebrnej Marii” (Matki Bożej) umieszczona w okienku na piętrze. Została ona znaleziona przez jednego z antykwariuszy, który uzyskał pozwolenie na umieszczenie jej w niszy, gdzie niegdyś była mechanizm wciągarki towarów na strych. W tym czasie pojawił się także napis „Sidabrynas”.


Na początek powtórzę/przypomnę w skrócie nieco bardziej znanych informacji o budynku. Od XVI wieku stojące w tym miejscu budynki padały pastwą pożarów po których zmieniali się właściciele. W drugiej połowie XVIII wieku dom należał burmistrza Antoniego Lachowicza, później Zuzanny Lachowiczowej. Każdy dom na Starym Mieście wiąże się nieodłącznie z działającymi w nich sklepami, lokalami rzemieślników różnych branż, biurami itp. Nie inaczej było z domem Lachowiczów. Na początku XIX wieku mieściły się tam winiarnie, a także kawiarnia „Wiktoria”, której nazwę – jak się wydaje - kojarzyć należy z imieniem właścicielki. Spotykali się w niej czasami członkowie Filomatów i Filaretów. Mickiewicz, Zan i inni bywali zatem „u Wiktorii”. Dom należał jeszcze później do Stasińskiej, następnie do Wilgockiej. Od 1887 roku właścicielami byli wreszcie Seweryn-Justyn i Aniela Römerowie (ona z domu Burba). Już rok później dom zapisany został na „Marynię”, ich ukochaną córkę, czyli Marię Antoninę Wiktorię Römerównę (1847-1939). Dom nazywany bywał potocznie „von Römerów” i miał w tym czasie adres Zamkowa 36 (Bolszaja 36). Front budynku był vis a vis gmachu radziwiłłowskiej Kardynalii, w którym później ulokowana była Poczta Główna[1].


Römerówna zleciła przebudowę domu i pierwszą z nich wykonano wg. projektu architekta Cypriana Maculewicza w latach 1887-1889. Kolejną przebudową (w 1903 roku) kierował Apolinary Mikulski, a następną (w 1911) Antoni Filipowicz-Dubikow. Budynek pozostawał jednak wciąż niewysokim (dwie kondygnacje), z niezbyt ciekawym skrzydłem od strony Zaułka Literackiego. Duża część całego kompleksu przeznaczona była nadal na wynajem i co ciekawe wciąż była tam na przykład kawiarnia (wg. danych w 1888 roku był tam m.in. lokal pod nazwą „Paryż”). Wrócę jeszcze do tego tematu, ale zgodnie z zapowiedzią odkryjmy nieco informacji, które związane są z owymi fotografiami z 1974 roku (kilka kadrów zachowanych w wileńskim archiwum). Skupimy się najpierw na widocznym dwujęzycznym napisie „E. Fechtel” wykonanym z białych płytek na ciemniejszym tle. Zobaczmy co wiadomo o dawnym sklepie w tym domu, którego właściciel w taki sposób wyróżnił odpowiednią część elewacji.


Początki sklepu w tym miejscu sięgają 1839 roku, gdy August F. Zimmerman pochodzący z kupieckiej, niemieckiej rodziny z Rygi - założył spółkę, wynajął lokal i otworzył tam „handel kolonialny”. Specjalizował się w sprzedaży towarów delikatesowych. Dobrze prosperujący interes około 1855 roku przejął kolejny kupiec niemiecki Edward Fechtel (również pochodzący z Rygi), który prawdopodobnie był zięciem Zimmermana. Mimo zmian właścicieli domu, sklep kolonialny pozostawał wciąż w tym samym miejscu. Fechtel w każdej z reklam prasowych odwoływał się do ciągłości „handlu” podając nazwisko poprzedniego właściciela i datę 1839. „Kafelkowa” dekoracja elewacji z napisem pojawiła się zapewne podczas remontu w 1911 roku.

Edward Fechtel nie zmienił profilu sklepu, a z czasem rozwinął go w imponujący sposób. Świadectwem tego były często pojawiające się płatne reklamy, zarówno w prasie wileńskiej, ale również warszawskiej, ryskiej, a nawet w niemieckich gazetach wychodzących w Prusach. Sklep miał jedno wejście od ulicy, skąd klienci trafiali do głównego pomieszczenia handlowego. Oprócz tego były trzy małe pokoje „podręczne” i duże, stare piwnice do przechowywania win.


Dom Römerów na fotografii z 1974 roku (KPD)

Fechtel wciąż poszerzał ofertę sklepu. Obok towarów kolonialnych sprzedawał też wyroby rękodzielnicze i przemysłowe. Pojawienie się każdego nowego produktu połączone było z jego reklamą w prasie. W drugiej połowie XIX wieku, u Fechtela kupić można było delikatesy z całego świata, w tym m.in. trunki i napoje: wina, szampany, koniaki i rumy (francuskie, włoskie, niemieckie i krajowe), angielskie piwo typu porter oraz markowe wody mineralne, najlepszą herbatę i przedniej jakości kawę. Dla panów były cygara oraz długie tureckie cybuchy do fajek, nazywane „antypki”, cały skład zapałek różnej długości. Specjalny dział stanowiły sery. Wśród nich żółte uznanych gatunków m.in. z Holandii, a także bryndza węgierska oraz miejscowy ser litewski produkowany w Postawach. Kolejny asortyment stanowiły kawior i ryby: rewelskie kilki, lampredy, sardynki, śledzie holenderskie i angielskie oraz sardynki z Francji i świeże flądry z Morza Północnego. Na regałach wędliniarskich najczęściej reklamowane były kiełbasy kurlandzkie. Kolejny dział to różnorodne markowe słodkości: czekolady, kakao, świeże kasztany, śliwki z Bordeaux, różnego rodzaju karmelki, angielskie biszkopty i wszelkie bakalie… a to zapewne ledwie cząstka tej oferty. W sklepie dostać można było ponadto – zwłaszcza przed świętami - specjalnie polecaną mąkę saratowską doskonale nadającą się na ciasta. Uzupełniały ten asortyment kasze: różowe i białe („hamburskie” i „moskiewskie”) oraz perłowe holenderskie. Były też kostki bulionowe i inne produkty firmy „Maggi”. Zgodnie z reklamą, każdy z towarów można było tam zamówić również w ilościach hurtowych.

Edward Fechtel jak wspomniałem sukcesywnie poszerzał swoją ofertę, gdyż był świetnie zorientowany w oczekiwaniach wybrednej klienteli. Od pewnego momentu można było u niego kupić: szuwaks angielski, spermacetowe świece z torfu („zupełnie przeźroczyste”), lampy stołowe (francuskie i angielskie „nowej konstrukcji”) i aromatyczny olej do lamp, wreszcie perski proszek na owady i różnego rodzaju tablice blaszane „trwalsze od marmuru”. Nie ustając w rozwoju, około 1863 roku Fechtel wszedł w kolejne kontakty handlowe. Przyjmował zamówienia browarników na dostawę chmielu różnych odmian, głównie niemieckich (bawarski „Schpalter”, „Lager und Schenckbier”, braunszweigski „Stadt und Land-Hopfen”), wreszcie smołę browarnianą z Tyrolu. Przyjmował także zamówienia na dostawę drzew, krzewów i nasion z renomowanej firmy ogrodniczej Wagnerów z Rygi. Przy tej okazji udostępnił swój sklep do przyjmowania zleceń przez niemieckiego planistę-ogrodów, Hermana Hetzscholda. U Fechtela złożyć wreszcie można było zlecenia na wykonywanie robót melioracyjnych w majątkach ziemskich.  

Interesy szły wyjątkowo dobrze o czym świadczy otwarcie drugiego sklepu (głównie z winami), w domu przy ulicy Wielkiej 64 (Bolszaja 64, ob. Didzioji  g. 16). Przy sklepie były dwa „gabinety”, w których można było się wina napić. Ten drugi „handel” zapisany był na Jelizawietę (Elżbietę) Fechtelową, żonę kupca. Roczny obrót sklepu Fechtela w 1886 roku wynosił 25 tysięcy rubli (z czego było 2 tysiące dochodu), a przez wiele kolejnych lat oscylował na zbliżonym poziomie (dochód między 1500-3000 rubli). 

Niewiele wiadomo o życiu prywatnym rodziny Fechtelów. Według niektórych zapisków dowiedzieć się można, że ojciec oraz jego jedyna córka udzielali się jako pieśniarze. Córka przez pewien czas była chórzystką w zespole śpiewaczym, który w 1857 roku, występował ze Stanisławem Moniuszką. Odnotowano ten fakt podczas okolicznościowej prezentacji niektórych utworów kompozytora w Wilnie. Wiadomo, iż Edward poruszał się po Wilnie wyszukanymi pojazdami. Miał m.in. karetę „wykwintnej roboty na stojących resorach”.

W okresie intensywnie prowadzonej rusyfikacji, jeden z gorliwych urzędników złożył wniosek o ukaranie Fechtela za sprzedawanie produktu z polskimi napisami na opakowaniu. Chodziło o zapałki produkowane z Wielkiej Woli w Królestwie. Po pewnym czasie prasa informowała, iż kupiec ostatecznie „wykręcił się od kary finansowej zapewne jedynie dlatego, że był Niemcem”.


Po lewej stronie początek Zaułka Literackiego. Fragment domu Römerów i sąsiadujący z nim dom Ickowicza na fotografii z 1977 roku. Z prawej fragment witryny z żaluzjami i wejście do sklepu (KPD)

                                                                 *     *     *
Edward Fechtel zmarł w lipcu 1887 roku. Nabożeństwo żałobne odprawione zostało w kościele luterskim przy ulicy Niemieckiej, a zmarłego pochowano w rodzinnym grobowcu na cmentarzu ewangelickim na Pohulance. Sklepy funkcjonujące nadal do szyldem „Edward Fechtel” prowadziły odtąd wdowa i córka. Był to ówcześnie zabieg tradycyjny, gdyż oznaczało dobrze kojarzącą się nazwę z osobą, która wyprowadziła interes na wysoki poziom. Od około 1908 roku, firma „Edward Fechtel” była właścicielem jednego z pierwszych automobilów w Wilnie. Był to trzydziestokonny, trójmiejscowy Ford T (typ phaeton). Pisano, iż był to pojazd który wyjątkowo dobrze nadawał się do „dalekich podróży”, gdyż był „bardzo mocny i posiadał ogromną szybkość” (75 wiorst na godzinę). Już jednak rok później - z jakichś niewiadomych powodów - w prasie pojawiło się ogłoszenie z ofertą sprzedaży tego auta.

Wielka Wojna (1914-1918) doprowadziła do upadku sklepu. Zaczęło się od tego, że Niemcy przeprowadzili kilka razy rekwizycję zgromadzonego towaru. Gwałtownie kurczyła się lista dostawców, brakowało pieniędzy, odchodziła klientela. Wreszcie przyszedł moment gdy panie Fechtelowe musiały w 1916 roku interes zamknąć. Gdy pojawiło się ogłoszenie o odstąpieniu lokalu, objął go Jan Bukowski, polski kupiec działający na rynku jako jednoosobowa spółka. W bardzo trudnym, okupacyjnym okresie 1917-18, handlowiec rozpoczął detaliczną i hurtową sprzedaż win i kawy. Warto podkreślić, że reklamując swój sklep, Bukowski zawsze dodawał, iż chodzi o „Skład wina i towarów kolonialnych - dawniej Edwarda Fechtela”. W ofercie Bukowskiego były m.in. wina kościelne, o czym informował „Wielebne Duchowieństwo” wileńskie.

W 1921 roku, niedługo po zawirowaniach wojennych, do spółki z Bukowskim przystąpił Ignacy Dagis, którego nazwisko pojawiło się na nowym szyldzie. Był to czas, gdy decyzją władz miasta przywrócono historyczne nazwy ulic. Długa Bolszaja z carskiego okresu znów składała się z trzech ulic: Zamkowej, Wielkiej i Ostrobramskiej. Zmieniła się tym samym numeracja poszczególnych domów. Po odjęciu ulicy Zamkowej, dom Römerów miał odtąd adres Wielka 8/Zaułek Literacki 1.

Spółka „Dom Handlowy J. Bukowski – I. Dagis” nadal dodawała informację, iż dawniej był to sklep po szyldem „E. Fechtel”. Wszystko wskazuje, że handlowcy starali się choćby w pewnym zakresie nawiązać do dawnej tradycji i specjalizowali się głównie w gatunkowych towarach. Na ofertę składały się zatem: delikatesy (bakalie, kakao, czekolady), „wielki wybór win krajowych i zagranicznych”, „wyroby wódczane pierwszorzędnych firm krajowych” oraz „bardzo stare miody”, ponadto towary spożywcze: ryby, mąki i wędliny. 

Późną jesienią 1927 roku, Jan Bukowski zdecydował się odejść ze spółki i Ignacy Dagis pozostał jedynym właścicielem sklepu przy Wielkiej 8. Zgodnie z umową, odchodzący  wspólnik otrzymał sporą kwotę za zbywane udziały. Bukowski przystąpił ze swoim kapitałem do spółki Jasieńskich, którzy prowadzili sklep kolonialny w domu na ulicy Wielkiej 26 (ob. Didzioji g. 6). Losy dawnych wspólników potoczyły się później różnie, w każdym razie żadnemu z nich „nie poszło dobrze”. Dagis sam prowadził sklep (z nieodłącznym dopiskiem „d. E. Fechtel”) – już tylko do 1929 roku. Interesy załamały się zwłaszcza w szczytowym okresie kryzysu gospodarczego, kiedy kupiec coraz bardziej się zadłużał. Głównym wierzycielem była m.in. sławna firma „J.A. Baczewski” ze Lwowa, znana z produkcji znakomitych wódek i likierów. Dagis przez dłuższy czas brał od nich towar na kredyt. Roszczenia zgłaszał też wileński kupiec Stanisław Szpak. Wobec niewypłacalności w lipcu 1929 roku całe wyposażenie sklepu Ignacego Dagisa było licytowane. W ten sposób zakończyła się trwająca 90 lat tradycja funkcjonowania sklepu kolonialnego w domu Römerów. Po pewnym czasie, zwolniony lokal przejęła Helena Matejko, która przemeblowała sklep prowadząc w nim handel materiałami piśmiennymi i kreślarskimi[2].

Spółka Jasieńskich do której przystąpił Jan Bukowski również nie przetrwała kryzysu gospodarczego. Pewne informacje wskazują, iż widmo bankructwa i zupełnego wpędzenia się w nędzę przytłoczyły Bukowskiego całkowicie. Nie wytrzymał psychicznie i w styczniu 1930 roku popełnił samobójstwo, zażywając dużą porcję strychniny.

Ignacy Dagis jako "urodzony handlowiec wypłynął jeszcze raz” wracając do branży. W 1931 roku zarejestrował spółkę „Twórczość” i pod takim szyldem otworzył mały sklep kolonialny przy ulicy Antokolskiej 21. Był ponadto aktywnym działaczem wileńskiego Związku Drobnych Kupców, Handlarzy i Przemysłowców Chrześcijan, wchodząc nawet okresowo do jego zarządu.

Wróćmy jeszcze do podwórka i reszty kompleksu „Domu Wiktorii”, gdyż mieściły się tam oprócz sklepu Fechtela jeszcze inne magazyny. W okresie międzywojennym przy Wielkiej 8 była: pracownia fotograficzna „Foto-Skład” Morducha Rabinowicza (przejęta w 1940 roku przez Adama Sołtanowicza), a w podwórku było wejście do pralni i pogotowia krawieckiego „Warszawianka”. Od 1937 roku jeden z mniejszych lokali zajmował jubiler i zegarmistrz Jakub Podzelwer, a kilka większych pomieszczeń wynajęło Konserwatorium Muzyczne im. Mieczysława Karłowicza pod kierownictwem Stanisława Szpinalskiego. Zgodnie z długo trwającą tradycją w podwórku „Domu Wiktorii” działał także lokal gastronomiczny. Restaurację „Staro-Wileńską” reklamowano w latach dwudziestych, jako najstarszą w Wilnie i podawano datę 1870, jako początek jej działalności. Jeszcze przed Wielką Wojną prowadził ją Karol Sitkiewicz (wynajmował także mieszkanie w tym domu). Od 1932 roku jego wspólnikiem był Jan Żelazowski. Restauracja traciła jednak na popularności i w drugiej połowie lat trzydziestych została zamknięta.


Od 1944 roku – dom przy ulicy Pilies g. 32 / Literatų g. 1 należał do Litewskiej Fundacji Sztuki. Lokale służyły jako mieszkania i pracownie artystów (m.in. Vytautas Kalinauskas, Arvydas Každailis, Stasys Krasauskas, Marija Teresė Rožanskaitė, Leonas Lagauskas, Bronius Uogintas, Mikalojus Vilutis i inni. Dobrze, że budynek nadal pozostaje znany jak „Dom Wiktorii”, chociaż spotkamy też nazwy: „Dom Römerów” lub „Dom Artystów”. Obecnie w lokalu dawnego sklepu Edwarda Fechtela, od wielu lat jest salon optyczny „Rega”. Podczas remontu elewacji pozostawiono co prawda brązowe kafelki, lecz dawny napis został usunięty podobnie jak stare żaluzje witryny sklepowej. Po sąsiedzku działa sklep wielobranżowy z pamiątkami, odzieżą i antykwariatem.



[1] Gmachu tego obecnie nie ma. Został zburzony w latach sześćdziesiątych XX wieku i w jego miejscu stanął nieciekawy i niepasujący do otoczenia betonowy blok (Pilies g. 23).
[2] Widoczny na fotografii dwujęzyczny napis „E. Fechtel”, przetrwał gdyż spółka J. Bukowskiego i I. Dagisa, a później papierniczy handel H. Matejko, nie usuwała kafelek, lecz przykrywała go tablicą z szyldami ich firm. Po 1939 roku i w okresie Litewskiej SRR, w miejscu tym funkcjonowały różne placówki handlowe. Dom był remontowany w 1974 roku i właśnie wtedy na pewien czas odsłonięty był historyczny już wówczas napis i co najważniejsze utrwalony został na fotografii.