PE symbolicznie ogłosił klimatyczną sytuację nadzwyczajną



Deputowani do końca byli w tej sprawie podzieleni – socjaliści, zieloni i liberałowie przekonywali, że właśnie hasło „climate emergency” – w polskiej wersji rezolucji „alarmująca sytuacja klimatyczna” – najlepiej oddaje rzeczywistość. Wątpliwości mieli konserwatyści, ale również ludowcy – największa frakcja w Europarlamencie.

Niektórzy deputowani podnosili, że ogłoszenie „alarmu” może niepotrzebnie powodować panikę. Dodatkowo niemieccy politycy argumentowali, że słowo użyte w ich tłumaczeniu rezolucji – „Notstand” – ma konotacje nazistowskie. Dlatego, jak zaznaczyli, woleliby mówić o „naglącej sytuacji”, czyli „climate urgency”.

Przed dzisiejszym głosowaniem odbyła się w Strasburgu burzliwa dyskusja w tej sprawie. Frakcja Zielonych przekonywała, że jeśli Unia i inne regiony świata nie podejmą radykalnych działań, niebawem może nam grozić masowe ginięcie gatunków.

Europosłowie przyjęli we czwartek również drugą rezolucję w sprawie klimatu.  

Parlament Europejski wezwał kraje wspólnoty do szybszego ograniczania emisji dwutlenku węgla. W dokumencie zapisano, że Unia do 2050 roku powinna być neutralna klimatycznie, a do 2030 roku poziom emisji CO² powinien być o połowę mniejszy w stosunku do roku 1990.

Osiągnięcie neutralności klimatycznej jest jednym z kluczowych elementów programu nowej szefowej Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen. Zapowiedziała wczoraj w Strasburgu, że przemiana ekologiczna będzie „sprawiedliwa” i „nie będzie wykluczała biedniejszych regionów”.

Na podstawie: IAR