Pięknie opowiedzieć małą ojczyznę: Wileńskie hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki


Izabela Maksymowicz, fot. Bartosz Frątczak
W cyklu "Pięknie opowiedzieć małą ojczyznę" prezentujemy przemówienia wygłoszone na konkursie krasomówczym organizowanym przez Centrum Języka Polskiego, Kultury i Dydaktyki Litewskiego Uniwersytetu Edukologicznego w Wilnie. Tekst "Wileńskie hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki" napisała i wygłosiła Izabela Maksymowicz, uczennica Gimnazjum im. Jana Pawła II. Historia hospicjum w Wilnie - mieście Miłosierdzia, uzyskała III miejsce w kategorii wiekowej do 25 roku życia.
Wileńskie hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki

Izabela Maksymowicz

Hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki w Wilnie prowadzone przez Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego jest miejscem szczególnym na mapie Wilna, a wciąż niedostatecznie znanym. Mam nadzieję, że moje dzisiejsze wystąpienie, niech nawet w bardzo minimalnym stopniu, ale przyczyni się do nagłośnienia tej wyjątkowej, trudnej do przecenienia działalności, jaką prowadzą w Wilnie siostry zakonne na czele z siostrą dyrektor Michaelą Rak.

Już na wstępie warto podkreślić, że Hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki w Wilnie - jako miejsce opieki i troski nad chorymi umierającymi na nowotwory - jest pierwszym i wciąż jedynym hospicjum na Litwie. Współczesny model opieki hospicyjnej - jako specjalistyczny ośrodek opieki nad chorymi umierającymi - zrodził się w Anglii w drugiej połowie ubiegłego wieku w głowie Angielki Cicely Saunders, która jako pielęgniarka w londyńskim szpitalu Świętego Łazarza opiekowała się nieuleczalnie chorym, polskim lotnikiem - Dawidem Taśmą. To rozmowy z nim natchnęły Angielkę do stworzenia miejsca przeznaczonego dla ludzi umierających. Miejsca, w którym chorzy będą otoczeni opieką, nie tylko medyczną, ale również psychologiczną i każdą inną, będą mogli uporządkować swoje sprawy oraz przygotować się do odejścia.

Idea hospicyjna okazała się bardzo potrzebna, szybko się przyjęła i hospicja zaczęły powstawać we wszystkich europejskich krajach. Na Litwie pierwsze hospicjum powstało i oficjalnie zainaugurowało swoją działalność dopiero 16 czerwca 2012 roku. Nie ma przesady w twierdzeniu, że ideę hospicyjną na Litwie zaszczepiły właśnie siostry zakonne ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego. Przybyły one na Litwę z Gorzowa Wielkopolskiego, gdzie przy swoim macierzystym zakonie również prowadziły hospicjum.

Można się zastanawiać, dlaczego idea hospicyjna przyjmuje się na Litwie z tak dużym opóźnieniem i trudem. Jednym z powodów jest pewna znieczulica społeczna i brak doświadczeń w czynieniu bezinteresownej pomocy - jest to niewątpliwie sowiecka spuścizna. Ale warto też podkreślić, że w naszym kręgu kulturowym od wieków zasadą było, że człowiek umiera w domu, w otoczeniu bliskich i rodziny. Norma społeczna zobowiązywała do opieki nad najbliższymi aż do ich śmierci. Nawet dzisiaj, gdy chory trafia do hospicjum, nieraz jest to przez otoczenie traktowane jako strach przed śmiercią bliskiej osoby, uciekanie przed nią albo - co gorsza - jako pozbawianie się kłopotu i przerzucanie odpowiedzialności na innych.

Oczywiście, współczesne uwarunkowania ekonomiczne i społeczne spowodowały zaniknięcie wielu elementów rodzinnych w nowoczesnych społeczeństwach zachodnich. Ale hospicja są przede wszystkim związane z postępem medycyny, który spowodował, że radzi ona lepiej z problemem uśmierzania przewlekłego bólu, występującego w końcowych stadiach chorób nowotworowych. By pomóc choremu potrzeba specjalistycznej opieki, której w domu często nie sposób załatwić, a szpitale już takiej pomocy nie mogą udzielić. Poza tym, współczesne społeczeństwa coraz trudniej radzą sobie z poczuciem osamotnienia, strachem przed odejściem. Wszelaką pomoc w tym zakresie okazują właśnie hospicja.

Należy wyraźnie podkreślić, że współczesna idea opieki hospicyjnej nie wyrasta z niedostatków medycyny czy systemu opieki zdrowotnej, ale współpracuje ze współczesną medycyną, korzysta z jej osiągnięć. Idea opieki hospicyjnej jest nakierowana na utrzymanie najwyższej możliwej jakości życia pacjenta. Dokładnie taka idea przyświeca działalności Hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki w Wilnie.

Początkowo siostry prowadziły w Wilnie hospicjum domowe - otaczały opieką chorych w ich domach, zwykle w sytuacjach, gdy byli oni wypisani ze szpitala po ostatnich zabiegach zwalczających chorobę. Zajmowały się chorymi, wypożyczały specjalistyczny sprzęt, szkoliły rodziny w pielęgnacji i postępowaniu z chorym. Siostrom jednak bardzo zależało, by otworzyć w Wilnie hospicjum stacjonarne - ośrodek, w którym chorzy byliby otoczeni stałą opieką specjalistyczną. Powołanie takiego ośrodka nie było łatwym zadaniem. Początkowo z dystansem do pomysłu odniosły się nawet władze kościelne. Z czasem jednak siostry zdołały pozyskać zgodę i przychylność arcybiskupa wileńskiego kardynała Juozasa Audrysa Bačkisa.

Otrzymały na własność budynek, który przed wojną należał do sióstr wizytek. W czasach sowieckich przez wiele lat mieściło się tu jednak więzienie. Budynek był całkowicie zdewastowany i wymagał gruntownego remontu. Na wstępie koszty remontu budynku zostały oszacowane przez fachowców na 3 miliony litów! Na Litwie nie znalazły się takie pieniędze, być może ze względu na pogłębiający się w kraju kryzys gospodarczy. Siostry jednak nie zaprzestawały działań i pukania do każdych drzwi. Znaleźli się darczyńcy spoza Litwy, głównie w Irlandii, Niemczech, Stanach Zjednoczonych, Holandii i Polsce, jak też w innych krajach.

Dzięki przychylności sponsorów i aktywności sióstr budynek został wyremontowany i w 2012 roku hospicjum stacjonarne rozpoczęło swoją działalność. Warto podkreślić, że w momencie, kiedy s. Michaela Rak podjęła starania o otwarcie w Wilnie placówki opieki paliatywnej, a był to początek lat dwutysięcznych, w języku litewskim nie było nawet odpowiednika nazwy "hospicjum". Obecnie litewski termin "hospisas" jest nierozerwalnie łączy się z pionierską na Litwie działalnością siostry Michaeli Rak i sióstr z jej zgromadzenia.

Obecnie hospicjum mieści 17 łóżek dla osób chorych. Jak mówi siostra Michaela: "Pustych łóżek nie mamy i mieć nie będziemy…". Siostra Michaela Rak jako młoda dziewczyna przeżyła podobną tragedię. Wykryto u niej guz w głowie, dlatego wie, jak bardzo niezbędny pacjentom hospicjum jest kontakt z drugą osobą, potrafiącą uśmierzyć ból, wyciszyć bunt chorego, uspokoić, dać mu nadzieję, przygotować do godnego odejścia. Siostry doskonale wyczuwają, że opieką otoczyć muszą też rodziny chorych, które czują się bezradne i zagubione wobec zaistniałego nieszczęścia. Tylko w tym roku opiekę w ostatnich dniach swojego życia otrzymał tu m.in. polski dziennikarz na Litwie Stanisław Michalkiewicz oraz żołnierz AK, działacz społeczny i założyciel wielu polskich zespołów na Litwie Władysław Korkuć.

Jak mówi sama Michaela Rak: "Mam nazwisko bardzo pasujące do tego miejsca, bo przecież większość pacjentów hospicjum to chorzy na nowotwory. Poza tym jestem spod znaku Raka, gdyż urodziłam się 18 lipca…". Hospicjum staje się rozpoznawalne, o nim się mówi, zauważana jest praca i poświęcenie siostry Michaeli Rak. W tym roku siostra Michaela została nominowana do tytułu "Polak Roku" w konkursie dziennika "Kurier Wileński".

Oznacza to, że litewscy Polacy dostrzegają i doceniają starania, poświęcenie i niesamowite zaangażowanie siostry. Ogromnym wyczynem było spowodowanie otwarcia hospicjum, ale dużym wyzwaniem pozostaje prowadzenie hospicjum. Do codziennego bezproblemowego funkcjonowania brakuje siostrom co miesiąc 60 proc. środków. 40 proc. kosztów utrzymania hospicjum pokrywa Państwowa Kasa Chorych, ale resztę środków każdego miesiąca hospicjum musi samo znaleźć. W przeliczeniu na kwoty oznacza, że każdego miesiąca hospicjum brakuje stu tysięcy litów.

Siostry szukają darczyńców na Litwie i na całym świecie. Liczy się każdy przysłowiowy lit czy cent. Siostry z ogromnym wzruszeniem i wdzięcznością wspominają tych największych darczyńców, ale też i tych, którzy dzielą się czym tylko mogą. Np. samochód terenowy, którym siostry jeżdżą do chorych, został przekazany przez pewną wielodzietną rodzinę z Jaszun, która oddała go właśnie po to, by siostry mogły bezproblemowo dojeżdżać do chorych, a przede wszystkim przewozić specjalistyczny sprzęt. 75-letnia pani Krystyna Subotkiewicz warzywa uprawiane na swojej działce przekazuje w darze hospicjum.

Hospicjum może się utrzymać dzięki sponsorom, darczyńcom, ale też niemałą rolę ogrywa pomoc wolontariuszy. Idea wolontariatu też dopiero toruje sobie drogę na Litwie, ale do hospicjum kieruje się coraz więcej wolontariuszy. Wolontariusz niemedyczny odgrywa bardzo istotną rolę w opiece hospicyjnej. Nie tylko pomaga samemu pacjentowi, towarzysząc mu w chorobie, ale także jego rodzinie. Czesem wyręcza ją w opiece nad chorym, przekazuje swoje doświadczenia związane z opieką i duchowym przeżywaniem czasu choroby, odchodzenia bliskiej osoby. Jest to odpowiedź na często pojawiające się wśród rodziny przeświadczenie o niemożności poradzenia sobie z sytuacją i zapewnienia umierającemu odpowiedniej jakości opieki. Wolontariusze wnoszą radość i ciepło w życie chorego. Działa to obustronnie, bo pomoc chorym, wsparcie w trudnej chwili może też być pomocne dla samego wolontariusza. W zabieganym współczesnym świecie dopiero wizyta w hospicjum pozwala ocenić wartość życia, sens pomocy innemu czlowiekowi. Wszystkie hospicja, w tym też wileńskie hospicjum bł. ks. Michala Sopoćki, apelują o pomoc wolontariuszy.

Akcją promującą ideę hospicyjną, ale też idee wolontariatu, jest kampania "Pola Nadziei". Organizowana na świecie po raz siedemnasty, po raz pierwszy w tym roku odbyła się też na Litwie. "Pola Nadziei" - to międzynarodowy program realizowany przez hospicja, polegający na sadzeniu jesienią cebulek żonkili - symboli nadziei. Kiedy wiosną kwiaty zakwitną, są rozdawane podczas ulicznych kwest i festynów, szerzą ideę hospicyjną, a pozyskane w ten sposób fundusze pozwalają na częściowe zaspokojenie potrzeb podopiecznych hospicjum.

Siostra Michaela Rak podczas tegorocznej akcji w Wilnie zaznaczyła, że każda chora osoba chce bliskości ludzkiego serca, uśmiechu, poczucia tego, że jest kochana i każda chce do końca żyć z nadzieją w sercu. "Często wydaje się nam, że nasze życie jest czymś tak suchym, jak ta cebulka przygotowana do sadzenia, czymś, w czym trudno dostrzec jakiś element życia. Moc Boża jest jednak taka, że potrafi nas ożywić. Te kwiaty są symbolem tego, że kiedy zawierzymy Panu Bogu i kiedy stanie przy nas drugi człowiek, pojawia się życie, radość i uśmiech".

Wielce symboliczne jest miejsce, w którym działa hospicjum. Jego adres: ul. Rossy/ Rasu 6. To dawny klasztor wizytek. Niestety, w czasach sowieckich zakon był zmuszony do opuszczenia Wilna. Siostry zakonne wróciły tutaj dopiero w 2001 roku. W tym budynku przed wojną mieszkał ks. Michał Sopoćko, spowiednik siostry Faustyny Kowalskiej, szczery szerzyciel kultu Miłosierdzia Bożego i założyciel Zakonu Sióstr Jezusa Miłosiernego. W tym domu mieszkał też malarz Eugeniusz Kazimirowski i tu na prośbę księdza Sopoćki powstawał w pracowni malarza obraz "Jezu, ufam Tobie". Był on malowany na podstawie bezpośrednich relacji siostry Faustyny. Obraz malarza Eugeniusza Kazimierowskiego jest pierwowzorem wizerunku Jezusa Miłosiernego i jedynym, który widziała i ostatecznie zaakceptowała święta siostra Faustyna. Ten dom jest więc miejscem szczególnym.

Ludzie na całym świecie czczą i modlą się do wizerunku Jezusa Miłosiernego, który narodził się tutaj, w domu przy wileńskiej Rossie. Siostry ze Zgromadzenia Jezusa Miłosiernego kontynują dzieło świętej Faustyny i błogosławionego księdza Michała Sopoćki. Nie tylko szerzą kult Miłosierdzia Bożego, ale - poprzez działalność hospicyjną - realizują go w bardzo szczególny sposób!

Tekst wygłoszony na konkursie krasomówczym "Pięknie opowiedzieć swoją ojczyznę", który odbył się w sobotę, 13 grudnia 2014 r., o godz. 10.00 w gmachu głównym Litewskiego Uniwersytetu Edukologicznego w Wilnie (ul. Studentų 39).

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Redakcja Wilnoteki nie ponosi odpowiedzialności za treści artykułów nadesłanych.