Prowokacja w biurze posła


Artur Górski zapowiada złożenie skargi na dziennikarzy "Lietuvos Rytas" w Ambasadzie Litwy, fot. E. Sądej
"Nasz Dziennik", 8-9 grudnia 2012, Nr 287 (4522)
"Policzek dla dziennikarki ze strony polskiego posła" - takim tytułem opatrzył zamieszczoną wczoraj relację z Polski dziennik "Lietuvos Rytas". Poszło o incydent w biurze poselskim Artura Górskiego.
Do zdarzenia doszło w poniedziałek w warszawskim biurze posła Artura Górskiego (PiS). Niezapowiedzianą wizytę złożyli mu dziennikarze programu "24/7" z telewizji Lietuvos Rytas. W relacji z zajścia pojawił się zarzut pod adresem znanego z zaangażowania na rzecz obrony praw Polaków na Litwie Artura Górskiego. Poseł ma żywić tak silną niechęć do Litwinów, że w przypadku spotkania obywatela tego państwa wpada w szał. Według litewskich dziennikarzy, parlamentarzysta miał ich wyrzucić ze swojego biura - choć byli umówieni - twierdząc, że "litewska prasa jest antypolska". Sam Górski - pisze dziennik - bierze udział chyba we wszystkich organizowanych w Warszawie akcjach protestacyjnych przeciwko Litwie. Jak mówi w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" poseł, artykuł jest oparty na przekłamaniach i został napisany pod z góry przyjętą tezę. - Moim zdaniem, ten zawierający półprawdy i jawne nieprawdy tekst jest świadomym i celowym działaniem mającym na celu utrudnić normalizację stosunków polsko-litewskich. Jest to inicjatywa dziennikarzy sił politycznych, które nie sprzyjają obecnemu rządowi na Litwie, a którego jednym z koalicjantów jest Akcja Wyborcza Polaków na Litwie - tłumaczy Górski.

Zarzut: "antylitewska alergia"

"Niektórzy polscy parlamentarzyści wkurzają się już słysząc słowo "Litwa". O tym przekonali się dziennikarze Lietuvos Rytas TV, którzy w tym tygodniu przygotowywali program "24/7"" - czytamy w piątkowym wydaniu gazety "Lietuvos Rytas". Dziennik oskarżył Górskiego o jawną niechęć do wszystkiego, co litewskie. A przejawem tego stanu rzeczy ma być odmowa udzielenia wywiadu. Poseł kategorycznie zaprzecza, jakoby odmówił rozmowy z dziennikarzami z powodu rzekomych antylitewskich przekonań. Jak dodaje, zrelacjonowana w artykule sytuacja w rzeczywistości wyglądała zupełnie inaczej. Potwierdzają to współpracownicy parlamentarzysty. - Gdy miałem umówionych interesantów, nagle przyszli dziennikarze z litewskiej telewizji. I nawet nie miałbym nic przeciwko temu, by ich przyjąć. Postarałbym się też pewnie znaleźć choć chwilę czasu, gdyby nie to, że przyprowadził ich litewski dziennikarz pracujący w Polsce Eldoradas Butrimas, którego znam z antypolskich wypowiedzi, mających na celu osłabienie relacji polsko-litewskich. Wyłącznie z powodu tej osoby odmówiłem udzielenia wywiadu litewskiej telewizji i o tym poinformowałem przybyłych - wyjaśnia Górski. - Powiedziałem, że odmawiam udzielenia wywiadu z tego względu, że nie mam zaufania do pana, który miał tłumaczyć naszą rozmowę (ponieważ pani redaktor Daiva Z˙eimyte nie mówi po polsku), gdyż znam go z wygłaszania kłamliwych treści i utrwalania nieprawdziwych stereotypów dotyczących sytuacji polskiej mniejszości na Litwie - relacjonuje poseł.

Wymuszana rozmowa

Gazeta zarzuciła Górskiemu, że "choć spotkanie i czas były ustalone za pośrednictwem biura poselskiego", ten "widząc litewskich dziennikarzy, zaczął szaleć" i wyrzucił ich z biura. "Nie wszystko rozumiem po polsku, jednak było oczywiste, że każdy Litwin jest dla niego wrogiem" - relacjonuje Z˙ eimyte, twierdząc, jakoby podczas usuwania ich z biura Górski zarzucał im, że litewska prasa jest antypolska. "Niczego dziennikarze nie wskórali również następnego dnia, zaś gniew szefa dziwił nawet pracowników posła" - czytamy dalej.

- Moją pierwszą reakcją na ten artykuł był śmiech, bo zawarte w nim sformułowania były irracjonalne - komentuje pani Emilia, pracownica biura poselskiego, świadek rozmowy. - Nawet nie odszedł od biurka, tylko zapytał, o co chodzi. I gdy pan Butrimas powiedział, że jego koleżanka chce przeprowadzić wywiad, a on będzie go tłumaczył, poseł spokojnie i grzecznie odmówił - wyjaśnia kobieta. Zwłaszcza że - jak dodaje jej koleżanka z biura, która zaledwie kilkadziesiąt minut wcześniej odebrała od dziennikarzy telefon z prośbą o umówienie na spotkanie - takowego nie umówiła ze względu na napięty grafik. - Podczas rozmowy powiedziałam jedynie, że jeśli tak bardzo nalegają, to mogą przyjść do biura i spróbować porozmawiać z posłem między spotkaniami. Niczego jednak nie przesądzałam - zaznacza sekretarka. W ocenie pani Emilii, jeżeli można mówić o jakiejkolwiek napaści słownej czy "szaleństwie", to w przypadku litewskiego dziennikarza, który w natarczywy sposób domagał się od posła udzielenia wypowiedzi. Dziennikarz mimo odmowy po kilkunastu minutach wrócił i gdy Górski prowadził spotkanie, usiłował na nie wtargnąć. - Następnego dnia dziennikarze wrócili. Jednak w związku z tym, że posła nie było w biurze, po raz kolejny zaproponowałam im, by zwrócili się z podobną prośbą do innych parlamentarzystów, na co dziennikarka odpowiedziała mi, że chodzi jej właśnie o Artura Górskiego, bo ma "takie właśnie poglądy" - relacjonuje pracownica biura.

Reportaż o aborcji

Dziennikarze litewskiej telewizji przygotowywali w Warszawie reportaż o projekcie polskich posłów w Sejmasie, dotyczącym zmian w ustawie aborcyjnej, ograniczających proceder dzieciobójstwa. Jak tłumaczą, postanowili zająć się tematem, ponieważ po wejściu do rządu w Wilnie Akcja Wyborcza Polaków na Litwie prowadzi działania mające na celu przeszczepienie na grunt litewski pomysłów PiS. "Opozycyjna partia Prawo i Sprawiedliwość pod kierownictwem byłego premiera Jarosława Kaczyńskiego dąży do zakazania aborcji w Polsce. Wydaje się, że przykład ze strony rodaków jest zaraźliwy - posłowie AWPL po dojściu na Litwie do władzy głośno mówią o restrykcjach w tej mierze" - pisze litewski dziennik. Dodaje też, że dziennikarka Daiva Z˙eimyte, zadając pytania posłowi Górskiemu, próbowała znaleźć odpowiedź na pojawiające się pytanie: "Jaki wpływ na litewskich posłów polskiego pochodzenia mają parlamentarzyści państwa sąsiedniego i do czego się dąży poprzez całkowity zakaz aborcji?".

Artur Górski zapowiada złożenie skargi na dziennikarzy Lietuvos Rytas TV i "Lietuvos Rytas" w ambasadzie Litwy w Polsce.