Sankcje UE wobec przedstawicieli reżimu na Białorusi


Fot. pixabay.com
Na przyjętej w piątek, 2 października, przez UE liście objętych sankcjami przedstawicieli władz Białorusi odpowiedzialnych za fałszowanie wyborów i represje wobec protestujących znaleźli się szefowa i członkowie CKW, szef MSW i jego zastępcy oraz dowódcy jednostek specjalnych, w tym OMON-u. W sumie wykaz, który został opublikowany w oficjalnym dzienniku urzędowym UE, zawiera 40 nazwisk.



Restrykcjami zostali objęci szef MSW Juryj Karajeu i czterech jego zastępców, szefowa Centralnej Komisji Wyborczej (CKW) Lidzija Jarmoszyna, jej zastępca oraz 10 innych członków tej instytucji.

UE podkreśliła, że CKW i jej kolegium ponoszą odpowiedzialność za bezpodstawne odrzucenie niektórych kandydatów opozycji w wyborach prezydenckich oraz za nałożenie przez komisję nieproporcjonalnych ograniczeń na obser­watorów w lokalach wyborczych. CKW, jak zaznaczono w rozporządzeniu unijnym, zadbała również o to, by skład nadzorowanych przez nią komisji wyborczych miał stronniczy charakter.

Na liście osób objętych restrykcjami znaleźli się ponadto szef oddziałów specjalnych OMON Dzmitryj Bałaba, dowódca jednostki specjalnej szyb­kiego reagowania (SOBR) ppłk Alaksandr Bykau, a także przedstawiciele kierownictwa MSW, w tym szef Departamentu ds. Więziennic­twa oraz milicji.

Na liście na razie nie ma prezydenta Alaksandra Łukaszenki, ale UE nie wyklucza dodania go do niej w przyszłości. Na razie jest on wykluczony z restrykcji, by umożliwić prowadzenie z nim ewentualnych rozmów. Do tej pory jednak Łukaszenka prowadził dialog jedynie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.

Przywódcy UE w czwartek, podczas pierwszego dnia szczytu, przełamali kilkutygodniowy impas w sprawie sankcji na przedstawicieli reżimu białoruskiego.

„Była debata ws. tego, czy dodawać Łukaszenkę na listę, ale zdecydowaliśmy, żeby wdrożyć listę zaproponowaną przez ministrów. Oczywiście będziemy uważnie śledzić sytuację. Opowiadamy się za włączającym dialogiem na Białorusi i mamy nadzieję, że OBWE będzie mogła odgrywać w nim realną rolę, aby poprawić sytuację” - mówił po zakończeniu szczytu UE szef Rady Europejskiej Charles Michel.

Z nieoficjalnych informacji ze źródeł unijnych wynika, że wiele krajów na szczycie UE było za tym, żeby dodać Łukaszenkę do listy sankcyjnej, ale były też takie, które były temu na razie przeciwne, uważając, że zamknie to możliwość jakichkolwiek potencjalnych kontaktów z Mińskiem.

Na podstawie: PAP