Sejmowy komitet nie chce bezterminowego odtajnienia danych polityków


Sejm Litwy, fot. flickr.com
W poniedziałek, 13 stycznia, sejmowy Komitet ds. Administracji Publicznej i Samorządów odrzucił propozycję opozycji dotyczącą bezterminowego upubliczniania danych osób startujących w wyborach. Członkowie komitetu byli bardziej przychylni innemu projektowi, który zakłada utajnienie tych danych po upływie 10 lat od wyborów.



W czasie posiedzenia komisji socjaldemokrata Julius Sabatauskas i konserwatysta Jurgis Razma proponowali, aby informacje dotyczące majątku, dochodów i prywatnych interesów kandydatów były bezterminowo dostępne dla opinii publicznej. Ich propozycje poparł konserwatysta Kęstutis Masiulis, przeciw byli liberał Ričardas Juška, członek Związku Chłopów i Zielonych Zenonas Streikus oraz Povilas Urbšys z frakcji mieszanej. Od głosu wstrzymali się Guoda Burokienė ze Związku Chłopów i Zielony i  konserwatysta Algis Strelčiūnas.

Zdaniem dyrektora Państwowej Inspekcji Ochrony Danych Raimondasa Anrijauskasa upublicznienie danych osobowych ograniczyłoby prywatność polityków. „Pełne ujawnienie... Sądy i Europejski Trybunał Praw Człowieka uznają, że jest to środek najbardziej ograniczający prywatność” – mówił podczas posiedzenie komitetu R. Andrijauskas.

„Trybunał wręcz zobowiązuje państwa członkowskie do przyjęcia podobnych regulacji, które nie pozwolą na zbyt łatwe odnalezienie takich danych. A osoba, która szuka, z pewnością miałaby powód, aby je znaleźć” – dodał.

Przyjęcie ustawy utajniającej te dane polityków po 10 latach od wyborów miałoby dotyczyć kandydatów na prezydenta, do sejmu i Parlamentu Europejskiego, a także na merów i do samorządowych rad.

Zdaniem K. Masiulisa takie informacje powinny być udostępniane w jak największym stopniu. „W XXI wieku, kiedy informacje powinny być maksymalnie dostępne drogą elektroniczną, my mówimy: niech się pomęczy, niech pochodzi po archiwach. (…) Jeszcze musisz fizycznie jechać – dobrze, jeśli jesteś w tym samym mieście, ale jeżeli w innym kraju?” – przekonywał K. Masiulis.

Przewodnicząca komitetu G. Burokienė powiedziała, że decyzja o odrzuceniu propozycji opozycji spowodowana była argumentacją dyrektora Inspekcji Ochrony Danych. „Zadałam wszystkie pytania, które były w sferze publicznej, czy naprawdę osoby publiczne nie podlegają rozporządzeniu (o ochronie danych – przyp. red.). To rozporządzenie dotyczy wszystkich, nie ma rozróżnienia między osobami publicznymi i niepublicznymi” – powiedziała.  

Podczas wtorkowego posiedzenia sejmu (14 stycznia) posłowie będą głosować nad inną propozycją nowelizacji ustawy, która zakłada utajnienie danych kandydatów po upływie 10 lat od wyborów. Zgodnie z proponowanymi zmianami przez 100 lat od wyborów będą publikowane tylko nazwiska kandydatów i nazwy partii, z których list startowali.

Na podstawie: 15min.lt, lrs.lt