Siatkarki z Awiżeń obroniły tytuł mistrzowski


Fot. organizatorów
Po raz trzeci z rzędu siatkarki z Gimnazjum w Awiżeniach stanęły na najwyższym stopniu podium w Igrzyskach Szkolnych wśród szkół wiejskich. Tym razem to zrobiły 9 marca w Szyłale.







A teraz kilka słów o drodze, którą dziewczęta z Awiżeń musiały pokonać, by cieszyć się kolejnym sukcesem. Pierwszy krok – to zawody rejonowe i tutaj w gronie 9 zespołów bez straty seta pokonały wszystkich rywalek i zdobyły prawo reprezentować rejon Wileński w rozgrywkach krajowych. Następnie 36 rejonów zostały podzielone na 6 grup po 6 w każdym. Ten etap też pokonaliśmy bez porażki i straty seta. W zawodach międzystrefowych pokonaliśmy jeszcze 4 zespoły i straciliśmy jednego seta i to raczej na własne życzenie. Do rozgrywek finałowych obok naszych siatkarek trafiły gospodynie siatkarki z Szyłale z Gimnazjum im. K. Jauniaus, mistrzynie samorządu Retówskiego (Rietavo rajonas) oraz nasze koleżanki mistrzynie rejonu Solecznickiego siatkarki z Gimnazjum im Ludwika Narbuta z Koleśnik. Z siatkarkami z Koleśnik znamy się od lat z parkietów siatkarskich, rywalizujemy na boisku i przyjaźnimy się po za nim.

Siatkówka w rejonie Solecznickim prężnie się rozwija, jest jedną z najbardziej lubianych przez władze rejonu i pielęgnowaną dyscypliną sportową i to, że zawodniczki stąd zawitały do grona czterech najlepszych nie dziwi, a bacząc postępy jakie czynią, śmiem twierdzić, że na długo. Po tym jak pokonaliśmy rywalek z samorządu Retówskiego i Koleśnik, z którymi tylko pierwszy set relatywnie był łatwy, trafiliśmy do finału, gdzie taką samą drogę przebyły gospodynie. W meczu o brąz siatka rozdzieliła siatkarek znad Solczy i siatkarek z Retowa. Nasze dziewczęta co sił kibicowały koleżankom z Koleśnik, bo to był ich debiut w takich rozgrywkach i chcieliśmy, by im dopisało szczęście i liczyliśmy, że nasza obecność i wsparcie potrafi zniweczyć brak doświadczenia. I udało się! Siatkarki z rejonu Solecznickiego po raz pierwszy uczestnicząc w finałach od razu sięgnęły po medale. Gratulacje!.

Po meczu o brąz pozostał do rozegrania jeden ostatni i najważniejszy mecz – finałowy. A w nim na przeciwko siebie stanęły dwa zespoły, które od lat dominują w tych rozgrywkach i na przemian je wygrywają. Tak też i w tej edycji oba zespoły do tego meczu pokonały wszystkich rywali, a gospodynie nie miały straconego seta. Przed rokiem my byliśmy gospodarzami i w Awiżeniach udało się w identycznym finale pokonać siatkarek ze Żmudzi. Teraz one gościły nas i wiedzieliśmy, że zechcą „odwdzięczyć się” za ubiegły rok.  Ale my też mieliśmy swoje plany i swoje cele, które nie koniecznie pokrywały się z marzeniami rywalek. Chcieliśmy udowodnić, że jesteśmy siatkarsko lepsi, nie zależnie od tego gdzie odbywa się mecz.

W pierwszym secie dowiedliśmy tego bez trudu wygrywając go 25:17. Lecz w ostatnim, gdy wyglądało, że rywal jest nadszarpnięty, a zwycięstwo jest kwestią czasu, rywalki zaczęły grać jeszcze lepiej, jeszcze agresywniej. One prowadziły jednym, dwoma punktami, a gdy my ich doganialiśmy, one znów odskakiwały. Przy wyniku 24:21 dla gospodyń, one uwierzyły, że mają szansę, by mecz przedłużyć i losy meczy odmienić na własną korzyść. Nie chcieliśmy im na to pozwolić. Nie chciały tego i zdzierające gardła koleżanek z Koleśnik, które w tym meczu co sił wspierały nasze dziewczęta. Od tej chwili broniliśmy wszystko, atakowaliśmy skutecznie, a tablica świetlna zmieniała liczby tylko po naszej stronie kolejno 22, 23, 24, 25. Gdy zdobyliśmy 25 punkt nasze dziewczynki oszalały z radości. Pomyślałem, że one zapomniały, że potrzebujemy jeszcze jednego punktu, przecież gramy na przewagi i różnica powinna być 2 punkty. Wołałem co sił, że potrzebujemy jeszcze jednego, jednak one o tym wiedziały, a 26 punkt padł za chwilę. Tak wzruszonych dziewcząt nie widziałem od dawna. Ale czy można im się dziwić? Dziewczynki nie tylko obroniły tytuł, ale jako jedyny zespół w historii sięgnęły po niego po raz trzeci z rzędu. Żal było patrzeć na zawiedzionych i smutnych rywalek – one były dobrze przyszykowane, a teraz z opuszczonymi głowami schodziły z boiska pocieszane przez kibiców wśród, których był mer Szyłale Jonas Gudauskas. Trzeba przyznać, organizacja stała na wysokim poziomie. Organizatorzy zadbali o szczegóły. Przed meczem zawodniczkom wręczono kwiatki, nawiązując do Święta Kobiet, mer Szyłale ufundował każdej drużynie po sękaczu, na otwarciu zespół taneczny ufundował taniec, by rozproszyć przedmeczowe napięcie i stres.

Nagród nie zabrakło też i podczas zamknięcia igrzysk i dekoracji zwycięzców. Każdy uczestnik otrzymał pamiątkową koszulkę, imienny dyplom, wszystkie zespoły – worek z piłkami do koszykówki, siatkówki i piłki nożnej, a zespoły z podium – medale i piękne puchary. Na deser została wyłoniona najlepsza zawodniczka całego turnieju i nią okazała się nasza siatkarka Jolanta Subotkowska, która z rąk organizatorów otrzymała plecak.

Waldemar Szumski
Nauczyciel wychowania fizycznego Gimnazjum w Awiżeniach

Materiał nadesłany. Bez skrótów i redakcji