Stan wojenny był nielegalny


Fot. 13grudnia81.pl
Trybunał Konstytucyjny potwierdził formalnie to, co mówiono od początku: stan wojenny w 1981 r. wprowadzono nielegalnie. To satysfakcja moralna dla ofiar stanu wojennego - mówią komentatorzy. Skarbowi Państwa grożą teraz sprawy odszkodowawcze.
Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie - na wniosek byłego Rzecznika Praw Obywatelskich Janusza Kochanowskiego - uznał dwa najważniejsze dekrety z 12 grudnia 1981 r. za niezgodne z Konstytucją PRL i RP oraz z Międzynarodowym Paktem Praw Osobistych i Politycznych. Umorzono mniej ważne wątki całej sprawy. Rada Państwa złamała Konstytucję PRL, bo nie miała prawa wydawać dekretów o stanie wojennym, gdyż trwała wtedy sesja Sejmu, a mogła ona wydawać dekrety wyłącznie między sesjami Sejmu - uznał TK. Z tego powodu oceniono, że zostały one wydane przez nieuprawniony ”podmiot”, a ”działanie prawotwórcze Rady było nielegalne”.

Zdaniem TK obecne prawo tylko selektywnie usuwa skutki naruszeń wolności ze stanu wojennego (od 20. lat odszkodowania dostają ci, którzy działali na rzecz niepodległości). Wyrok ma zaś otworzyć drogę sądową dochodzenia praw tych, którzy nie mają dziś takich możliwości, są to np. ci ukarani za oddalenie się z pracy - uznawane za dezercję, nieprzestrzeganie godziny milicyjnej lub pobyt poza miejscem zameldowania bez zezwolenia. Wyrok oznacza zatem, że każdy skazany w stanie wojennym za czyn kryminalny będzie mógł wystąpić o wznowienie swej sprawy i o ewentualne odszkodowanie. Sądy ocenią zasadność takich wniosków w zależności od okoliczności danej sprawy. Prezes TK Andrzej Rzepliński nie sądzi, by takich wniosków było zbyt dużo. Jego zdaniem odszkodowania byłyby możliwe np. przy drastycznym naruszeniu procedury sądowej lub przy wydaniu wysokiego wyroku, który nie byłby możliwy, gdyby nie prawo wojenne.

Rzepliński, pytany o trwający od września 2008 r. proces twórców stanu wojennego, m.in. Wojciecha Jaruzelskiego - w świetle wyroku TK - ocenił, że nie ma to bezpośredniego wpływu. Reprezentant Sejmu Andrzej Dera (PiS) mówił zaś, że wyrok TK będzie miał fundamentalne znaczenie dla procesu Jaruzelskiego, bo go ”bardzo mocno obciąża”. ”Dera jest politykiem” - komentował Rzepliński. Prezes TK uważa, że nie można wznowić kwestii odpowiedzialności konstytucyjnej twórców stanu wojennego, bo w 1996 r. Sejm, głosami ówczesnej koalicji SLD-PSL, nie zgodził się, by Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak i inni członkowie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego odpowiadali przed Trybunałem Stanu.

Były opozycjonista, a dziś poseł PO, Jerzy Borowczak przypomniał, że już w 1981 r. wielu prawników, którzy byli wtedy w Solidarności, oceniało dekrety jako niekonstytucyjne. ”Ci, którzy tak mówili, trafiali do więzienia za to, że podważali legalność stanu wojennego, albo byli usuwani z Rady Państwa czy z Sejmu. Tak więc Trybunał dziś tylko potwierdził to, co mówiliśmy 20 lat temu” - dodał.

Przewodniczący NSZZ ”Solidarność” Piotr Duda ma nadzieję, że orzeczenie ostatecznie zakończy dyskusję, czy stan wojenny był mniejszym złem. ”Był złem, był niezgodny z prawem. Pozbawił Polskę szans na rozwój na wiele lat, opóźnił demokratyzację, zmusił ludzi do emigracji, doprowadził do wielu ludzkich dramatów, dlatego dla działaczy Solidarności z tamtych czasów dzisiejszy wyrok niesie moralną satysfakcję” - dodał.

Historyk PRL prof. Antoni Dudek ocenia, że wyrok będzie miał wymiar głównie symboliczny, ”tym bardziej, że będzie to pewnie jedyny wyrok dotyczący stanu wojennego, biorąc pod uwagę tempo, w jakim toczy się proces jego autorów”.

Na podstawie: PAP