Automat z jedzeniem może być żyłą złota


Fot. flaker.pl
Niby nic nadzwyczajnego, ot zwykła budka z jedzeniem, czyli automat vendingowy. W Polsce to wciąż raczkujący rynek, ale ma ogromny potencjał i w najbliższych latach ma rosnąć nawet o 45 procent rocznie. Prawdziwą hossę przeżyje podczas Euro 2012, kiedy trzeba będzie nakarmić tłumy kibiców.
Na polskim rynku działa obecnie około 400 operatorów. Skupiają oni 45 tysięcy automatów vendingowych. Specjaliści twierdzą, że na rynku jest jeszcze miejsce na kolejne 40 tysięcy urządzeń. Polska wciąż jest daleko za Europą. Na jeden automat przypada u nas około 900 osób. W Europie to dziesięć razy mniej.

Polacy zostawiają w automatach z jedzeniem średnio 160 mln zł rocznie. Jest na czym zarobić, bo marże na produktach sprzedawanych w automatach dochodzą do 300 procent.

Popyt wzrośnie w związku ze zbliżającym się Euro 2012. Wtedy do Polski ma przyjechać milion kibiców, a restauracje wszystkich nie obsłużą. Za tym idzie też rozwój asortymentu w automatach. Poza maszynami z napojami i przekąskami, takimi jak batony paluszki i chipsy, na rynku przybywa maszyn, które wydają świeżo wyciskany sok, a także kanapki, zupę czy pizzę. 

Zaradni już działają. Coca-Cola kupiła 600 takich maszyn. "Do końca roku przewidujemy ustawienie około 500 urządzeń" - mówi Jarosław Andrzejewski ze spółki Alois Dallmayr Automaten Service, która ma 3700 automatów.

Jeśli chcemy zarobić, trzeba się spieszyć. Nie jest to jednak bizes w stu procentach bezpieczny, o czym można się przekonać, oglądając ten filmik. 

Na podstawie: gazetaprawna.pl

Komentarze

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.