Film o romansie świętego cara niepoprawny politycznie


Fot. youtube.com
Odtwórcy głównych ról w kontrowersyjnym rosyjskim filmie, w tym młoda Polka Michalina Olszańska, nie biorą udziału w premierowych pokazach produkcji. Aktorzy obawiają się o swoje życie. Film o romansie ostatniego rosyjskiego cara, którego Cerkiew prawosławna uznała za świętego, wywołał ogólnopaństwowy skandal. Nie obyło się bez protestów, petycji i prób organizacji pikiet. Przeciwnicy filmu uważają, że "Matylda" jest obrazoburczą produkcją szkalującą dobre imię świętego cara.
Aktorzy, którzy zagrali główne role w najnowszej produkcji Aleksieja Uczitiela pt. "Matylda", zrezygnowali z udziału w premierowych pokazach filmu, ponieważ "Matylda" wywołała w Rosji wielki skandal. "Nie chcą przyjechać, bo po prostu się boją" - stwierdził podczas seansu zamkniętego reżyser Aleksiej Uczitiel. 


Pierwsza premiera rosyjskiego filmu "Matylda" odbyła się we Władywostoku. Jak podają rosyjskie media, bilety zostały wyprzedane w ciągu 2 godzin. Przed seansami policja otrzymywała informacje o rzekomo podłożonych bombach. Ładunki wybuchowe miały być pozostawiane w centrach handlowych, w których zaplanowano pokazy filmu. Na szczęście informacje o bombach były sfingowane.

Mimo że media ostrzegały, iż film podzieli i tak spolaryzowane rosyjskie społeczeństwo, widzowie z Władywostoku nie zauważali w produkcji niepokojących elementów "To na pewno nie jest film o świętym" - podzielił się wrażeniami Semion Bojczuk. "To historia o człowieku, który kocha i jest kochany. Ale nie ma w nim pornografii, przed którą niektórzy ostrzegali. Jest kilka scen łóżkowych, ale to łagodna erotyka, nic więcej. W kadrze tylko raz miga pierś baletnicy" - dodaje.  


"Matylda" (ros. Матильда) to wchodząca na ekrany produkcja historyczna w reżyserii Aleksieja Uczitiela. Film opowiada o romansie młodego carewicza Mikołaja (późniejszego cesarza rosyjskiego i króla Polski) z Matyldą Krzesińską, polską primabaleriną Teatru Maryjskiego w Petersburgu. Rolę tytułową zagrała w filmie Michalina Olszańska.

Mikołaj II, ostatni rosyjski monarcha, zamordowany wraz z rodziną przez bolszewików, po upadku komunizmu został kanonizowany na świętego Cerkwi prawosławnej. Dlatego właśnie film szkalujący dobre imię świętego zdaniem niektórych obraża uczucia religijne i bezcześci pamięć rosyjskiego cara. Batalie o film rozpoczęły się w Rosji już dawno. Konserwatywni aktywiści składali liczne petycje i na różne sposoby wyrażali swój sprzeciw wobec produkcji. Aktywiści z tzw. "Carskiego Krzyża" chcieli nawet zorganizować w Moskwie pikietę i wyrazić w ten sposób swoje niezadowolenie, ale nie otrzymali pozwolenia na wyjście na ulice stolicy. Portal sputnik.com utrzymuje, że rozpowszechnianiu filmu sprzeciwiło się 100 tysięcy ludzi. Protesty Rosjan nie ograniczyły się do pism i petycji. Były też skargi do prokuratury. Ponoć kina z obawy przed zamachami zdejmowały "Matyldę" z afiszy.

Twarzą walki przeciwko filmowi jest niewątpliwie krymska prokurator i deputowana rosyjska Natalja Pokłonska. Działaczka i prawniczka uważa, że film w sposób krzywdzący przedstawia Rosję jako kraj szubienic, brudu i cudzołóstwa. Reżyser nie pozostał dłużny krytyce działaczki partii Jedina Rossija. Aleksiej Uczitiel zapowiedział, że w sprawie działań Pokłonskiej zwróci się do prokuratury. Uważa bowiem, że nie ma sobie nic do zarzucenia. "Film jest oparty na prawdziwych zdarzeniach, okraszonych odrobiną fantazji. Stwierdzenie pani Pokłonskiej, że wymyśliłem historię miłości, to bzdura. Bardzo wiele źródeł potwierdza ten fakt. Już od pół roku jesteśmy kontrolowani, ale ani prokuratura generalna, ani żadne inne instytucje nie zdołały dowieść, że produkcja filmu jest niezgodna z prawem" - powiedział reżyser.

Ministerstwo Kultury Federacji Rosyjskiej nie opowiedziało się po stronie krytyków. Przeciwnie, próby zablokowania premiery filmu ministerstwo określiło mianem "cenzury i bezprawia". Prezydent Rosji Władimir Putin nie opowiedział się po żadnej ze stron. Uznał jedynie, że Natalja Pokłonska ma prawo do posiadania własnej opinii w tej sprawie.


Z uwagi na kontrowersje odtwórcy głównych rół w filmie "Matylda" boją się przyjeżdżać do Rosji. Do wielu kin docierały listy o tym, iż będą miały miejsce podpalenia, a gdy rzeczywiście zaczęły płonąć samochody, niektórzy się przerazili. Reżyser zwrócił uwagę, że choć do oficjalnej premiery "Matyldy" pozostały dwa tygodnie, to stacje telewizyjne w Rosji już odmówiły emisji reklam filmu.  

Może niebezpieczeństwo zamachów wystraszyło aktorów, ale jak to często w kinematografii bywa, skandal zapewnił "Matyldzie" wielką popularność. "Komsomolskaja Prawda" uważa, że film jest "materiałem na Oskara" - zrealizowany z wielkim rozmachem, wykorzystujący narzędzia współczesnej kinematografii, przy udziale świetnych aktorów światowej sławy, jest to ambitny melodramat historyczny opowiadający o tragicznej w skutkach namiętnej miłości, która zniszczyła Imperium Rosyjskie. 

Warto wspomnieć, że odtwórczyni głównej roli w filmie "Matylda" odwiedziła w zeszłym roku Wilno. Przyjechała wówczas na Vilnius Film Festiwal. Może nie była to ostatnia wizyta Olszańskiej na Litwie. Miejmy nadzieję, że aktorka odwiedzi jeszcze Wilno i opowie o swoich doświadczeniach związanych ze skandalem wokół filmu. 



 
 Na podstawie: PAP; kompravda.eu; gazeta.ru; Rzeczpospolita; Polskie Radio; sputnik.eu