Kwestia podwójnego nazewnictwa do rozwiązania
wilnoteka.lt, 18 stycznia 2012, 12:12

Audronius Ažubalis, fot. wilnoteka.lt
"Stosunki polsko-litewskie są dobre, ale niedobre jest podłoże emocjonalne tych stosunków" - ocenił minister spraw zagranicznych Litwy Audronius Ažubalis podczas poniedziałkowego spotkania z przedstawicielami społeczności lokalnej w Solecznikach - miejscowości, którą w większości zamieszkują Polacy. Spotkanie odbyło się podczas otwarcia Centrum Informacji Europejskiej.
Podczas tego spotkania minister zdecydowanie opowiedział się za dialogiem w rozwiązywaniu problemów i podkreślił, że na konflikcie obu stron - Polski i Litwy - zależy jedynie stronie trzeciej - Rosji.
Podczas poniedziałkowego spotkania z ministrem poruszono miedzy innymi kwestię litewskiej ustawy o oświacie, która w ocenie litewskich Polaków jest dyskryminująca, a także problem pisowni polskich nazwisk na Litwie i używania podwójnych nazw ulic i nazw miejscowości na Wileńszczyźnie, gdzie Polacy stanowią większość.
W sprawie ustawy o oświacie Ažubalis powtórzył stanowisko strony litewskiej, że ustawa ma służyć lepszej integracji społeczności polskiej z litewską. Przypomniał, że na zapis nazwisk polskich zgodnie z polską ortografią w litewskich dokumentach nie zezwala litewska konstytucja. Natomiast kwestia podwójnego nazewnictwa ulic i miejscowości jest, zdaniem Ažubalisa, do rozwiązania.
Na podstawie: Radio "Znad Wilii"








Komentarze
#1 obiecanki cacanki...
obiecanki cacanki...
#2 zmienić
zmienić konstytucję,
koniecznie
#3 Stosunki PL LT sa takie ,
Stosunki PL LT sa takie , jakie jest traktowanie przez wladze LT rdzennej mniejszosci polskiej.
Żadania polakow , w porownaniu z sytuacją mniejszości narodowych w wielu cywilizowanych krajach, są bardzo, bardzo skromne:
Nasze żądania wobec władz Litwy
(Kolejność jest bardzo ważna!)
I Wycofania się z ustawy uderzającej w szkolnictwo polskie oraz innych mniejszości narodowych, na dobry początek.
Ustawa uderza najbardziej:
1. Przepisem zawierającym parytet szkół litewskich tj. wedle tego przepisu , gdy względem ujemnego przyrostu naturalnego i małej liczby uczniów trzeba zamknąć szkołę, w określonej miejscowości ma zostać co najmniej jedna szkoła litewska. Spowoduje to, że nawet jeśli z dwóch szkół do polskiej będzie chętnych 200 uczniów, zaś do litewskiej np. całych trzech, to polska szkoła ulega likwidacji… W związku z tym, pomimo ujemnego przyrostu naturalnego, władze litewskie budują mimo braku chętnych, w czysto polskich rejonach trzy nowe litewskie szkoły…
2. Ujednoliceniem programu w dwóch ostatnich klasach szkół litewskich i polskich, czyli zastosowanie wymagań, w ten sposób, jakby polskie dziecko cały czas chodziło do szkoły litewskiej, a nie polskiej. Uczeń nie jest fizycznie w stanie, w trakcie wieloletniego chodzenia do szkoły realizować programów obu szkół, by nie mieć zaległości na maturze. W nadziei władz litewskich łatwiej się poddać i chodzić do szkoły litewskiej.
3. Likwidacją ostatnich klas w niektórych szkołach i zrobienie z nich odpowiedników podstawówek, co spowoduje ich degradację i zmniejszy opłacalność uczęszczania do polskiej placówki.
To tylko niektóre z niekorzystnych dla polskich uczniów aspektów nowej litewskiej ustawy edukacyjnej… Problemów tych nie mają uczniowie szkół litewskich w Polsce
II Oddania ziemi, zagrabionej polskim autochtonom , przy współudziale państwa, przez litewskich osadników, po odzyskaniu litewskiej niepodległości. Zrezygnowania tym samym z procesu bezwzględnej kolonizacji Wilna i okolic.
Kradzież ta nastąpiła na skutek wprowadzenia unikalnego na świecie prawa do przenoszenia prawa do ziemi, z prawowitego właściciela na kogo innego… Chodzi o ziemię np. zabraną przed kilkudziesięcioma laty Polakom i Litwinom na Kołchozy oraz proces jej zwrotu. Na Wileńszczyźnie, gdzie Polacy stanowią większość, to oni powinni stać się na powrót właścicielami, ziemi należącej do ojców i dziadków. Litewskie sądy procedowały jednak zwrot ziemi litewskim rodzinom w pierwszej kolejności, dając im możliwość przeniesienia prawa do swojej ziemi na inną, którą sobie wybiorą. Obowiązywała więc w praktyce zasada „kto pierwszy ten lepszy” i to nie do końca, bowiem pierwszy nie mógł być Polak. W efekcie pozabierano ziemię należną polskim rodzinom. Polacy natomiast mogli ją dostać na gorszym areale, zatapiając się kulturowo w czysto litewskim rejonie. Ziemia pod Wilnem jest bowiem znacznie droższa. Ponadto koloniści litewscy, którzy wybiorą nieswoją ziemię na Wileńszczyźnie, zamiast na Kowieńszczyźnie, jako „pokrzywdzeni” z powodu stopnia jej nieurodzajności (na własne życzenie) mogą dostawać „rekompensaty” pod postacią jeszcze większej ilości.
III Odwrócenia złych skutków zmian granic okręgów wyborczych, których dokonano tak by były niekorzystne dla Polaków. Zlikwidowania 5% progu wyborczego wprowadzonego dla partii mniejszości narodowych jak w RP.
Chodzi o dołączenie czysto polskich rejonów do czysto litewskich okręgów wyborczych, co wraz z wprowadzonym progiem wyborczym zmniejszyło liczbę ośmiu polskich posłów do zaledwie trzech (trzeci został wybrany przewagą niewielkiej ilości głosów). Nie ma też gwarancji, że Polacy ów próg wyborczy w następnych wyborach przekroczą.
Polskie obszary dołączano do tych z większością litewską, przy okazji tworzenia jednomandatowych okręgów wyborczych . Rejony wileński i solecznicki zostały podzielone na 5 części, z których 3 zostały dołączone do sąsiednich rejonów zamieszkanych w większości przez ludność litewską (np. Ejszyszki do Oran). W wyniku takiego podziału tylko w jednym okręgu wileńsko-solecznickim Polacy stanowią większość.
Ponadto, granice okręgów wyborczych aktualizuje się tak, by utrudnić Polakom uzyskanie mandatów – np. W ostatnich wyborach zmieniono tak granice okręgu nowowilejskiego.
Należy postulować takie zmiany granic okręgów by nie dzielić obszarów zwarcie zamieszkałych przez Polaków (w co najmniej 4 okręgach Polacy stanowiliby większość).
IV Wprowadzenie prawa dotyczącego dwujęzycznych tablic, w rejonie, gdzie mniejszość stanowi, co najmniej 20% populacji, tak jak w Polsce.
Brak tej uchwały skutkuje patologią, np. nakładaniem kar na Polaków przez Inspekcję Ochrony Języka. Ten ostatni obciąża karami pieniężnymi prywatnych przewoźników, za to, że pod napisami litewskimi -, w czysto polskich rejonach, gdzie starsze pokolenie litewskiego nie zna, umieszczają mniejsze polskie nazwy miejscowości. Dochodzi też do terroryzowania polskich mieszkańców, których straszy się komornikami, ponieważ na swoich prywatnych domach mają polskie napisy. Ukarani zostali pracownicy litewskiej stacji benzynowej przy granicy jedynie dobrotliwym „upomnieniem” , za to, iż chcieli zarobić na Polakach i umieścili napis „kawa” po polsku. Od pewnego czasu utworzona jest bezwładna komisja, która ma ustalać jak wprowadzić dwujęzyczne napisy od 30% (nie 20% jak w Polsce). Chodzi o to by nie wprowadzać tego w samym Wilnie, gdzie Polacy stanowią 20%. Tak czy inaczej skutków pracy komisji nie widać, nawet w miejscowościach które mają 90% Polaków Bo i tam dwujęzyczne napisy nie zostały wprowadzone, a wręcz karze się za nie grzywnami. Dziwnym trafem Inspekcja Ochrony Języka nie ściga w Wilnie autorów dwujęzycznych napisów po angielsku. Ich istnienie jest oczywiście uzasadnione z powodów ruchu turystycznego, ale urząd ma wszak chronić język litewskich, nie zaś zwalczać polski.
V Odwrócenia wcześniejszych, wieloletnich uderzeń w polskie szkolnictwo wykonywanych na długo przed wprowadzeniem antypolskiej ustawy tj:
1. Ustalenia statusu placówek mniejszości narodowych dla polskich placówek oświatowych i kulturowych oraz związanych z tym przywilejów (jak odpowiednio u Litwinów w RP).
2. Przywrócenia obowiązku egz. z jęz. ojczystego na maturze i liczenie się oceny do średniej ocen na egz. dojrzałości(jak odpowiednio Litwinów w RP).
4. Przekazania wszystkich publicznych placówek oświatowych (w tym tzw. szkół powiatowych- rządowych), przedszkoli, domów dziecka, pod zarząd demokratycznie wybranym samorządom (jak odpowiednio u Litwinów w RP).
5. Oficjalnego zezwolenia na symbolikę narodową w szkołach i na zewnątrz szkół: flagi , godła państwowego, hymnu (jak odpowiednio u Litwinów w RP).
6. Wprowadzenia w dokumentacji szkolnej w jęz. ojczystym (jak wolno Litwinom w RP).
7. Zmian w dzienniczkach uczniów w rubryce jęz. ojczysty - język polski, a nie jak dotąd litewski, a polski jako jęz. obcy (jak odpowiednio u Litwinów w RP).
8. Identycznej zasady finansowania szkół i przedszkoli poprzez samorządy, taki sam poziom koszyka ucznia (150-300% jak odpowiednio u Litwinów w RP).
9. Zerwanie ze skandalicznym tworzeniem konkurencyjnych szkół litewskich (dodatkowo poza już istniejącymi samorządowymi) na terenach, gdzie zwarcie zamieszkują Polacy (jak odpowiednio u Litwinów w RP).
10. Wybudowanie sieci szkół i przedszkoli na terenach ,gdzie żyją Polacy , a nie mają w ogóle dostępu do polskich przedszkoli i szkół (jak odpowiednio u Litwinów w RP).
11. Możliwości kształcenia się pedagogów w kraju macierzystym i zdobywania tam dyplomów (jak odpowiednio u Litwinów w RP).
12. Dodatków finansowych dla pedagogów pracujących w placówkach mniejszości narodowych (jak odpowiednio u Litwinów w RP), nie zaś wręcz odwrotnie, jak to jest ustalane ostatnio na Litwie: wprowadzania większych pensji dla nauczycieli, którzy ulegną presji by lekcję w polskiej szkole prowadzić w języku litewskim.
13. Możliwości przerzucania koszyczka uczniów (jak odpowiednio u Litwinów w RP).
14. Pozostawienia najważniejszych decyzji rodzicom, środowiskom szkolnym, organizacjom mniejszości, samorządom (jak odpowiednio u Litwinów w RP).
15. W szkołach litewskich (na całej Litwie) jako języka obcego na życzenie języka polskiego (jak litewskiego, na życzenie, w szkołach polskich w RP).
16. Tłumaczenie wszystkich podręczników i ćwiczeniówek na język polski.
VI Wprowadzenia prawa zezwalającego na pisownię polskich nazwisk, zamiast nazwisk zlituanizowanych.
Brak tego prawa sprawia administracyjne kłopoty Polaków z Litwy, chcących używać swoich imion i nazwisk w oryginale, co powoduje z kolei ułatwienia w Polsce. Głównym utrapieniem stało się zapisywanie nazwisk zgodnie z litewską pisownią, co z kolei może prowadzić do ich deformacji. Ponadto przykładem złej woli jest argument litewski, iż niektórych liter urzędnicy nie są w stanie używać, ponieważ nie ma ich w litewskim alfabecie uznajemy za sztuczny. Nie mają literki „w”, a jednak wpisują www w Internecie. Każdy ponadto powinien mieć prawo do nazywania się tak, jak chce i jak dziesiątki czy setki lat nazywała się jego rodzina.
VII Obowiązkowej nauki polskiego, jako języka obcego na większościowo polskiej etnicznie Wileńszczyźnie w szkołach litewskich.
Młodzi Litwini, osiedlający się na Wileńszczyźnie powinni się uczyć obowiązkowo polskiego, jako języka obcego, ponieważ mieszkają w autochtonicznie czysto polskim rejonie - tak samo, jak ich polscy koledzy uczą się języka litewskiego, ponieważ mieszkają w państwie litewskim, choć faktycznie Litwini ich rejonie są mniejszością.
VIII Zaprzestania medialnej nagonki na Polaków i polskość w prasie.
Na Litwie, w telewizji istnieje praktyka stałego naśmiewania się z Polaków i miejscowych polskich polityków. Regularnie jest wzbudzana nienawiść w mediach do Polski i Polaków. Przykładem służyć mogą programy: „Dar pažiuresim” (pt. „Wilno nasze” – zob. Youtube), gdzie wyśmiewano brzmienie polskiego języka i martyrologię Armii Krajowej; „Dviracio zinios” (również tyt. „Wilno nasze” – zob. Youtube), gdzie z kolei naśmiewano się z polskich wycieczek po Wilnie, oprowadzających je miejscowych Polaków, polskich polityków z AWPL, a wszystko na melodię piosenki „Kolorowe Jarmarki” – Maryli Rodowicz; „A gdyby Litwin wystrzelał całą polską wieś”, opowiadający o Leonie Zawistowiczu, który zabił litewską rodzinę. Przedstawia się w nim ten czyn jako mord etniczny, nie wspominając, że na 60%-90% polskiej Wileńszczyźnie, może się zdarzyć przestępca narodowości polskiej. Zawistowicz zabił litewska rodzinę, ponieważ ta na podstawie, krytykowanego, przez nas złodziejskiego prawa osiadła na jego ziemi. Jeśli więc jest to mord etniczny to w drugą stronę i odpowiedzialne są za niego władze litewskie; osławiony „Kocham Litwę”, gdzie publicznie demolowano polskie tablice i inne. Żądamy zrezygnowania z promowania postawy: „Tym jest się lepszym Litwinem, im bardziej antypolakiem”.
IX Odkłamania historii, która w zafałszowanej wersji zaszczepia nienawiść do Polski, jako do rzekomo głównego wroga Litwy.
Wedle tego, Jagiełło to zdrajca, zaś Armia Krajowa to oprawcy mordujący na Wileńszczyźnie w czasie wojny ludność litewską. Jest to nieprawdziwe, gdyż AK nie mogła mordować ludności bałtyckiej (litewskiej) na Wileńszczyźnie, ponieważ jej wtedy tam po prostu niemal nie było (2%). Jedyny fakt zbrodni miał miejsce w Dubinkach, (gdzie oddział AK, wbrew rozkazom dowództwa faktycznie zabił w odwecie dwudziestu siedmiu cywilów za mord na trzydziestu dziewięciu cywilnych ofiarach w Glinciszkach, o którym się milczy) odbył się w granicach Litwy Kowieńskiej. Nie wspomina się o zbrodniach oddziałów Povilasa Plechaviciusa w polskich wsiach oraz, że AK wypuszczała setki wziętych do niewoli żywych żołnierzy litewskich, rozbrojonych i w kalesonach. Nie wspomina się o liczbie niewspółmiernej 20 tys. Polaków zamordowanych w jednym miejscu w Ponarach przez strzelców litewskich oraz co najmniej trzykrotnie większej ilości polskich Żydów w tym samym miejscu. Mówi się za to o ocalonych przed sowietami polskich internowanych oficerach, z których sporą część jednak oddano później w ręce NKWD.
X Języka polskiego, jako pomocniczego w urzędach na większościowo polskiej Wileńsczczyźnie
Język polski na Litwie nie był tak zwalczanym jak jest teraz - nawet za czasów sowieckich.
ps. Jedynym uwairygodniem znanego z antypolskości ministra byłoby zawiszenie dwujęzycznych nazw na rogatkach miasta Soleczniki.
Na razie są to rutynowe, obłudne obiecanki cacanki , gdy ustawa niszcząca polskie szkolnictwo działa.- Takie słowa , są tzw. blefem medialnym, gdy fakty mówia coś zupełnie innego ,wszystko dla zmylenia opinii publicznej .
#4 "kwestia podwójnego
#5 Po co podwojne nazewnictwo?
Po co podwojne nazewnictwo? Aby niszczec stosunki litevsko-polskie? Jak inaczej mozna innastrancow nasycic tych mieszkajacych wokol Vilniusa? Na co to? To wogole niepotrzebne.
#6 Czy innastaranców z Puńska
Czy innastaranców z Puńska mamy do Kowna wysiedlić? Oni tam w ogóle nie potrzebni.
#7 Litwinow z poludniowej
Litwinow z poludniowej Suwalszczyzny wysiedlono po wojnie.
A z nazewnictwem to niema nic wspolnego.
Wedlug Giesmynasa hystoria Litwy zaczyna się w 1900 r., więc nazewnictwo ma byc litewskie.
Dla tego, kto uwaza, ze Litwa jednak istnieje dluzej, nazewnictwo polskie - rzecz naturalna, bo jest częscią kultury Litwy. Wszystkie najmniejsze miasteczka od Polangi do Molodeczna na Litwie mają polskie nazwiska. I bylo by POSZANOWANIEM SWOJEJ HYSTORII dla Litwinow i Polakow Litwy ( nie AWPL'owskich "Polakow na Litwie", dla ktorych Litwa - to tylko prowincja Polski) uzywac HYSTORYCZNE (polskie) nazwy obok litewskich. Dlatego bylo by patriotycznym zjawiskiem uzywanie podwojnego nazewnictwa miejscowosci NA CALEJ LITWIE. Rowniez bylo by pęknie, gdyby w (dzisiaj) polskiej częsci Suwalszczyzny (Suvalkija) byli tabliczki z nazwami litewskimi.
#8 Jak bedą w Poniewieżu to
Jak bedą w Poniewieżu to pomyślimy o Suwałkach. Na razie w Puńsku są a na Wileńszczyźnie nie ma.
#9 A Litwinów z Suwalszczyzny
A Litwinów z Suwalszczyzny wysiedlili Niemcy w czasie wojny jak już coś.
#10 #7 "uzywac HYSTORYCZNE
#7 "uzywac HYSTORYCZNE (polskie) nazwy obok litewskich" problem polega na tym jezheli bemdzhie napisane napszyklad Dojnowa ani Dainava to bendzhie tylko iliuzia polskoszczi nazwy Dainava. Na Litwie niema polskicz nazw.
#11 Na opolszczyźnie też nie ma
Na opolszczyźnie też nie ma niemieckich.. a jednak są...
#12 Na Litwie - bez polskich nazw
Na Litwie - bez polskich nazw - nie ma nic - nie ma nauki historii itp.- tylko nie cywilizowanym dzikusom tak się wydaje
#13 Pan Azubalis - plecie androny
Pan Azubalis - plecie androny ,że jest za dialogiem - dialog trwa juz 20 lat - i nic - KŁAMCY LITEWSCY GRAJA NA PZREDŁUZANIE I NIE ZALATWIANIE SPRAW
#14 Uwas niema zhadnai nauki uwas
Uwas niema zhadnai nauki uwas tylko iliuzije.
#15 "Jak bedą w Poniewieżu to
"Jak bedą w Poniewieżu to pomyślimy o Suwałkach"
Oto chodzi, ze POWINNI BYC w Poniewiezu. Starsi ludzie jescze w latach 70-ch nazywali tam teren "Skaistakalnis" po staremu - "Jasna Gorka". Sporo nazw polskich - oryginalne, ktore potem byly wytlumaczone na język litewski. Jak i odwrotnie - wszystkie oryginalne (pierwotne, od samego pojawienia się) nazwy miejscowosci na Suwalszczyznie zostali "przerobione" na polskie.
Niema sensu szukac, ktora nazwa na Litwie pojawila się wczesniej - litewska czy polska. Fakt, ze te miejscowosci litewskie nazywano po polsku setki lat, język polski - to częsc kultury Litwy ( i to częsc OGROMNA). I dlatego, jako hystoria i kultura Litwy, nazwy polskie powinny byc na terenie calej Litwy. I nie dla "Polakow na Litwie", a jako dziedzictwo kultury Litwy.
Jasne, ze to samo dotyczy i Polski. Oryginalne nazwy miejscowosci bylej Litwy tez nikomu tam nie przeszkazali by.
Ale to moglo by byc ( i bylo by super) przy zupelnie odmiennej mentalnosci Litwinow i Polakow. A teraz mamy zimną wojnę i trzeba walczyc. Polakom - za Polskę na Litwie, Litwinom - przeciw.
#16 "A teraz mamy zimną wojnę i
"A teraz mamy zimną wojnę i trzeba walczyc. Polakom - za Polskę na Litwie, Litwinom - przeciw."
..... Nawet kosztem zarobku: kolejarze prędzej rezygnują z nadwyzki niz slowo po litewsku powiedzą. :)))
#17 Pamiętasz Wileński jak
Pamiętasz Wileński jak pisałeś że na Litwie nikt nie karze za używanie języka niepaństwowego? Przeczytaj sobie" Język polski zagraża kolei"
#18 Dar-Karta 14 - Ty właśnie
Dar-Karta 14 - Ty właśnie jesteś żałosnym dowodem niedorozwoju cywilizacyjno-naukowego Litvy. Nie masz pojęcia czym jest nauka . polonistyka to dla ciebie nauka polityczna , 2+2 nie równa się 4 ... Sprawiasz wrażenie osobnika wychowanego w zupełnie innym , zacofanym , kręgu cywilizacyjnym. Dyskusja z pierwszym lepszym pigmejem z buszu , stałaby na wyższym poziomie intelektualnym niż dyskusja z tobą.
#19 @ Wilenski Ale z Ciebie
@ Wilenski
Ale z Ciebie marzyciel! Podoba mi się to co napisałeś. Osobiście nie mam nic przeciwko litewskim nazwom na etnicznie litewskich terenach w Polsce. Czasem podróżuję po Opolszczyźnie i pełno jest tam podwójnych, polskich i niemieckich nazw. Niektóre nieco śmieszą, bo niby są niemieckie, a czyta się je jakby Dar Karta je napisał ;-). Kto je widział wie o co chodzi.
#20 wilenski to jest po
wilenski to jest po szarlatansku "nazywali tam teren "Skaistakalnis" po staremu - "Jasna Gorka" a skont wieczie zhe Skaistakalnis byl po jasnai guzhe? Jazheli kseczie niebycz szarlatanem to musziczie opieratszie o dzhielo naukowe kturym byla opisana historia.
#21 zeligowskij uspokuitieszie i
zeligowskij uspokuitieszie i tak i tak wam niedaszie ukricz politiki pod pozorem nauki o o jendzyku.
#22 Artur "a czyta się je jakby
Artur "a czyta się je jakby Dar Karta je napisał ;-)." to znaczy jagby nie po liudsku.
#23 Artur i wilenski na Litwie
Artur i wilenski na Litwie naczie doczynienia z czymsz innym nizh z niemieckimi napisami.
#24 "wilenski to jest po
"wilenski to jest po szarlatansku "nazywali tam teren "Skaistakalnis" po staremu - "Jasna Gorka" a skont wieczie zhe Skaistakalnis byl po jasnai guzhe?"
Niema roznicy co bylo po czym. Poprostu ludzie tak nazywali 100 lat. - Jasna Gorka. Podejzewam, ze wlasnie polska nazwa jest "oryginalna", bo Poniewiez - nie takie stare miasto. A w latach 1700 - 1900 na Litwie glownim językiem byl polski. A i w samym Poniewiezu do 1918 r. większosc mieszkancow - Polacy.
Ale nie o to chodzi, Oryginalne - nie oryginalne, są tam Polacy, czy ich niema ni jednego. Chodzi o dziedzictwo kulturowe. KULTUROWE. Język - to tez kultura, jak i architektura albo malarstwo. Nikomu do glowy nie przychodzi ruinowac budynki dlatego, ze budowali ich "Polacy". Tak i język MUSI byc obecny tam, gdzie on byl HYSTORYCZNIE.
BEZ WZGLĘDU, czy teraz tam mieszka tysiąc Polakow, czy NI JEDNEGO. Język polski - to hystoryczny język Litwy, A NIE POLAKOW .
Jeszcze raz powtarzam - chodzi mi o hystorię i kulturę Litwy, a nie "prawa Polakow". Rzecz jasna, ze to nie znaczy, ze ZNOWU na Litwie powinien byc polski język panstwowy, a "chamski język litewski" - "do gadania ze swiniami", jak mowi mentalnosc polska.
#25 "Niema roznicy co bylo po
"Niema roznicy co bylo po czym" dle pana niema a dlemnie jest. Jazheli jakisz okupant pszeimianowau to odzyskuje nie zalezhnoszcz to ma zostacz.
"Chodzi o dziedzictwo kulturowe" o to wasznie i chodzhi zhe na Litwie polacy albo ruszini albo niemcy nie bendau nic pszeimianowacz. Chodzi o ocalenie dzhiedzhitstwo jendzyka litewskiego.
#26 Z drugeii strony Dojnowa
Z drugeii strony Dojnowa Dziewianiski i tak daleii budujau iliuzije polskoszczi kturau polacy zaczynajau bracz na seryjo.
#27 Traktujau polacy to na seryjo
Traktujau polacy to na seryjo a potem z duzhymi oczami kszyczau zhe to zhieme polska.
#28 "Jazheli jakisz okupant
#29 Dar Karta - Naprawdę ,
Dar Karta - Naprawdę , zadziwia mnie twoje uparte podtrzymywanie tak bzdurnych tez... Jeżeli ty , dałeś radę skończyć jakiekolwiek studia , świadczy to o totalnym upadku wyższego szkolnictwa na Litvie.
Ale może jesteś ,po prostu, nie douczony i mało inteligentny. Innych możliwości nie widzę.
#30 post wyżej jest mój
post wyżej jest mój
#31 Według Dar Karty tylko chłopi
Według Dar Karty tylko chłopi z Żmudzi i Auksztoty byli prawdziwymi Litwinami potomkami Wielkiego Księstwa Litewskiego, a reszta to okupanci. ^_^
#32 wilenski, Dziewianiszki i
wilenski, Dziewianiszki i inne nazwyto jest iliuzija polskoszczi.
#33 Anonim pan-i duzho muvi ala
Anonim pan-i duzho muvi ala nic w temaczie powiedzhiecz nei mozhe.
#34 "Litewskiego, a reszta to
"Litewskiego, a reszta to okupanci. ^_^" a kto tacy reszta?
#35 @Dar Karta #22 To znaczy, że
@Dar Karta #22
To znaczy, że niektóre tak zwane niemieckie nazwy to zapis słowiańskich słów według ortografii niemieckiej, ale jak się to czyta, to brzmi to jak po polsku. Niemcy zrobili z niektórymi starymi nazwami to samo co Ty robisz z językiem polskim na tym forum.
#23
Mylisz się, prawdopodobnie nie znasz historii Śląska.
#36 Artur wasz problem polaga
Artur wasz problem polaga natym zhe na Litwie niema polskich nazw. To znaczy i niema podczeby wykszywiacz litewskie nazwy. Polacy wy tacy sami jak i niemcy ale to wasz problem.
#37 Atak to sau i jeszczei
Atak to sau i jeszczei rosiskie carskie nazwy to czyba Litwa ma tesz i te nazwy pisacz publicznie?
#38 Postawie sprawe bardzo jesno
Postawie sprawe bardzo jesno zhe polskich jak wy muwiczie nazw na Litwie niebylo. Oni byli tylko pszy polskeii okupacii. Wy swoje idologija budujeczie na mapach ale oni byli bardzo ruzhne.
#39 O Matko Ostrobramska - wybaw
O Matko Ostrobramska - wybaw nas od głupoty i ciemniactwa mentalnego Durakow - Kart - i przepraszam Matko z a głupote i ciemniactwo takich ludzi
#40 Bowblis z swoim marszem i jak
Bowblis z swoim marszem i jak zawszie jego gluowie nia nauka a cosz innego. Teras jak by Pan Buk.
#41 @Dar Karta # 36,37,38 Mój
@Dar Karta # 36,37,38
Mój drogi, wydaje Ci się, że jesteś Panem Bogiem i sam stworzyłeś historię. Tymczasem Ty ją tylko interpretujesz. Wierzysz w swoje mity, które traktujesz na równi z prawdami objawionymi i zachowujesz się na tym forum jak byś wszystkie rozumy pozjadał. Jesteś impregnowany na wszelkie argumenty, bo to Ty traktujesz historię jak ideologię i oręż w politycznej walce. Przyjęte przez Ciebie interpretacje są dla Ciebie dogmatem.Tymczasem, tak z boku, wyglądasz jak koń, któremu założono klapki na oczy, aby widział świat tylko z jednej strony. Jak Ci z tym dobrze, to sobie z tym kantarem na głowie i klapkami na oczach żyj. Twoja sprawa!
#42 " jak byś wszystkie rozumy
" jak byś wszystkie rozumy pozjadał" i co to ma spulnego z nazwami na Litwie? To zhe wy niemaczie kompetencii no to co ja moge zrobicz. Uczyczie nie kseczie to tylko z Panem Bogem rozmawiaczie z sobau i to dlemnie jusz nie jest szmieszne.
#43 Podsumuje to tak
Podsumuje to tak :)
http://www.youtube.com/watch?v=My7oEtkVIwM&feature=related
#44 Ach wkleiłem zły link, miało
Ach wkleiłem zły link, miało być to
http://www.youtube.com/watch?v=EfVe5fOOIOI&list=PL9C55AD57B4D7E07D
#45 Proszę o wytłumaczenie mi
Proszę o wytłumaczenie mi zawiłości litewskiej historii... szczególnie przez pana DK. Pan DK w wielu postach powtarza, że na Litwie nie było Polaków bo prawo im zabraniało długi czas osiedlać się na Litwie. Mimo to mapy z okresu kiedy na Litwie nie było Polaków zawierają polskie, a wcześniej białoruskie (a Białorusy buli czy nie byli na tej Litwie?) nazwy miejscowości. W takim razie gdzie wtedy byli polscy okupanci? Jest jeszcze jedna możliwość wedle logiki światowej. Przyszli "polscy okupanci" w 1920 i wszystkie historyczne mapy podrobili... Tylko tej wersji jeszcze nie słyszałem. Macie towarzyszu DK na zajęciach w saugumie logikę czy tylko przepisujecie te brednie bezmyślnie z kapownika?
#46 Do #45 polecam tę książkę,
Do #45 polecam tę książkę, pozwoli wiele zrozumieć
http://pbc.biaman.pl/Content/2045/litwomani_i_polonizatorzy.pdf
#47 Tak jak Dur Kartę wychowano
Tak jak Dur Kartę wychowano wiekszosc mlodziez y litewskiej - w klamstwie , nienawisci , nacjoanlizmie - i tacy ludzie - nie mający pojecia o historii - plują tutaj jadem na wszystko co polskie - TO MENTALNOŚC ŻUKA NA KARTOFLISKU - TEZ MU SIE WYDAJE , ZE WSZYSTKO JEST TAKIE , JAKIE ON WIDZI
#48 "zawierają polskie, a
"zawierają polskie, a wcześniej białoruskie " jak wy to sobie wyobrazhaczie? Napszyklad Dojnowa to po bieorusku czy po polsku?
#49 Zawiedzione nadzieje i
Zawiedzione nadzieje i niespełnione deklaracje
Różnice w traktowaniu praw mniejszości narodowych na Litwie z przyjętymi w Unii Europejskiej standardami, zdominowały spotkanie ministra spraw zagranicznych Litwy Audroniusa Ažubalisa z solczanami, które odbyło się w ubiegły poniedziałek, 16 stycznia. Wizyta członka rządu odbyła się w ramach otwarcia Centrum Informacji Europejskiej w Solecznikach.
Solecznickie biuro stało się jedną z filii Centrum Informacji Europejskiej na Litwie, które działa już od jedenastu lat. Pierwsze biura powstały w centrach – rozwiązanych przed dwoma laty – powiatach. W roku ubiegłym, z inicjatywy litewskiego MSZ, przedstawicielstwo Centrum Informacji Europejskiej zostało otwarte w Wisagini, mieście zdominowanym przez mniejszość rosyjską. Po roku resort zagraniczny zwrócił też swoją uwagę na mniejszość polską, inicjując założenie europejskiego biura informacji w Solecznikach.
Inicjatywa została poparta przez władze samorządu solecznickiego, które udostępniły Centrum dwa gabinety w gmachu samorządu. Podczas ceremonii przecinania symbolicznej wstęgi zarówno minister Audronius Ažubalis, jak i mer rejonu solecznickiego Zdzisław Palewicz wyrazili nadzieję, że nowa instytucja będzie prowadziła aktywną działalność, rozpowszechniając informację o UE, pośrednicząc w realizacji projektów europejskich na rzecz mieszkańców Ziemi Solecznickiej.
Pomimo przyjemnego obowiązku, jakim było uroczyste otwarcie Europejskiego Centrum Informacji, delegacja rządowa, z ministrem resortu zagranicznego na czele, w planie wizyty miała także udział w spotkaniu z solczanami pt. „Możliwości oraz korzyść płynąca z członkostwa w Unii Europejskiej”. Jak się później okazało, istnieje wielka różnica pomiędzy tym, jakie możliwości z członkostwa Litwy w UE widzą Soleczniki, a jakie – oficjalnie – Wilno.
– Szczerze przyznam, że przyjechałem dzisiaj do Solecznik bardziej jako obywatel, a nie minister rządu. Jako obywatel, który chce lepiej poznać ten bliski i swojski zakątek Litwy i jego mieszkańców – powiedział, witając uczestników solecznickiego spotkania minister Ažubalis.
W swoim przemówieniu gość ponowił powszechnie znaną informację o historycznym, kulturalnym, bogactwie Wileńszczyzny, jej wielonarodowym składzie i dzisiejszych problemach, przede wszystkim – gospodarczych. Solczanie usłyszeli z ust ministra o wysiłkach rządu dotyczących rozwoju ekonomicznego regionu, o pracy MSZ-u na rzecz szybkiego uruchomienia przygranicznego ruchu z Białorusią, wysiłkach Litwy na arenie międzynarodowej w OBWE oraz UE.
„No coment…”
– W czasie prezesowania Litwy w OBWE przemierzyłem tysiące kilometrów, praktycznie nie rezydując w kraju. Teraz planuję to nadrobić i zamierzam jak najwięcej podróżować po kraju – powiedział Ažubalis.
Jak się okazało, wyniki przewodnictwa Litwy w OBWE i zasługi ministra w pokojowym rozwiązaniu, chociażby konfliktu pomiędzy Mołdawią a nieuznawaną przez świat Republiką Naddniestrzańską, wcale nie interesują solczan. Nawiasem mówiąc, jest tego powód. Żadnego postępu w zażegnaniu konfliktu mołdawskiego Litwa nie osiągnęła. Mołdawia nadal jest podzielona, a obywatele nieuznawanego naddniestrzańskiego mini państewka dokonali wyboru nowego prezydenta, który swoją pierwszą wizytę złożył nie w Wilnie, a w Moskwie. Jednym słowem, jak mawiał Winston Churchil „no coment”…
Mer Zdzisław Palewicz, mówiąc o możliwościach i korzyściach płynących z członkostwa Litwy w UE, wspomniał o braku takowych dla mniejszości polskiej. Przypomniał nierozwiązane problemy prawne dotyczące używania języka polskiego w nazewnictwie ulic i miejscowości, pisowni nazwisk oraz godzącej w interesy szkół polskich Ustawy o oświacie. Każdy z tych problemów jest bezpośrednio związany z obowiązującymi w Europie standardami dotyczącymi praw mniejszości narodowych. Niestety, europejskie standardy nie są standardami w naszym kraju.
Dyplomatycznie i mało obiecująco
Komentując, nagłośnione przez gospodarza spotkania, problemy A. Ažubalis przypominał słowa pierwszego polskiego premiera „Solidarności” Tadeusza Mazowieckiego, które wygłosił podczas swojego przemówienia w Sejmie RP w 1989 roku.
– Prof. T. Mazowiecki wówczas wypowiedział się na temat komunistycznego okresu państwa polskiego: „Przeszłość odkreślamy grubą linią”. Uważam, że my również musimy oddzielić grubą kreską ocenę dziedzictwa i odpowiadać, tylko za to, co dokonaliśmy w ciągu 20 lat niepodległości Litwy – stwierdził minister, którego zdaniem sytuacja mniejszości polskiej na Litwie jest najlepsza na świecie i wszystkie działania rządu skierowane są w celu jej polepszenia.
Solczanie nie dali wiary słowom gościa.
– Każdy z nas doskonale sobie zdaję sprawę z tego, że bez języka zaginie każda wspólnota narodowa. Tymczasem Litwa przyjmuje Ustawę o oświacie, która ogranicza w prawach język ojczysty w szkołach narodowościowych. Dlaczego? – zapytała ministra Renata Cytacka, z Forum Rodziców Uczniów Szkół Polskich na Litwie.
– Jak mamy uczyć dzieci w klasach początkowych, skoro do dzisiaj nie mamy podręczników języka litewskiego dla klas 1-3? – pytała z kolei Łucja Dudojć, nauczycielka klas początkowych w Gimnazjum im. J. Śniadeckiego w Solecznikach.
– Kiedy wreszcie przestanie się karać mandatami za dwujęzyczne litewsko-polskie tablice uliczne? – interesował się starosta gminy turgielskiej Wojciech Jurgielewicz.
Odpowiedzi ministra były dyplomatyczne i mało obiecujące. Zdaniem Ažubalisa, o użyciu polskiego języka w nazewnictwie należy rozmawiać, aczkolwiek, jak zaznaczył minister, „każdy naród, państwo broni własnego języka i alfabetu”. Innymi słowy, rozmawiać możemy, ale z żadną literą nie ustąpimy. Z oświatą – w opinii ministra – dzieje się wszystko na korzyść uczniów szkół narodowościowych, którym „lepsza wiedza języka państwowego pozwoli zrobić kariery zawodowe”. Co naprawdę zdziwiło Ažubalisa, to fakt, że w polskich szkołach brak podręczników do języka litewskiego dla klas 1-3. – Już w środę na posiedzeniu rządu poruszę ten problem – obiecał solczanom.
„Emocjonalne tło”
Niemal bez przerwy - w trakcie spotkania - przedstawiciele Centrum Europejskiej Informacji na Litwie próbowali przestawić spotkanie na tory problematyki międzynarodowej. Gołym okiem widać było, że bardziej na sercu leży taka tematyka również dyplomacie, który z myślą o przyszłym przewodnictwie Litwy w UE dał wysoką ocenę Polsce, przewodniczącej Unii przez ostatnie pół roku. O tym, jak będzie wyglądało przewodnictwo naszego kraju w UE na tle nierozwiązanych problemów mniejszości narodowych, ochłodzeniu relacji na linii Wilno-Warszawa, gość nie chciał polemizować. Zresztą, jego zdaniem, stosunki Litwy i Polski są bardzo dobre, o czym świadczą wspólne działania na arenie międzynarodowej, chociaż w ostatnim czasie powstało pewne „emocjonalne tło”.
– Nie możemy zamykać się każdy w sobie. Należy rozmawiać i będziemy rozmawiać – powiedział o stosunkach litewsko-polskich minister.
Solczanie uzupełnili deklarację ministra jedną, lecz istotną uwagą, że poprzednie 20 lat rozmów nie rozwiązały żadnego problemu mniejszości polskiej na Litwie. Czy przed nami kolejne dziesięciolecia zawiedzionych nadziei i niespełnionych deklaracji? – zastanawiali się solczanie opuszczając spotkanie z szefem MSZ-u.
Andrzej Kołosowski
#50 Bowbli pan jest wychowany
Bowbli pan jest wychowany jako Wielki Patryota Polski od oceanu do oceanu i to dle pana jest wartoszcziau fundamentualnau na tomias dlemnie litwina Polska i jeszcze Wielka i jeszcze od oceanu do oceanu nie jest zhadnau wartoszcziau i stym pan jak i wienkszoszcz polakuw nie kseczieszie pogodzhicz. I dletego pan tu szpiewa swoje marsze patryotyczne.
Dodaj nowy komentarz