Minął rok...
wilnoteka.lt, 11 kwietnia 2011, 11:14

Bronisław Komorowski pod pomnikiem ofiar katastrofy smoleńskiej na Powązkach w Warszawie, fot. prezydent.pl
W Warszawie odbyły się oficjalne uroczystości związane z rocznicą katastrofy smoleńskiej. Odrębne uroczystości zorganizowali zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości. Prezes partii Jarosław Kaczyński powiedział, że ci, którzy zginęli pod Smoleńskiem, zostali "zdradzeni o świcie". Wezwał też do kontynuacji dzieła swego brata, prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Obchody rocznicowe odbyły się też w wielu innych miejscowościach kraju.
Prezydent Bronisław Komorowski, zwracając się do przybyłych, powiedział, że minął rok od momentu, gdy dla wielu z nas zawalił się świat. "Z tej perspektywny można zobaczyć ogrom dramatu i bólu, który przejął Państwo Polskie i naród". Zaznaczył, że z tej perspektywy trzeba zobaczyć również dramat rodzin ofiar katastrofy, widzieć rzeczy wielkie i piękne, ale też rzeczy mniej istotne, takie jak podziały polityczne. Prezydent Komorowski dodał, że najlepszym upamiętnieniem katastrofy smoleńskiej byłoby stworzenie narodowej wspólnoty zbudowanej na podstawie dramatu przeżycia, szczególny nastrój żałoby narodowej oraz przekonanie, że wszyscy mamy jeszcze przed sobą wiele do zrobienia.
Przedstawicielka rodzin ofiar Jolanta Przewoźnik podziękowała Polakom za solidarność z rodzinami ofiar tragedii smoleńskiej. Podkreśliła, że w tym strasznym dniu katastrofy i w dniach kolejnych rodziny ofiar nie były same. Po zakończeniu uroczystości na Powązki przybył prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński i inni politycy tej partii, którzy złożyli kwiaty na grobach swoich kolegów, ofiar katastrofy smoleńskiej.
W warszawskiej archikatedrze odprawiono mszę świętą w intencji ofiar katastrofy. Przewodniczył jej metropolita warszawski, kardynał Kazimierz Nycz, który przypomniał, że rok temu, na wieść o katastrofie, w tysiącach polskich kościołów rodacy spotykali się na wspólnej modlitwie. Mówił, że choć czas leczy obolałe ludzkie serca, to na długo pozostanie ból utraty najbliższych, smutek i brak tych, którzy byli potrzebni rodzinom, wspólnotom i Polsce. Metropolita poznański, arcybiskup Stanisław Gądecki, powiedział w homilii, że "dzięki katastrofie smoleńskiej i wiernej pamięci kłamstwo katyńskie stało się jawne". Arcybiskup zwrócił uwagę, że polska delegacja 10 kwietnia 2010 roku leciała do Smoleńska właśnie, by uczcić ofiary mordu katyńskiego i zwrócić oczy świata na zbrodnię ludobójstwa dokonaną w stalinowskiej Rosji sowieckiej. Hierarcha mówił także, że każdy z nas powinien postawić sobie pytanie, co zmieniła w jego życiu katastrofa smoleńska. Metropolita poznański powiedział, że gdyby katastrofa nic nie zmieniła, świadczyłoby to o tym, że "owi pomarli tak odeszli jak przyszli i że trudzili się na próżno i na darmo zużyli swoje siły". Arcybiskup zaapelował do Polaków, by wzajemnie sobie przebaczyli, czyli wybrali drogę trudnej miłości, nie odmawiając bliźniemu szansy na poprawę. We mszy uczestniczył prezydent Bronisław Komorowski, członkowie rządu, parlamentarzyści i przedstawiciele rodzin ofiar katastrofy.
O godzinie 8.41, w rocznicę katastrofy polskiego samolotu, prezydent Komorowski, marszałkowie Sejmu i Senatu oraz premier Donald Tusk złożyli kwiaty i zapalili znicze przed pamiątkową tablicą w Katedrze Polowej Wojska Polskiego. Następnie prezydent oraz marszałkowie Sejmu i Senatu udali się do budynku parlamentu, by złożyć kwiaty pod tablicą poświeconą posłom i senatorom, którzy zginęli w katastrofie oraz przed tablicą upamiętniającą marszałka Sejmu Macieja Płażyńskiego. Po południu małżonka prezydenta Anna Komorowska spotkała się w Belwederze z członkami rodzin ofiar. Następnie w pałacowej kaplicy odprawiono mszę w intencji pracowników Kancelarii Prezydenta, którzy zginęli pod Smoleńskiem. Wzięła w niej udział para prezydencka. W kaplicy została odsłonięta tablica poświęcona kapelanowi prezydenta Lecha Kaczyńskiego, księdzu Romanowi Indrzejczykowi. Jest tam już tablica upamiętniająca Parę Prezydencką, Lecha i Marię Kaczyńskich, i wszystkich pracowników Kancelarii, którzy także zginęli w katastrofie.
Wieczorem w Teatrze Wielkim Operze Narodowej odbył się uroczysty koncert w hołdzie ofiarom katastrofy smoleńskiej. W programie znalazła się III Symfonia - "Symfonia pieśni żałosnych" opus 36 Henryka Mikołaja Góreckiego. Wykonawcami byli Aleksandra Kurzak (sopran) i Orkiestra Sinfonia Varsovia pod batutą Jacka Kaspszyka.
Ofiary katastrofy smoleńskiej upamiętnili też Jarosław Kaczyński, bliscy i przyjaciele Lecha i Marii Kaczyńskich, a także politycy PiS. Na Krakowskim Przedmieściu zgromadziło się kilka tysięcy ludzi. O 8.41 na Krakowskim Przedmieściu zabrzmiały klaksony samochodów. Słychać było bicie dzwonów w warszawskich kościołach. Przed pałacem trwało odczytywanie listy ofiar smoleńskiej katastrofy. Wcześniej zgromadzeni uczestniczyli we mszy świętej w kościele seminaryjnym na Krakowskim Przedmieściu.
Po południu w Sali Kongresowej odbył się kongres założycielski Ruchu Społecznego im. Lecha Kaczyńskiego. Jego brat, Jarosław Kaczyński, powiedział, że "Ci, którzy udawali się do Katynia, aby oddać hołd pomordowanym, zostali zdradzeni o świcie". Posłużył się cytatem z wiersza Zbigniewa Herberta "Przesłanie Pana Cogito". Kaczyński podkreślił, że dzieło prezydenta Lecha Kaczyńskiego i tych, którzy z nim zginęli, nie zostało dokończone. Trzeba więc je kontynuować, gdyż inna decyzja oznaczałaby zdradę tych ludzi i zdradę samego siebie. W ocenie prezesa PiS państwo polskie nie było w stanie ochronić nawet swojego prezydenta, bo zła i niesprawiedliwa jest konstrukcja społeczna, na której się opiera. Prezes Prawa i Sprawiedliwości mówił w Sali Kongresowej, że ten stan trzeba zmienić "dla nas, dla tych, którzy przyjdą po nas i żeby spłacić ten wielki dług wobec tych, których zdradzono o świcie". Jarosław Kaczyński zaznaczył, że pierwszy krok na drodze zmian to ujawnienie prawdy o Smoleńsku. Dodał, że trzeba uczynić wszystko, by wyszła ona na jaw, niezależnie od tego, jaka jest. Bez ujawnienia tej prawdy Polacy nie będą godnym narodem - mówił brat Lecha Kaczyńskiego.
Pewną niewiadomą stanowią dzisiejsze uroczystości pod Smoleńskiem z udziałem prezydentów Polski i Rosji. Niektóre źródła kategorycznie twierdzą, że prezydent Bronisław Komorowski nie złoży wieńców przed nową tablicą umieszczoną w miejscu katastrofy polskiego samolotu pod Smoleńskiem.
Przedwczoraj rzecznik MSZ mówił, że "nie wyobraża sobie, by prezydent składał kwiaty pod tablicą", która w nocy z piątku na sobotę została wymieniona przez władze obwodu smoleńskiego. Nowa tablica jest poświęcona 96 ofiarom katastrofy. Jest na niej napis w języku rosyjskim i polskim. Nie ma natomiast informacji, że delegacja udawała się na obchody 70. rocznicy mordu katyńskiego.
"Tablica w miejscu katastrofy smoleńskiej została wymieniona na polecenie władz miejskich" - powiedział gubernator obwodu smoleńskiego Siergiej Antofiew. Wyjaśnił, że decyzję podjęto na prośbę tysięcy mieszkańców Smoleńska. "Było wiele próśb do władz miejskich od ludzi, którzy przychodzą w to miejsce. Ludzie pytali dlaczego nie mogą przeczytać co jest napisane na tej tabliczce. Dlaczego nie ma rosyjskiego tekstu. Dlatego polecono przygotować tablicę w dwóch językach. To miejsce jest szczególne dla Polaków, ale jest także miejscem pamięci dla Rosjan" - dodał.
Polacy oddający hołd ofiarom katastrofy z 10 kwietnia nie składają kwiatów obok nowej tablicy pamiątkowej przymocowanej przez władze obwodu smoleńskiego w miejscu tragedii Tu-154M. Zarówno polscy dyplomaci, jak i Polacy przyjeżdżający z różnych zakątków Polski i krajów sąsiednich złożyli wieńce i zapalili świeczki w innym miejscu. Delegacja Ambasady RP w Moskwie złożyła kwiaty obok brzozy, w której tkwi metalowy fragment samolotu. Polscy dyplomaci nie komentowali, dlaczego nie położyli kwiatów obok kamienia pamiątkowego, jednak już kierowcy polskich ciężarówek stwierdzili, że nie będą zapalać świec obok nowej tablicy.
Na podstawie: IAR








Komentarze
Dodaj nowy komentarz