Na zakupach w Polsce był co czwarty mieszkaniec Litwy


Fot. wilnoteka.lt
Co czwarty mieszkaniec Litwy przynajmniej raz był na zakupach w Polsce, natomiast 8,7 proc. uczestników sondażu przeprowadzonego przez "Spinter tyrimai" na zlecenie portalu "Delfi" robi to regularnie, ale blisko 60 proc. ani nie było nigdy na zakupach w sąsiednim kraju, ani nie ma takiego zamiaru.


26,8 proc. uczestników sondażu przynajmniej raz było na zakupach w Polsce. 11,4 proc. - kilka razy. 7 proc. jeden lub dwa razy. 8,7 proc. mieszkańców Litwy na zakupy do sąsiedniego państwa jeździ regularnie. 13,1 proc. nigdy nie było na zakupach w Polsce, ale ma taki zamiar. 58,1 proc. respondentów ani nie było, ani nie ma takiego zamiaru.

Uczestników sondażu pytano też, co kupują w Polsce i ile wydają pieniędzy. 24,6 proc. podczas jednego wjazdu wydaje od 101 do 150 euro. Co piąty (22,1 proc.) - od 71 do 100 euro lub ponad 150 euro. 5,3 proc. wydaje mniej niż 30 euro. Niemal wszyscy - 95,6 proc. - kupują artykuły spożywcze. 65,4 proc. - również artykuły gospodarstwa domowego. 62,3 proc. kupuje środki czystości, 47,4 proc. - ubrania i obuwie, ok. 15 proc. - zabawki i artykuły dla dzieci.

Główny ekonomista banku Swedbank Nerijus Mačiulis uważa, że w wynikach sondażu nie ma nic zaskakującego - dochody wielu mieszkańców Litwy są tak niskie, że opłaci się im poświęcić wolny od pracy dzień na wyprawę do sąsiedniego państwa po tańsze artykuły użytku codziennego. Gdyby dochody mieszkańców Litwy były wyższe, nie jeździliby na zakupy do Polski. W krajach rozwiniętych, gdzie gospodarka jest na takim poziomie, że ludzie nie muszą się zastanawiać nad kupieniem towarów pierwszej potrzeby, obywatele bardziej cenią swój czas wolny i nie poświęcają weekendów na zrobienie tańszych zakupów.

Zdaniem ekonomisty, wpływ na obecny stan rzeczy ma również obowiązujący w Polsce ulgowy VAT. Różnica cen tych samych artykułów w Polsce i na Litwie zależy między innymi z różnic podatkowych: w Polsce obowiązuje 8-procentowy VAT na niektóre artykuły spożywcze, owoce, 5-proc. - na chleb, nabiał, mięso, podczas gdy na Litwie - 21 proc. Czasami różnica cen wynosi kilka, a nawet kilkanaście procent. Czasami jest to znacząca różnica - jeśli na przykład sąsiedzi wybiorą się wspólnie na zakupy, można zaoszczędzić kilkadziesiąt, a nawet kilkaset euro. Ponadto, zdaniem N. Mačiulisa, Polska jest znacznie większym państwem niż Litwa, jest również znacznie większa pod względem gospodarki.

Niemniej zdaniem eksperta, Polska nie jest zagrożeniem dla Litwy - Litwini wydają w Polsce zaledwie około 2 proc. ogółu obrotu rynku detalicznego Litwy. Gdyby stanowiło to 10 proc. - byłby powód do niepokoju.

Žilvinas Šilėnas z Litewskiego Instytutu Wolnego Rynku uważa, że to, co jest w mocy litewskiego rządu - to zmniejszyć VAT. Wówczas możliwa byłaby obniżka cen na żywność, ubranie, sprzęt AGD.

Na podstawie: delfi.lt

Komentarze

#1 Ha..nareszcie! Szef Prawa i

Ha..nareszcie!
Szef Prawa i Sprawiedliwości miał w rozmowie z Merkel zasugerować, że Polska wobec Tuska wystosuje europejski nakaz aresztowania. Mechanizm ten umożliwia ekstradycję przestępców na terenie Unii Europejskiej.

#2 Trzeba dodać że od dłuższego

Trzeba dodać że od dłuższego czasu w Polsce jest deflacja i ceny artykułów są tańsze. Ukraińcy oblegają sklepy w miejscu gdzie obowiązuje mały ruch graniczny, wcześniej w dużych ilościach Rosjanie z obwodu królewieckiego do czasu obowiązywania tego samego małego ruchu, Słowacy przyjeżdżają, Czesi, Niemcy i Białorusini. A towarzysze z unii zablokowali wprowadzenie podatku handlowego

#3 Dobre - bo polskie -tak, tak

Dobre - bo polskie -tak, tak Gieśminiak, inni maja wiecej praktycznego rozumu.

#4 Asz patriotas. Po zakupy

Asz patriotas. Po zakupy tylko na Lietuvi, tejp.

Sposób wyświetlania komentarzy

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.