Polska nie kupi energii z Białorusi


Fot. youtube.com
Premier litewskiego rządu Saulius Skvernelis oświadczył, że decyzja Polski o rezygnacji z zakupów energii z budowanej w Ostrowcu elektrowni atomowej to sygnał, że rynek europejski dla białoruskiej energii może być całkowicie zamknięty. Deklaracja Polski została pozytywnie odebrana na Litwie. "Decyzja Polski to bardzo ważny sygnał i być może zmusi do przeanalizowania perspektyw tego projektu" - powiedział Saulius Skvernelis.

"O tym właśnie w Komisji Europejskiej rozmawiałem z Jean-Claudem Junckerem i przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem - że jest to nie tylko niebezpieczny projekt, ale jednocześnie naruszający zasadę konkurencyjności, interesy naszego bezpieczeństwa narodowego, przetrwania nas, jako państwa" - powiedział premier Saulius Skvernelis.

Zdaniem szefa rządu Litwy, Warszawa wysłała do Mińska ważny sygnał: energia z elektrowni atomowej w Ostrowcu na rynek unijny może nie trafić. 

Przed kilkoma dniami pełnomocnik Rządu RP ds. strategicznej infrastruktury energetycznej dr Piotr Naimski poinformował, że Polska nie kupi energii z budowanej na Białorusi elektrowni jądrowej w Ostrowcu. "Nie będziemy sprowadzać energii elektrycznej z elektrowni Ostrowiec. Kropka. PSE przystąpi do rozbiórki linii Białystok-Roś" - poinformował minister Naimski. "Jeśli ta elektrownia ma powstać, to będziemy się starali, aby spełniała wszystkie standardy bezpieczeństwa i ekologiczne" - zapewnił, dodając, że Polska wspiera protest Litwinów tam, gdzie to jest możliwe czy konieczne w tej sprawie.

Zapowiedzi strony polskiej do zła wiadomość dla Białorusi, która chce zainteresować generowaną w przyszłości energią w Ostrowcu zarówno państwa bałtyckie, jak i inne państwa członkowskie Unii Europejskiej - w tym Polskę. Zarazem to dobry sygnał dla Litwy, która już wcześniej oficjalnie zrezygnowała z zakupów energii z budowanej na Białorusi siłowni.

Litwa jest jednym z głównych przeciwników budowy pierwszej na Białorusi elektrowni jądrowej. Białoruska Elektrownia Jądrowa powstaje w miejscowości Ostrowiec w obwodzie grodzieńskim w odległości 50 km od litewskiej stolicy. Jest budowana w oparciu o rosyjską technologię WWER-1200. Ma się składać z dwóch reaktorów o mocy 1200 MW każdy. Uruchomienie pierwszego bloku ma nastąpić w 2018 roku, a kolejnego dwa lata później.

Litwini zarzucają Białorusinom brak przestrzegania międzynarodowych norm bezpieczeństwa i są również inicjatorami wprowadzenia embarga na zakup energii generowanej w dwóch blokach energii. Mają w tej kwestii poparcie Estonii. Z kolei Łotwa zajmuje w tej kwestii dość ostrożne stanowisko i proponuje, aby domagać się od Białorusi zastosowania najwyższych standardów bezpieczeństwa. Łotysze nie zamierzają stawiać tamy dla zakupów energii z Ostrowca. 

Jak poinformował Saulius Skvernelis, obecnie państwa bałtyckie szukają technicznych możliwości uniemożliwienia dostępu białoruskiej energii na rynek unijny. "Wydaje mi się, że na froncie dyplomatycznym udało się osiągnąć wyraźne stanowisko Estonii. Po stronie łotewskiej są pewne wątpliwości natury pragmatycznej. Sądzę, że udało się nam wszystko wyjaśnić i przekonać, na czym polega problem i w tej kwestii zmieniło się nastawienie kanclerz Niemiec oraz Szwecji" - szef litewskiego rządu ma nadzieję, że kolejne państwa zapalą czerwone światło dla białoruskiegp atomu. 

Na podstawie: BNS, biznesalert.pl



Komentarze

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.