Pseudokibice pod lupą prokuratorów


Zamieszki w czasie meczu Polska-Litwa w Kownie, fot. m.se.pl
Warszawska prokuratura rejonowa wszczęła w poniedziałek śledztwo w związku ze zdarzeniami, do których doszło w piątek w Kownie z udziałem polskich pseudokibiców - poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Generalnej prokurator Mateusz Martyniuk.
”Niezależnie od śledztwa, które prowadzi prokuratura litewska, polska prokuratura także będzie badać okoliczności tych zajść i ścigać sprawców” - powiedział Martyniuk. Dodał, że Kodeks postępowania karnego daje możliwość prowadzenia dochodzenia odnośnie zdarzenia, do którego doszło poza granicami Polski, jeśli czyn popełnili obywatele polscy. Prokurator zaznaczył, że podstawą wszczęcia śledztwa były przepisy Kodeksu karnego i Ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych dotyczące między innymi: udziału w bójce lub pobiciu, niszczenia mienia i wnoszenia na imprezę masową broni lub materiałów pirotechnicznych.

Prokurator Martyniuk powiedział również, że w sprawie prowadzonej przez Prokuraturę Rejonową Warszawa-Śródmieście niezbędna będzie współpraca prawna między stroną polską i litewską. Najprawdopodobniej konieczne okaże się wystąpienie do litewskiej prokuratury z wnioskiem o pomoc prawną.

Dochodzenie w sprawie od poniedziałku prowadzi też litewska prokuratura w Kownie. Po burdach, do jakich doszło przed i w trakcie towarzyskiego meczu piłkarskiego Litwa-Polska (2:0), zatrzymano w piątek około 60 Polaków. 50 z nich zostało zwolnionych zaraz po podpisaniu protokołu. Ośmiu, którzy zostali zatrzymani na 48 godzin, też już zwolniono z aresztu. Tej ósemce wstępnie postawiono zarzuty z Kodeksu administracyjnego i karnego. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie litewski prokurator.

Polscy pseudokibice przy okazji meczu zdemolowali 251 plastikowych krzeseł na stadionie, zniszczone zostały betonowe fragmenty trybun, metalowe ogrodzenia, bramy i stoisko handlowe. Litewskie media podały, że straty sięgają 100 tysięcy litów (około 116 tys. złotych). Nie potwierdza ich administrator stadionu, który informował w poniedziałek, że straty są jeszcze szacowane. Dokładne wyliczenie, jak dodał, może być gotowe dopiero za kilka dni.

Do przykrych incydentów dochodziło już kilka godzin przed piątkowym meczem. Wówczas zatrzymano trzech kibiców w Mariampolu (w drodze na stadion), a kolejnych siedmiu - w samym Kownie. Do najgorszych wydarzeń doszło jednak około półtorej godziny przed spotkaniem. Grupy polskich pseudokibiców na stadionie i wokół niego stoczyły regularną bitwę z litewskimi służbami ochrony, a także między sobą - pobiły się zwaśnione grupy z różnych klubów. Chuligani rzucali betonowymi fragmentami trybun i ogrodzenia, krzesełkami, racami i petardami. Później - w czasie zawodów - spiker kilkakrotnie apelował o spokój, grożąc przerwaniem spotkania. Niestety, w drugiej połowie ponownie wybuchły zamieszki. Z polskiego sektora poleciały w kierunku policji różne przedmioty i race świetlne. Z kolei zza stadionu dobiegały odgłosy huku petard. Policja musiała po raz kolejny użyć gazu łzawiącego.

W poniedziałek premier Donald Tusk zapowiedział, że zwróci się do prokuratora generalnego, aby bardzo serio traktowane były istniejące już przepisy dotyczące karania pseudokibiców. ”Bandytów trzeba traktować jak bandytów, a nie kibiców” - oświadczył premier.

W związku z zaplanowanymi na przyszły rok w Polsce i na Ukrainie Mistrzostwami Europy w Piłce Nożnej, w Polsce trwają już prace nad przygotowaniem pakietu zmian w prawie, który pozwoliłby w sposób bardziej skuteczny walczyć z pseudokibicami i bandytami stadionowymi. Projekty te mają status priorytetowych w planie prac rządu. Chodzi między innymi o umożliwienie rozpraw odmiejscowionych (pseudokibice sądzeni byliby jeszcze na stadionach, a rozprawy odbywałyby się za pomocą tzw. wideokonferencji), a także wprowadzenie elektronicznego monitoringu chuliganów stadionowych. Monitoring ten miałby być prowadzony za pomocą działającego już systemu w postaci tzw. elektronicznych obroży wobec skazanych na niskie wyroki.

Na podstawie: PAP

Komentarze

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.