Pseudokibice pod lupą prokuratorów
wilnoteka.lt, 29 marca 2011, 10:27

Zamieszki w czasie meczu Polska-Litwa w Kownie, fot. m.se.pl
Warszawska prokuratura rejonowa wszczęła w poniedziałek śledztwo w związku ze zdarzeniami, do których doszło w piątek w Kownie z udziałem polskich pseudokibiców - poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Generalnej prokurator Mateusz Martyniuk.
Prokurator Martyniuk powiedział również, że w sprawie prowadzonej przez Prokuraturę Rejonową Warszawa-Śródmieście niezbędna będzie współpraca prawna między stroną polską i litewską. Najprawdopodobniej konieczne okaże się wystąpienie do litewskiej prokuratury z wnioskiem o pomoc prawną.
Dochodzenie w sprawie od poniedziałku prowadzi też litewska prokuratura w Kownie. Po burdach, do jakich doszło przed i w trakcie towarzyskiego meczu piłkarskiego Litwa-Polska (2:0), zatrzymano w piątek około 60 Polaków. 50 z nich zostało zwolnionych zaraz po podpisaniu protokołu. Ośmiu, którzy zostali zatrzymani na 48 godzin, też już zwolniono z aresztu. Tej ósemce wstępnie postawiono zarzuty z Kodeksu administracyjnego i karnego. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie litewski prokurator.
Polscy pseudokibice przy okazji meczu zdemolowali 251 plastikowych krzeseł na stadionie, zniszczone zostały betonowe fragmenty trybun, metalowe ogrodzenia, bramy i stoisko handlowe. Litewskie media podały, że straty sięgają 100 tysięcy litów (około 116 tys. złotych). Nie potwierdza ich administrator stadionu, który informował w poniedziałek, że straty są jeszcze szacowane. Dokładne wyliczenie, jak dodał, może być gotowe dopiero za kilka dni.
Do przykrych incydentów dochodziło już kilka godzin przed piątkowym meczem. Wówczas zatrzymano trzech kibiców w Mariampolu (w drodze na stadion), a kolejnych siedmiu - w samym Kownie. Do najgorszych wydarzeń doszło jednak około półtorej godziny przed spotkaniem. Grupy polskich pseudokibiców na stadionie i wokół niego stoczyły regularną bitwę z litewskimi służbami ochrony, a także między sobą - pobiły się zwaśnione grupy z różnych klubów. Chuligani rzucali betonowymi fragmentami trybun i ogrodzenia, krzesełkami, racami i petardami. Później - w czasie zawodów - spiker kilkakrotnie apelował o spokój, grożąc przerwaniem spotkania. Niestety, w drugiej połowie ponownie wybuchły zamieszki. Z polskiego sektora poleciały w kierunku policji różne przedmioty i race świetlne. Z kolei zza stadionu dobiegały odgłosy huku petard. Policja musiała po raz kolejny użyć gazu łzawiącego.
W poniedziałek premier Donald Tusk zapowiedział, że zwróci się do prokuratora generalnego, aby bardzo serio traktowane były istniejące już przepisy dotyczące karania pseudokibiców. ”Bandytów trzeba traktować jak bandytów, a nie kibiców” - oświadczył premier.
W związku z zaplanowanymi na przyszły rok w Polsce i na Ukrainie Mistrzostwami Europy w Piłce Nożnej, w Polsce trwają już prace nad przygotowaniem pakietu zmian w prawie, który pozwoliłby w sposób bardziej skuteczny walczyć z pseudokibicami i bandytami stadionowymi. Projekty te mają status priorytetowych w planie prac rządu. Chodzi między innymi o umożliwienie rozpraw odmiejscowionych (pseudokibice sądzeni byliby jeszcze na stadionach, a rozprawy odbywałyby się za pomocą tzw. wideokonferencji), a także wprowadzenie elektronicznego monitoringu chuliganów stadionowych. Monitoring ten miałby być prowadzony za pomocą działającego już systemu w postaci tzw. elektronicznych obroży wobec skazanych na niskie wyroki.
Na podstawie: PAP








Komentarze
Dodaj nowy komentarz