Strajk i po strajku


Fot. wilnoteka.lt
Wczoraj na Litwie odbył się strajk ostrzegawczy Litewskiego Związku Pracowników Oświaty, w którym wzięło udział ponad 300 z 1300 szkół. Do strajku przyłączyło się także 6 placówek oświatowych działających na terenie Wilna, wśród których znalazła się także polska Szkoła Średnia im. Władysława Syrokomli. Strajkujący nauczyciele domagali się zmiany systemu finansowania szkół, odroczenia planowanych zmian w zdobywaniu awansu zawodowego pedagogów oraz skorygowania trybu płacy za pracę w ten sposób, by nauczycielom został zapewniony pełny wymiar godzin.
Wczorajszy strajk nauczycieli objął swym zasięgiem całą Litwę, jednak - jak donoszą media - największą aktywność wykazali strajkujący na Żmudzi. Zorganizowana przez Litewski Związek Pracowników Oświaty akcja protestacyjna miała na celu zwrócenie uwagi litewskich władz na problemy, z którymi borykają się placówki oświatowe, w tym na niedofinansowanie szkół wiejskich i niekorzystny dla nauczycieli tryb płacy za pracę.

Wśród strajkujących szkół była także polska Szkoła Średnia im. Władysława Syrokomli w Wilnie. Według przedstawicieli dyrekcji szkoły i szkolnego komitetu strajkowego, na czas strajku zawieszono dwie pierwsze lekcje. Nie zakłóciło to jednak procesu nauczania w tym dniu, co więcej uczniowie i ich rodzice przyjęli strajk ze zrozumieniem.

Litewskie media informują, że wśród samych pedagogów nie było jedności - jedni brali czynny udział w strajku, inni nie przyłączyli się do akcji, twierdząc, że "walka w murach szkolnych" jest z góry narażona na porażkę. "Trzeba organizować pochody, wiece, a nie walczyć w murach szkoły" - powiedziała dyrektor Szkoły Podstawowej im. Mariana Zdziechowskiego w Suderwie na Wileńszczyźnie Teresa Młyńska.

Akcję protestacyjną nauczycieli skrytykowali przedstawiciele władz litewskich. W przededniu strajku prezydent Dalia Grybauskaitė proponowała nauczycielom rozwiązywanie kwestii zawodowych poprzez dialog, a nie na ulicy. Z kolei minister oświaty i nauki Litwy Gintaras Steponavičius zaznaczył wczoraj, że strajk jest demokratyczną formą protestu. Jednak, jak dodał, związki zawodowe nauczycieli powinny najpierw porozumieć się między sobą, a dopiero potem domagać się czegoś od władz.

Na podstawie: Radio "Znad Wilii", kurierwilenski.lt, inf.wł.

Komentarze

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.