Dodaj wpis w blogu |  Dodaj ogłoszenie |  Jesteś tu pierwszy raz? Samouczek
Wilnoteka logo
Czwartek 24 maja 
Pogoda

Wilno

czyste niebo
  • czyste niebo
  • Temp.: 12 °C
  • Ciśn.: 102.4 kPa
  • Wiatr: północno-wschodni, 18.5 km/h
Imieniny
Imieniny obchodzą:
Amalia, Dawid, Franciszek, Jan, Joanna, Ludwik, Maria, Milena, Wincenty, Zuzanna
Na Litwie:
Joana, Žaneta, Vincentas, Vilmantas, Gina, Gerardas, Žana
więcej
SELECT CTCC.field_imieniny_value, CTCC.field_imieniny_lt_value, LEFT(CTCC.field_man_of_day_value, 200) AS postac, CFE.field_events_value, CFA.field_anniwersaries_value AS anv FROM content_type_calendar_card AS CTCC LEFT JOIN content_field_events AS CFE ON (CFE.nid=CTCC.nid) LEFT JOIN content_field_anniwersaries AS CFA ON (CFA.nid=CTCC.nid) WHERE CTCC.field_month_value='%s' AND CTCC.field_day_value='%d' ORDER BY CTCC.vid DESC LIMIT 1
Wydarzenia
Wydarzyło się:
1931 - w Raszynie pod Warszawą utuchomiono stację radiofoniczną; była to wówczas najsilniejsza stacja na kontynencie europejskim
Rocznice:
1940 - urodził się Josif Brodski (zm. 1996), jeden z największych poetów i eseistów XX wieku; w ZSRR skazany na przymusowe roboty za pasożytnictwo, w 1972 pozbawiony obywatelstwa i wydalony ze Związku Radzieckiego

Geograficzne Centrum Europy - miejsce na Litwie uznawane za środek Europy. Zaszczyt posiadania geograficznego centrum Europy przypisuje sobie kilka państw europejskich, jednakże naukowcy z Francuskieg (...)
więcej
Zaloguj się | Załóż konto

Zaloguj się poprzez

  • Fakty
    • Wilno i Wileńszczyzna
    • Polacy na Litwie
    • Litwa
    • Za miedzą
    • Gospodarka
  • Wilnoteka TV
    • W obiektywie
    • Gość
    • Z archiwum
    • Wilnoteka TVP Polonia
    • Album Wileńskie LTV
    • Michałki
  • Czytelnia
    • Własne
    • Nadesłane
    • Edukoteka
    • Źródłowe
    • Podróże
      • Na Litwie
      • Z Litwy
    • Kartka z kalendarza
    • Blogi użytkowników
  • W mediach
    • Przegląd prasy
  • Anonse
    • Kalendarz imprez
    • Wydarzenia
    • Koncerty
    • Wystawy
    • Teatr
    • Kino
    • Sport
    • Dla dzieci
  • Ogłoszenia
    • Praca
    • Kupię, sprzedam
    • Oddam za darmo
    • Nauka, usługi
    • Nieruchomości
  • O nas
    • Blog redakcyjny
    • Redakcja
    • Kontakt
Start » Blogi

Zbigniew Grydź - blog

Komisja prawdy i sukcesu.

Zbigniew Grydź 30 listopada 2011, 14:53

Czy wyniki prac komisji oświatowej powołanych przez premierów Polski i Litwy są jakąkolwiek niespodzianką? Absolutnie nie. Już wcześniej wielu obserwatorów podkreślało, że nic z tego nie będzie. Nie sądzę, że prognozowali to jacyś pesymiści, raczej ci, którzy znając obecny poziom stosunków obu państw i nastawienie strony litewskiej do sprawy, nie mogli inaczej przewidywać.

Po co więc cała ta szopka? Otóż wbrew pozorom, komisja była potrzebna o wiele bardziej stronie litewskiej niż polskiej. Strona litewska już bez końcowego wyniku odtrąbiła powodzenie i satysfakcję z przebiegu prac komisji. Jeżeli kogoś to zdziwiło to wyłącznie stronę Polską.

Stronie litewskiej taki zabieg „komisyjny” jako zręczny manewr public relations bardzo się przydał. Posiadła ona idealny argument, że rozmawiać chciała i się starała, ale to z winy Polaków (jednych i drugich) nie doszło do przyjęcia kompromisu. Kompromisu w wersji litewskiej, który nie zakładał wprowadzenia jakichkolwiek znaczących zmian rozwiązujących problem. Od dziś może funkcjonować pojęcie tzw. „litewskiego kompromisu” – jako rozwiązania, które zakłada brak zmian od sytuacji wyjściowej, do której została rozpoczęta dyskusja.
Podstawowym zadaniem komisji było zajmowanie się mniejszością polską na Litwie (bo to Polacy na Litwie są niezadowoleni), ale dzięki komisji mogliśmy poznać również problemy mniejszości litewskiej w Polsce. Okazało się, że Litwini chcą podręczników po litewsku oraz pozbycia się irytujących błędów, które notorycznie pojawiają się w zadaniach egzaminacyjnych na maturze, przygotowywanych przez MEN w Polsce. Jak to wypada w porównaniu z tym o co postulowała mniejszość polska? Porównajcie sami. Wiadomo jednak, że mniejszość litewska gotowa sama sobie uciąć rękę tylko po to, aby dać władzom na Litwie pretekst do „wyrównania stanu” i poskromienie mniejszości polskiej na Litwie. To dopiero dewiacja patriotyzmu!

Strona polska też komisji chciała, bo w cywilizowanym świecie, nie ma innej możliwości niż dialog. Polacy nie wiedzieli jednak, że Litwa na razie zna tylko pojęcie „monolog”, zaś „dialog” na razie pozostaje pojęciem jeszcze nieodkrytym. Strona litewska celem komisji zrobiła nie dyskusję nad zmianami, ale jednostronny monolog w postaci oświadczeń o zaletach i dobrodziejstwach przyszłej ustawy w trosce o polską mniejszość na Litwie.

Sama konstrukcja komisji jest dość kuriozalna. Dwustronną komisję powołały Polska i Litwa, a wiec Polacy kontra Litwini. Jednak Litwę „reprezentowali” też Polacy mieszkający na Litwie, którzy byli w opozycji do tej samej strony litewskiej, którą reprezentowali. Oj, dostanie się Polakom na Litwie za kolejny przejaw nielojalności w stosunku swojej ojczyzny. Przecież w tej komisji Polacy na Litwie nie zgadzali się na działania rządu litewskiego, Polska zaś postulowała właściwie o to, o co wnosiła mniejszość polska.

Sam fakt powołania międzynarodowej komisji dotyczącej wewnętrznej ustawy litewskiej, obejmującej przecież jedynie obywateli litewskich, jest dziwactwem. Z jakiego niby powodu Litwini powinni konsultować swoje przyjmowane ustawy z sąsiednim krajem. Zatem była to „dobra wola i przychylność” litewska – tylko dlaczego okazana względem Polski, a nie swoich obywateli wszystkich mniejszości? Sama komisja została wymuszona strajkami mniejszości polskiej, za co w przyszłości bez wątpienia mniejszość polska zostanie nie raz rozliczona. Tak, jak nigdy nie zostanie ani wybaczone, ani zapomniane, że kiedyś Polacy w ważnym momencie wstrzymali się od głosu.

Taka komisja winna była powstać wewnątrz Litwy, bez udziału Polski, zyskaliby i Litwini, którzy podeszliby do problemu rozsądnie i spokojnie, ale i Polacy na Litwie, którzy zostaliby potraktowani poważnie, z należnym szacunkiem. Zresztą w takiej komisji powinni zasiadać przedstawiciele każdej mniejszości na Litwie, która posiada przynajmniej jedną szkołę na Litwie, z językiem wykładowym innym niż litewski. W świat poszedłby komunikat, że Litwa rozwiązuje sprawy dla mniejszości razem z nimi, a nie bez nich. Skoro rząd pogardliwie zignorował mniejszości, to rządowe „opowieści” o chęci zawarcia kompromisu i obopólnej korzyści brzmią nader fałszywie.

Strona litewska nie uważała, iż powinna powoływać jakiekolwiek komisje czy grupy robocze z mniejszościami, pokazując, że ich zdanie ma gdzieś. Obecnie zaś można słyszeć, że strona litewska nie była świadoma i nie zna(!) opinii mniejszości polskiej co do przedmiotowej ustawy, gdyż takowe nie były przedstawiane(!). Takie oświadczenia pogrążają i kompromitują rząd, który wolał ignorować zebrane podpisy rodziców, protesty, strajki, uważając taką formę przedstawiania swoich żądań za obrażające rząd i państwo.

Co by było gdyby strona litewska przystała na żądanie Polaków powrotu do sytuacji sprzed zmianami? Jeśli poprzednia ustawa pozostałaby w mocy na jeszcze 10-20 lat, to pewne, że Polacy i inne mniejszości zasymilowałyby się (jak woli strona Litewska – zintegrowaliby się) o wiele szybciej, bez przymusu, z własnej woli, z rozsądku, bez cienia nienawiści i pogardy, która teraz zagościła po obu stronach. Przy takim „niepogarszającym” stanie szkolnictwa Litwa wygrałaby o wiele więcej, zyskałaby przychylność mniejszości lokalnych, względy „dużego sąsiada”, a te zaowocowałyby coraz lepszymi stosunkami, co jest nie bez znaczenia przy właśnie różnego rodzaju międzynarodowej współpracy stałej lub przy doraźnych projektach w UE.

Polska w komisji nie mogła zrobić nic poza doradzaniem, opiniowaniem, proszeniem, przekonywaniem. To jasne jak słońce dla wszystkich, że sytuację mogła i może zmienić jedynie strona litewska. Strona litewska też o tym dokładnie wie, ale chyba nie mogła przepuścić okazji by nie okazać wyższości i arogancji w względem Polski, w końcu mało jest takich okazji, jeśli w ogóle. Strona litewska nie musiała być bezczelna i arogancka w swej głuchocie na argumenty polskie lub mniejszości polskiej, ale wyraźnie było widać, że dobrze się z tym czują litewscy przedstawiciele.

Gdy Polska zarzuca Litwie dyskryminacyjny charakter ustawy litewskiej, Litwa rzuca w twarz Polsce, że to jest dokładnie taka sama ustawa jaką Polska stosuje do litewskiej mniejszości u siebie. Jednak jak zwykle jest to wybiórcze porównanie, bo jeśli się przyjrzeć dokładnie, to kilkanaście ważnych aspektów związanych z oświatą w Polsce jest na korzyść litewskiej mniejszości – na Litwie odwrotnie. O tym strona litewska milczy, media i dziennikarze też, bo to front narodowy w imię strategicznego interesu litewskiego. A jeżeli wspomnieć o innych prawach mniejszości (pozaświatowych), to Litwa jest daleko od europejskich standardów, choćby nawet tych przestrzeganych w Polsce. Ale o tym też sza, w imię interesu narodowego! Tu wcale nie musi działać sprawiedliwa formuła parytetu 1:1. Taka wybiórcza „litewska sprawiedliwość”.

Ważne jest też jaki jest trend w Polsce i na Litwie w ciągu ostatnich 20 lat. W Polsce od lat dziewięćdziesiątych sytuację mniejszości litewskiej (mimo, że nie stanowią nawet 0,04%) znacznie ulepszano porównując do stanu obecnego, zaś na Litwie odwrotnie – w stosunku do lat dziewięćdziesiątych sytuacja znacznie się pogorszyła (choć stanowią ok. 7%). Już sam ten fakt wskazuje jak biegunowo różne są podejścia do mniejszości na Litwie i w Polsce, i to w sytuacji, gdy w Polsce Litwinów jest aż 10-15 tysięcy, a na Litwie Polaków tylko 200-250 tysięcy. 1:1? Kompletnie bez znaczenia dla Litwy. Największym pragnieniem jest właśnie 1:1. Litwa wierzy, że dzięki ustawie oraz innym „pomocom” za jakiś czas, liczbę Litwinów w Polsce i Polaków na Litwie będzie określać relacja 1:1.

Komisja zamiast zbliżyć, rozwiązać problem, usztywniła i oddaliła oba kraje. Obie strony są niezadowolone i rozczarowane. Będą więc kolejne wzajemne pretensje i przerzucanie winy. Oczywiste jest jednak, że ani polska mniejszość na Litwie, ani Polska nie inicjowały i nie dążyły do zmian w oświacie, wiec jak ktoś mówi, że trudno znaleźć winnego obecnej żenującej sytuacji, to wywołuje uśmiech politowania z niedowierzaniem.
Jeśli można czegoś doszukać się pozytywnego w konflikcie Polski z Litwą i mniejszości polskiej też z Litwą to, to, że jak każdy konflikt rodzi pewne oczyszczenie. Więc i Polska, i Litwa niejako poznały swoje stanowiska w sposób dogłębny, analityczny. Polska strona dodatkowo „odkryła” „etykę” i „kulturę” strony litewskiej w sytuacjach trudnych.

Polska słabo dotychczas orientowała się w celach ukrytych i jawnych, założeniach tymczasowych i strategicznych Litwy względem Polaków na Litwie. Litewskie władze twierdziły, że strona polska otrzymuje wykrzywioną informację o sytuacji mniejszości od samej mniejszości polskiej. Dzięki komisji wreszcie-nareszcie strona Polska mogła poznać prosty i „niewykrzywiony” obraz bezpośrednio od strony litewskiej stanowiącą tę sytuację. I to można ogłosić jej największym sukcesem jak dla Polski tak i dla Litwy.

  • 2 odpowiedzi

Sami sobie zgotowali taki los

Zbigniew Grydź 27 października 2011, 13:23

Rok 2011 zostanie zapamiętany jako rok, który zadał wiele ciosów Polakom na Litwie, które bardzo dotkliwie osłabiły Polaków. Dramat. Przełom.

Wiadomość trzasnęła jak piorun z jasnego nieba. Kurier Wileński nie będzie wychodził pięć dni w tygodniu, a tylko trzy. Była to na tyle atrakcyjna wiadomość dla mediów litewskich, że podały ją społeczeństwu w trybie pilnym. Jestem pewien, że gdyby Kurier zwiększał nakład, ilość stron, albo planował wydawać się również w weekendy, to nikt z mediów litewskich nie zwróciłby na to uwagi. Każda negatywna wiadomość o polskości na Litwie ma ogromną wartość dodaną dla mediów litewskich. Nie raz Litwini wytykali Polsce, że wspiera media polskie na Litwie, które swoją działalnością szkodzą państwu litewskiemu. Teraz możliwe się cieszą, wszak "szkodliwość" będzie mniejsza. KW przyznawał, że wiele firm rezygnowało z współpracy z gazetą tylko z powodu atmosfery antypolskiej. Więc to, że Litwa przyczyniła się do porażki Kuriera jest jak najbardziej prawdziwe.

To kolejny przełom. Kiedyś przełomem był brak języka polskiego jako obowiązkowego na maturze, w tym roku zmiany w oświacie: przełom w egzaminie języka litewskiego, przełom w nauczaniu geografii i historii, kary za nazwy ulic, kary za napisy, odrzucenie rządowej ostawy o pisowni nazwisk, nie przyjmowanie ustawy o mniejszościach narodowych i tak dalej.

Jeśli się nie mylę, gazeta wychodziła codziennie od ponad pół wieku. Gazeta, którą można nabyć w zwykłym centrum handlowym, w kiosku, sklepie lub w innych zwykle szeroko dostępnych miejscach, w świadomości Polaków na Litwie, była tak wyryta, jak pewnie Mickiewicz. Z jednej strony Kurier przecież nie zniknął i będzie wydawany trzy dni w tygodniu zamiast pięciu, jednak w obecnej szizofrenii antypolskiej na Litwie, ma to ogromne symboliczne znaczenie.

Oczywiście posypie się mnóstwo opinii, jak to Kurier Wileński jest beznadziejną gazetą, w której są stare lub nie istotne informacje, gdzie największą wartością są ogłoszenia i program telewizyjny. Inni powiedzą, że Kurier zawierał mnóstwo błędów stylistycznych i gramatycznych. Jedni wybredni nie kupują Kuriera, bo jest za słaby, a inni nie kupują Kuriera, bo wolą rosyjską prasę, przede wszystkim z powodu słabej znajomości polskiego. Wielu wyda werdykt: gazeta nie poradziła sobie na rynku, więc nie ma innego sposobu - musi zbankrutować. „Sami sami sobie zgotowali ten los” - powiedzą.

Jednak to Kurier jest od pół wieku dla Polaków na Litwie. Kurier był mocarzem w porównaniu do innych polskich tworów prasowych, co powstawali i mieli ambicje stać się najpopularniejszym pismem Polaków na Litwie. Wiele się przekształciło najpierw w tygodniki, potem w miesięczniki, by poprzez wydania okazjonalne przejść do całkowitej marginalizacji i zniknięcia. Kurier można powiedzieć był od zawsze. Zawsze nr 1. I od zawsze jest tak, że słowo pisane drukowane ma większą wartość niż elektroniczne w portalach lub słyszane w radiu czy telewizji. Gazeta jako medium, to arcyistotna instytucja w społeczeństwie. To tam powinni pracować najlepsi dziennikarze, formujący opinie i świadomość w społeczeństwie. Telewizja i radio zajęci są serwowaniem rozrywki społeczeństwu, gazeta ma inną misję, znacznie ważniejszą. Gazeta jednak musi wiedzieć, że jest potrzebna czytelnikom i jest tylko jeden sposób by to okazywać.

Nie wiele osób znajdzie winę w sobie. Polacy, którzy tak dzielnie na wiecach bronią polskości, nie kupują Kuriera, nie słuchają radia Znad Wilii, o oglądaniu polskiej telewizji nie wspomnę. Nie są też one atrakcyjne dla młodzieży. Bombardowanie negatywnymi informacjami, wywodami, przekonaniami na temat polskości i Polaków we wszystkich bez wyjątków mediach litewskich, bardzo wpływa na zachowanie młodzieży i nie tylko młodzieży polskiej. Polskość zaczyna stawać się wstydem i obciachem. Ignorując polskie media na Litwie, osłabiając je swoją biernością, można bez wielkiego błędu stwierdzić - Polacy sami sobie zgotowali ten los i sobie i gazecie i innym mediom.

Kurier Wileński był wspierany przez Polskę od wielu lat, więc wszelkie zarzuty, że to Polska jest winna obecnej sytuacji w Kurierze są niesprawiedliwe. Polska na pewno liczyła na to, że KW wstanie na nogi choćby tak jak np. Dom Polski. Jednak będąc w błędnym kole: brak czytelników – brak przychodów – brak rozwoju – brak czytelników nie wiele da się zrobić bez stokrotnie zwiększonej iniekcji finansowej na nowe etaty, szkolenia, pomysły, promocję. Jak widzimy litewskie gazety nieustannie się promują, „chwytają klienta”, zaskakują, uczestniczą w ważnych aktualnych wydarzeniach. Muszą mieć i mają na to środki. Mają sprzedawców i menedżerów wysokiej klasy. Choć nawet oni posuwają sie do granic szaleństwa, oferując firmom propozycję nie do odrzucenia, czyli kupno u nich powierzchni reklamowych w zamian za tzw. nietykalność. Na takich przykładach widzimy jak "normalny" jest to rynek.

Taką iniekcję ratującą mogłby zaserwować jakiś ekscentryczny przychylny magnat finansowy z polskimi ideałami. Biznesmen dla którego milion czy dwa rocznie, to wydatek na jakikolwiek kaprys. Biznesmen, chcący zostać mecenasem gazety, pragnący mieć swój udział w formowaniu polskiej opinii społeczeństwa. Wpompowałby w gazetę gotówkę i postawił ją na nogi, by później „biznes” sam się kręcił przy bardzo niewielkiej pomocy z jego strony. Sam w zamian od społeczeństwa uzyskując akceptację, uznanie, ogromny szacunek przepleciony z wdzięcznością oraz oczywiście satysfakcję z własnych przekonań i działań na rzecz społeczeństwa. Nikogo jednak takiego nie ma na Litwie i nie widać, aby ktoś taki w przyszłości się pojawił. Każda inna możliwość natomiast zapewne była już zbadana przez KW.

Pomoc Polski pozwoliła gazecie trwać, było to jednak niewystarczające by się rozwinąć. Czy jednak za to powinniśmy winić Polskę? Wg mnie, byłoby to bardzo nie fair. Polska wspiera mnóstwo organizacji polskich na Litwie, a lista jest niebywale długa. Polska zapyta dlaczego Polacy na Litwie sami nie wspierają swoich mediów, a żądają pomocy z zewnątrz? I będzie miała rację. Trzeba zacząć u podstaw, od siebie. Teraz trochę za późno, ale jeśli KW całkiem zniknie, być może dopiero wtedy zagości taka refleksja w grupowej świadomości Polaków na Litwie. Prawie zawsze bowiem jest tak, że prawdziwą wartość widzi się dopiero wtedy, gdy tego czegoś zabraknie.

  • 14 odpowiedzi

“Ozłoceni” rodzice

Zbigniew Grydź 11 października 2011, 09:28

Nikt się nie spodziewał tak miłej niespodzianki ze strony Polski. Nie często się zdarza, aby spotkało cię coś miłego za zwykłą rzecz, którą i tak wykonujesz z własnych przekonań.

W tym roku rodzice pierwszaków, którzy oddali swoje dzieci do polskich szkół otrzymali wsparcie od Rzeczpospolitej Polskiej w kwocie jednego tysiąca złotych. Rodzice nie wiedzieli, że dostaną jakąkolwiek pomoc, bo dzieci swoje zapisywali hen jeszcze przed latem. Oddali swoje dzieci do polskiej szkoły, bo sami są Polakami, bo chcą, aby ich dzieci też na Polaków wyrośli i mentalność polską nabyli właśnie w szkole.

Kiedy informacja o wsparciu została podana przez polskie media, wszyscy byli skłonni raczej uznać to za odgłosy kampanii wyborczej niż za pewnik. A jednak w błyskawicznym tempie pieniądze znalazły się u rodziców czy opiekunów pierwszoklasistów.
Sam fakt wsparcia bezpośredniego dla rodzin pierwszaków jest niezwykle miłym precedensem. Być może zadziałała tu kontrreakcja w odpowiedzi na ogromne działania antypolskie, których autorem jest rząd litewski razem ze swoimi pomagierami mediami litewskimi.

Oczywiście, że taka pomóc kłuje w oczy mediom i politykom litewskim. Już pojawiły się opinie, że pieniądze są po to, aby skusić rodziców do zabrania swoich dzieci ze szkół litewskich w imię tysiąca złotych. Jeśli ktoś z Polaków zdecydował się na szkołę litewską, to na pewno nie przekona go ten tysiąc złotych (najczęstsze miesięczne wynagrodzenie na Litwie). Ale jeśli politycy wierzą, że etniczny Litwin miałby z tego powodu zapisać swoje dziecko do polskiej szkoły, to są bardzo niskiego zdania o swoim narodzie.
Polacy już dawno się przyzwyczaili do takich i jeszcze gorszych steków bzdur, które pojawiają się w mediach litewskich z ust polityków lub głoszących „jedyną obiektywną prawdę” dziennikarzy. Litewscy politycy raczej powinni dziękować Polsce, bo oto sąsiednie państwo wspiera obywateli litewskich, którzy to przecież te pieniądze wydadzą na Litwie. Blisko milion złotych, ok 170 tysięcy litów samego podatku VAT. Polska pomagając bezpośrednio odciąża rząd litewski choćby w skali mikro, ale jednak. Parafrazując premiera Litwy: „prędzej Litwin zgodzi się, aby mu chata spłonęła, ale racji Polakom nie przyzna”. Niedziwota bo cele Polski i Litwy są zupełnie przeciwstawne.

Media już straszą sankcjami prawno-finansowymi, bo oczywiście odpowiednia instytucja sprawdzi czy ci, którzy ten tysiąc złotych otrzymali, automatycznie nie utracą prawa do innych socjalnych zapomóg. Zapomogi socjalne są wypłacane tylko gdy, na jedną osobę w rodzinie przypada kwota nie większa niż przewidziana ustawą określona suma. Myślę, że dziennikarze już rozpoczęli polowanie. Jakaż będzie satysfakcja i radość, jeśli uda się ogłosić choćby i dezinformację, że „Polska swoją pomocą zaszkodziła, a nie pomogła”. Tak, jak w przypadku Karty Polaka, gdzie absurdalnie zarzucano dyskryminację obywateli litewskich przez Polskę (Karta Polaka uprawnia to zniżek np. podróżując koleją). Ważne, że informacja idzie w świat i tak sprostowania nikt nie zażąda. Powoli, mozolnie buduje się atmosferę nieufności, podejrzliwości, różności, podziału.

Kto państwu litewskiemu zabrania pomagania swojej mniejszości litewskiej w jeszcze większym wymiarze niż robi to Polska? Bycia wzorem do naśladowania? I dlaczego Litwie jest bardziej na rękę, aby Polska wspierała szkoły, a nie samych Polaków bezpośrednio. Od lat 90 tych Polska i różne samorządy nieustannie wspierają Polskie szkoły na Litwie odnawiając, remontując, wyposażając je, gdyż owe zupełnie nie obchodzą litewskich władz. Jestem pewien, że gdyby nie polskie fundacje, polskie samorządy i senat i inne instytucje, to Polskie szkoły na Litwie wyglądałyby gorzej niż tragicznie. Nader często zdarzały się przypadki, że zgodnie z umową Litwa musiałaby w udziale 50% lub mniejszym współfinansować modernizację swoich przecież szkół czy przedszkoli (połowę lub większą część pokrywała strona polska), ale nie robiła tego, w imię pryncypialnej polityki litewskiej. Strategia jest prosta - skierować pomóc wyłącznie na szkoły litewskie, by różnica wyposażenia i wyglądu była skrajnie różna na korzyść szkół litewskich i w ten sposób zachęcić rodziców, aby wybierali szkoły litewskie. Nic dziwnego, że pomoc Polski Litwie była i jest odbierana jak wyrządzanie szkody takim działaniom. Zamiast więc „dziękuję” litewscy politycy chętni powiedzieliby „wypchajcie się”.
Polska czy poszczególne samorządy polskich miast często pokrywały 100% inwestycji. Rząd litewski przemyślał sprawę i zaczął zacierać ręce, odkrył, że może mieć za darmo wyremontowane szkoły, w których wystarczy zmienić język nauczania na litewski i sukces murowany. Jak? Łatwe. Odpowiednimi ustawami.

Powróćmy jednak do meritum. Co jest najważniejsze w tej pomocy bezpośredniej? Otóż najważniejsi są uczniowie klas pierwszych, którzy poszli do polskich szkół, do których nauczyciel mówi po polsku, gdzie między sobą też mogą mówić po polsku, bo to jest język ich ojczysty.
To wsparcie udzielone przez Polskę, to bez wątpienia pieniądze samych pierwszoklasistów. Oni mają skorzystać najbardziej. Mam nadzieje, że rodzice właśnie tak do tego podejdą i nie wydadzą tego wsparcia na cele niezwiązane albo mało związane z potrzebami ucznia. Wiadomo, że w każdej rodzinie jest cała lista spraw, która czeka na taki zastrzyk gotówki, ale to priorytety dziecka i jego rozwoju muszą być na samej górze tej listy.
Pamiętajmy, że to są całe pierwsze klasy, a więc być może warto też grupowo do tego podejść. Jakiś sprzęt audiowizualny, ksiązki, płyty, przeróżne pomoce dydaktyczne, grupowa wycieczka, zajęcia pozalekcyjne - będą czymś niezwykle pożytecznym. Może też warto parę litów zostawić w samej szkole, bo wtedy skorzystają nie tylko pierwszacy. Zawsze efekt synergii da dużo bardziej spektakularny wynik. Super, że jest taki komfort wyboru.

  • 1 odpowiedź

Co to jest lojalność?

Zbigniew Grydź 14 września 2011, 12:01

Lojalność. Termin odmieniany przez wszystkich polityków litewskich przez wszystkie rodzaje i wszystkie przypadki. Właściwie, oczywiste stało się na Litwie, że polskość to epitet nielojalności. "Niech jeszcze i to" - jak mawiał Korczyński.

Co tak naprawdę co oznacza lojalność. Polacy się oburzają, że z powodu okazywanego uzasadnionego niezadowolenia z siłowo wprowadzonych zmian w oświacie i za samo stawianie wszelkich postulatów, uważa się ich za nielojalnych względem państwa litewskiego. Termin zaczęli używać nawet pani prezydent, premier, ambasador Litwy w Polsce, wyżej już się nie da. Tym samym ci prominenci cynicznie „promują” termin o braku lojalności Polaków i tym samym dodatkowo separują Polaków od Litwinów. Czy Polacy naprawdę są nielojalni, a może prezydent, rząd, premier i sejm w tej nielojalności są jeszcze „lepsi”?

Lojalność to postawa charakteryzująca się przestrzeganiem przepisów prawa, zgadzaniem się z działaniami rządu lub władcy państwa. Lojalny obywatel pracuje dla gospodarki litewskiej, tworzy miejsca pracy, zakłada firmy, pracuje dla służb mundurowych, płaci podatki. Czy Polacy na Litwie nie płacą podatków, uciekają przed pracą na rzecz państwa i obywateli, nie tworzą miejsc pracy?

Polacy domagają się nazwisk, tablic, zwrotu ziemi, nie zgadzają się i wyrażają niezadowolenie z wprowadzanych zmiana w oświacie oraz w ze sposobu w jaki są wprowadzane. Tylko tyle wystarczy, aby u Pani prezydent i reszty zasłużyć na niesprawiedliwą i krzywdzącą opinię.
Politycy, naczele z prezydent, ciągle w ten sam sposób szkalują Polaków, choć przypomnę, że raptem 20 lat temu byli oni nielojalni wobec sowieckiego reżimu w różnoraki sposób okazując swoją niezgodę na działania władz sowieckich. System sowiecki był pełen zakazów, nakazów i siłowych rozwiązań ustawowych. Widocznie tak mocno wsiąkł do polityków litewskich, że bez zrozumienia, wrażliwości, etyki, dobrej woli, przychylności za to z brakiem lojalności i ogromną arogancją, brutalnie wprowadzili zmiany w oświacie.

W związku sowieckim istniało kiedyś pojęcie wroga ludu. Wróg narodu był zdrajcą i oczywiście nielojalnym obywatelem. Wrogowie narodu byli torturowani i wsadzani do więzień, bo mieli inny pogląd na to, jak powinno wyglądać ich życie i przysługujące im prawa. Zresztą dziś też istnieją państwa, w których taki stan rzeczy jest aktualny. Prezydent i litewscy politycy, wg tej samej sowieckiej nomenklatury, postrzegają dziś lojalność swoich obywateli, co prawda tylko z tych mniejszości narodowej.
Kiedy sami Litwini wyszli na ulice w proteście na zmiany spowodowane niedawnym kryzysem, nikt im nie zarzucał braku lojalności mimo, że stanowczo nie zgadzali i protestowali przeciwko rządowi. Litewscy politycy, prezydent i premier stosują podwójne standardy dla obywateli narodowości litewskiej i reszty. Stąd prosty wniosek rząd, premier, prezydent są lojalni tylko względem większej części obywateli.

To, że mniejszość wyraża niezadowolenie, krytykuje państwo, narzeka na brak poszanowania praw mniejszości, nie zgadza się z ciągłym pogarszaniem sytuacji mniejszości podając za przykład choćby rozwiązania prawne sąsiedniego państwa dotyczące właśnie litewskiej mniejszości narodowej, wysocy rangą dostojnicy państwowi nazywają nielojalnością, choć w duchu prawa europejskiego, te żądania są absolutnie uzasadnione i sprawiedliwe.

Spójrzmy na jeszcze jedno określenie lojalności:
Lojalność to wierność wobec osób, wzajemne zaufanie, uczciwość w kontaktach międzyludzkich, dotrzymywanie słowa i danych obietnic. Czy Litwa jako państwo zachowywała się lojalnie przez 20 lat wobec Polski? Ciesząc się przychylnością i zaufaniem Polski, Litwa przez 20 lat zwodziła i oszukiwała Polskę, gdyż zamiast ulepszyć, to pogarszyła sytuację mniejszości. Lojalność bezwzględnie wymaga dotrzymywania obietnic.
Uczciwość. Rząd litewski nie był uczciwy wobec mniejszości narodowych, kiedy ignorując i poniżając mniejszość wprowadził nowe zmiany w ustawie o oświacie. Zgodnie jednak z nomenklaturą sowiecką, to obywatel musi być poddany całkowicie państwu, a nie państwo obywatelowi. Na razie świadomość polityków jest na tyle wąska i uboga, że nie rozumieją oni, że zostali wybrani przez obywateli, aby to im właśnie służyć.

Państwo jeśli chce, aby obywatele byli lojalni, akceptowali działania władz, nie może być wrogie, ani krzywdzące dla obywateli. Nie może być nieczułe i ślepe na sprawiedliwe żądania mniejszości narodowej, które przez państwo sąsiednie (np. Polskę) są spełniane od dawna i bez żadnych emocji, jako zwykły standard europejski, nie będący niczym wyjątkowym. Granicy miedzy Polską i Litwą nie ma od dawna, ale granica w świadomości, podejście do praw mniejszości narodowych nawet nie jest granicą, jest przepaścią. Przykładów potwierdzających tę tezę jest całe mnóstwo.

Mówi się, że lojalność i przychylność teraz można kupić. Np. sieci handlowe lub inne instytucje tworząc programy lojalnościowe stwarzają jak najdogodniejsze warunki klientowi, aby ten był permanentnie zadowolony. Jest to sensowne, prawdziwe i logiczne. Jeśli klientowi (obywatelowi) stworzymy dogodne warunki, to pewne, że nigdy nie będzie chciał zrezygnować z takiego stanu, pozostanie zadowolony wierny i lojalny. Państwo nie jest siecią handlową, ale zasada budowania lojalności, przychylności i zadowolenia jest taka sama wszędzie.
Jednak prędzej politycy zawrą pakt z diabłem, niż stworzą Polakom takie warunki na Litwie, choćby zbliżone do warunków, którymi może się cieszyć litewska mniejszość w Polsce, która notabene nawet ich nie chce. Może drugie, trzecie pokolenie polityków litewskich, nie będących zarażonych sowiecką chorobą, oznaczającą brak tolerancji i akceptacji dla inności, strach, podejrzliwość i kompleksy, będzie przychylne mniejszościom. Na obecne, nie ma co liczyć.

Lojalności nie da się wymusić na siłę, lojalność pojawia się sama, gdy ufamy sobie nawzajem, lubimy się i szanujemy, rozumiemy się, wspieramy się. Skoro jednak nawet prezydent Litwy tego nie rozumie, nie ma co liczyć na jej i lub innych dostojników zrozumienie, a juz napewno nie na ich lojalność.

  • 4 odpowiedzi

Akt nieposłuszeństwa czy desperacji?

Zbigniew Grydź 6 września 2011, 12:59

Czy protest przy urzędzie prezydenta to akt nieposłuszeństwa obywatelskiego czy może akt rozpaczy i desperacji? Dla władz litewskich, mediów to jednoznaczne - Polacy awanturują się „z nie wiadomego powodu” i potwierdzają kolejny raz że są „elementem wywrotowym”. Polacy moralnego prawa do protestu i wyrażania swojego zdania nie mają.

Wszystko na świecie jest względne jak mawiał wielki Einstein. Jeśli chodzi o fizykę czy matematykę to proste. Ale jeśli chodzi o człowieka, jego emocje, poczucie sprawiedliwości, relacje między ludzkie? Też proste, wystarczy, że będzie się uczciwym i sprawiedliwym wobec wszystkich a nie tylko „swoich”.
Czy protest przy urzędzie prezydenta to akt nieposłuszeństwa obywatelskiego czy może akt rozpaczy i desperacji? Dla władz litewskich, mediów to jednoznaczne - Polacy awanturują się „z nie wiadomego powodu” i potwierdzają kolejny raz, że są „elementem wywrotowym”. Władze bowiem uznają, że Polacy nawet moralnego prawa do protestu i wyrażania swojego zdania mieć nie powinny.

Władze litewskie wiedziały, że wiec się odbędzie. Jednak nikt nawet nie zamierzał uspokajać nastroje, proponować dialog, rozmowę, wykazać przychylność, zrozumienie czy sympatię. Pojawiały się tylko dygresje, że winni zostaną pociągnięci do odpowiedzialności za nie posłuszeństwo. W państwach demokracji zachodnich konflikty się łagodzi, szanuje się prawa wszystkich obywateli, a nie tylko tych „z państwowym językiem nauczania jako ojczystym”. Zatem ze strony władz i mediów litewskich była i jest tylko wroga obojętność. Wrażenie jest jedno: zasadniczo nikt nie chce rozwiązać istniejącego problemu, bo to problem tylko 7% społeczeństwa litewskiego, w dodatku odrzucanego, oskarżanego niechcianego i nielubianego. Więc dobrze że „element wywrotowy” cierpi – bo na to zasłużył. Ot tam, pobuczą, potupią, pomachają flagami i transparentami – i tyle – nic więcej władzom nie grozi oprócz, prawda, wstydu i nędznego obrazu litewskiej europejskości, zacowania, homofobii, którymi ociekają relacje przekazywane przez zagranicznych dziennikarzy w świat.

Powrócę do teorii względności. Jak chodzi o mniejszość litewską w Polsce, to władze zaciekle popierają ją w tych samych dążeniach, o które walczą Polacy na Litwie. Popierają i postulują, aby były nazwy ulic te, które chce litewska społeczność, aby wisiały i nie były niszczone lub zrywane tabliczki z nazwami litewskimi, aby Litwini w Polsce mogli pisać, czytać i uczyć się po litewsku, zdawać egzaminy w języku litewskim (a egzamin z litewskiego był obowiązkowy na maturze), aby nie zamykać szkół litewskich, wydawać podręczniki, aby Litwini mogli pisać swoje dane osobowe w dokumentach po litewsku. Natomiast dokładnie te same postulaty Polaków na Litwie władze litewskie tępią, uniemożliwiają, ignorują, a nawet karzą za nie. Dlaczego? Zwykła teoria względności, a może raczej dookreślmy - dwulicowość, fałszywość, cyniczność, obłuda.

Pani prezydent, premier, przewodnicząca sejmu, wszyscy twierdzą, że polska mniejszość nie jest dyskryminowana przez obecne ustawy, a jej sytuacja jest od 20 lat polepszana. Czy warte cokolwiek są te ich cyniczne formułki powtarzane jak zdarta płyta? Każdy szanujący się analityk zapytany o sytuację mniejszości narodowej odpowiedziałby: „wyłącznie mniejszość może sprawiedliwie swą sytuację ocenić wieć ją prosze zapytać”. Inaczej, to jest tak samo jakby pytać przywódców np. Rosji, Kuby, Korei Północnej, Chin czy Białorusi o to czy w tych krajach opozycja nie jest dyskryminowana i ma zagwarantowane prawa a obywatele czują się wolni.

Inteligentni dostojnicy państwowi twierdzą, że jak Polacy będą zdawali taki sam egzamin z litewskiego to wreszcie szanse będą równe. Nie ma większej bzdury – bo właśnie wtedy zacznie się dyskryminacja. Zdając taki sam egzamin, Polacy muszą znać język dokładnie tak samo dobrze jak Litwini. A Polacy, aby znać język litewski w takim samym stopniu jak Litwini muszą nim posługiwać się 24h na dobę. Musieliby w szkole mieć wszystkie przedmioty po litewsku oraz w domu mówić po litewsku. Jeśli tak nie jest - to z natury rzeczy nie możliwe jest, aby Polacy tak samo dobrze znali litewski. Dostojnicy inteligentni twierdzą, że zdając taki sam egzamin Polakom będzie łatwiej dostawać się na studia. To jest bzdura. Zdając ten sam egzamin litewski a nie znając go tak samo dobrze - będą mieli zawsze średnio oceny gorsze. Litewskie wyższe uczelnie przyjmują na bazie ocen ze świadectw maturalnych, więc oczywiste jest, że mniejszej ilości Polaków uda się dostać się na studia, mając średnio oceny gorsze w porównaniu z Litwinami.
Władze litewskie cynicznie kłamią, mówiąc, że ujednolicenie egzaminu ułatwi Polakom drogę na studia, będzie dokładnie odwrotnie, władze tę drogę uczynią bardziej wyboistą dla Polaków, natomiast pomogą słabszym Litwinom, aby ci zajęli ich miejsca. Przypomnę, że Polacy rokrocznie mają wyższy wskaźnik dostawania się na studia niż Litwini, więc skąd w ogóle pomysł, że Polakom należy pomagać? Odpowiedź już padła przed chwilą.

Po wiecu, na Litwę pośpieszył premier Polski. Co tak nagle? Kiedy rząd litewski zapowiadał i przygotowywał ustawę nie było stanowiska „takiego kalibru”? Przecież Polacy protestowali jeszcze przed przyjęciem ustawy, gdzie był Tusk z pomocą? Dlaczego raptem premierowi Tuskowi zaczęło zależeć na Polakach na Litwie? Ano tak, w Polsce zbliżają wybory się i trzeba będzie odbijać piłeczki rzucane przez opozycyjny PIS.
Premier Tusk ładnie powiedział, powiedział to co Polacy chcieli usłyszeć. Bóg zapłać i za to. To chyba pierwsze słowa premiera Tuska w obronie Polaków od wielu lat. Jak dotychczas, to tylko było: „nie będziemy brutalnie naciskać na braci Litwinów. Trzeba uszanować wrażliwość Litwinów..." i tak dalej w tym samym stylu. Więc przestrzegam przed mylnym poczuciem radości rychłego wstawienia Polski się za Polakami, to tylko public relations zwane potocznie „piarem”. Zresztą premier Litwy zapowiedział od razu, że ustawy o oświacie nie zmieni.
Ale dzięki tej wizycie powstanie kolejna komisja. Tylko po co? Co ona załatwi? Przecież zdaniem Kubiliusa przyjęta ustawa o oświacie polepsza sytuację polskiej mniejszości.
Premier Kubilius zgodził się na dwustronną komisję która będzie miała za zadania rozwiązać „nabrzmiały problem”, którego i Kubilius, i rząd, i sejm, i prezydent nie widzą, to jak go rozwiążą? Można się spodziewać jak: aby komisja dobrze, skutecznie, sensownie działała potrzebne są działania obu stron, jestem pewien, że strona litewska będzie torpedować, przeciągać, uniemożliwiać prace komisji w nieskończoność. A jak Polacy wymuszą jakieś ustalenia, to przecież można przez kolejne 20 lat unikać ich spełnienia – takie doświadczenie Litwa już ma, łatwizna.

Kolejny wstyd, który zaliczył Kubilius wynika z faktu, iż nie powołał takiej komisji ze społecznością polską na Litwie gdy ustawę przygotowywano? To premier obcego państwa „spowodował” że w tej komisji mają zasiąść też przedstawiciele polskiej mniejszości na Litwie. (I za to rzeczywiście należą się podziękowania Tuskowi.) To premier obcego Państwa zmusza Kubiliusa, aby ten zachowywał się demokratycznie. Wstyd i kompromitacja - Kublius woli słuchać premiera Polski niż własnych obywateli. A potem się dziwi dlaczego Polacy lgną do premiera Polski a nie Litwy. I tu jest ta pseudonielojalność Polaków, którą wymyslili i wypromowali władze i media litewskie.

Smutne, że premier i rząd, sejm i prezydent Litwy nie mogli powstrzymać sadystycznej chęci zemsty na Polakach stosując politykę gwałtu, siły, arogancji, dezinformacji - tak jak 20 lat temu w stylu ohydnego totalitaryzmu. Narazie resocjalizacja się nie udała, metody i rozumowanie - z sowieckiego reżimu.
Ustawy litewskie (dotyczące oświaty, pisania nazwisk, nazw miejscowości, używania języka) obowiązujące w takim kształcie, zakładają skuteczną asymilację mniejszości, a że często obraz lepiej oddaje sens niż tekst, dlatego wyobrażam ten proces jak scenę z filmu kryminalnego:

Cel - złapać polską mniejszość, unieruchomić pasami bezpieczeństwa, przygotować strzykawkę z antypolską substancją w składzie: język litewski, mentalność, kultura, światopogląd. Szybko wstrzyknąć, odczekać, poluzować pasy, wypuścić. Obserwować działanie „leku” na pacjencie. Może nareszcie wszyscy będą jednakowo litewscy.
Boże miej litość nad oprawcami. To może dlatego, Tusk spotkał się z Polakami w kościele, bo nic innego nie pozostało jak tylko się modlić.

  • Odpowiedz

Za plecami czy plecami?

Zbigniew Grydź 28 czerwca 2011, 14:14

Mimo, iż zaczął się sezon urlopowy, konflikt polsko-litewski nie słabnie. Szczerze mówiąc trudno jest sobie wyobrazić, aby się skończył, stał się swoistym serialem czy nowym realisty show dla Litwinów. Przy tej okazji Polacy na Litwie mogą przy większej uwadze wszystkich wypowiedzieć wszystkie swoje bolączki i żale, a Litwini mogą się wreszcie dowartościować.

„Był czas przywyknąć” - jak mówiła stara Kargulowa w dobrze znanym filmie. I się przyzwyczailiśmy się, że każdy pseudo-dziennikarz wyciera mordę Polakami na Litwie dostając premie do płacy minimalnej.
Sam konflikt dobrze smakuje społeczności litewskiej i jej elitom. Czują się bezpiecznie, mogą sobie poużywać, pośpiewać razem z litewskim zespołem Diktatura albo bić brawo z widzami popularnego show „Kocham Litwę”. Satysfakcja gwarantowana.
Większość w sejmie z przewodniczącą na czele, premier, prezydent nie są bezstronni. Wyraźnie widać po której stronie stoją i jaką część obywateli reprezentują. Jak to powiedział kiedyś pewien polityk: „My stoimy tu, gdzie stała solidarność - oni tam, gdzie stało ZOMO”. Na Litwie już jest widoczny wyraźny podział na „my” i „oni”. Potwierdza to i „promuje” również p. ambasador Litwy w Polsce. Kto więc kreuje ten podział? Media i politycy promują taka modę antypolską: tym lepszym będziesz Litwinem im bardziej będziesz antypolski. To już nie jest pewna ideologia to już jest schorzenie psychiczne, które postępuje.

Polacy i Litwini rzeczywiście stoją po różnych stronach i to bardzo daleko od siebie. Różnica zdań i prawd Polaków i Litwinów jest taka jak niegdyś u ZOMO i Solidarności. Konflikt, którego wydaje się nie da się go rozwiązać, tak aby przysłowiowy wilk był syty i owca była cała. Owcą oczywiście są tu Polacy na Litwie, bo stanowiąc 7% społeczeństwa trudno, aby było inaczej. "Wilk" zaś wie, że nie ma "leśniczego" co mógłby go dobrze nastraszyć. Zaraz obok jest większy ospały "zwierz" (Polska), którego ten wilczek (tak wygląda z perspektywy Polski) troszkę denerwuje, ale nie na tyle, aby włazić mu w drogę. A niech robi co chce, wszak to jego terytorium. Polski zwierz jest większy od zwierzaka litewskiego, a jeśli sparafrazować porównanie Litwy i Polski dokonanego przez ministra R. Sikorskiego (1:13) to nawet trzynastokrotnie, więc wydawałoby się, że będzie miał przewagę, jednak to wilczek jest lepszy w „sztukach walki” i to już od 20 lat.
Mam wrażenie, że gdyby w prawyborach PO wygrałby Sikorski i zostałby później prezydentem Polski, to w sprawach zagranicznych, a szczególnie polsko-litewskich mielibyśmy dużo bardziej pryncypialne stanowisko niż mamy (a właściwie nie mamy) od obecnego prezydenta RP, mimo, że to właśnie obecny deklaruje, że „czuje się stąd”. Przypomnę, że wg konstytucji RP to prezydent i rząd wspólnie tworzą politykę zagraniczną.

Tak w ogóle, to mało jest komentarzy polskich przywódców w sprawie Polaków na Litwie. I tylko czasami da się słyszeć premiera, ale tylko wtedy, gdy skandal jest już tak duży, że dziennikarze nie odpuszczają. Oto kilka przykładowych wypowiedzi premiera Polski:
1. „nie będziemy chcieli używać zbyt brutalnych, czy nachalnych form nacisku po to, by przekonać Litwinów do tego, by te standardy europejskie dotyczące mniejszości były w pełni respektowane”
2. "będę zalecał jak najdalej idącą cierpliwość, ponieważ nie jest to problem ani ostatniego roku, ani ostatniego dziesięciolecia"
3. „musimy zrozumieć Litwinów”
4. „Polskę w relacjach z Litwą stać na takie strategiczne, długoterminowe myślenie, którego podstawą powinna być cierpliwość i wyrozumiałość”

Czy wciągu ubiegłych 20 lat Polska nie była dla Litwy wyrozumiała, cierpliwa, a może używała zbyt brutalnych i nachalnych metod nacisku w sprawie Polaków na Litwie?
Być może premier miał na myśli coś takiego: „spokojnie.., z głupim trzeba po dobremu i ostrożnie, trzeba poczekać aż zmądrzeje”, ale na końcu pojawia się zasadnicze i ważne zdanie premiera:
„Żeby nie było żadnego niemądrego pomysłu na retorsje czy zbyt ostre reakcje, bo my wobec Litwy powinniśmy być wyrozumiali. Oczywiście wszystko ma swoje granice, kiedy w mojej ocenie naruszano polskie interesy, kiedy utrudniano, a nie ułatwiano w Możejkach pracę rafinerii orlenowskiej, stawialiśmy sprawę bardzo twardo.”

Proszę zwrócić uwagę: „kiedy naruszano polskie interesy”! Działania władz litewskich wobec Polaków na Litwie nie są naruszaniem polskich interesów. Co być może jest logiczne, choć bardzo przykre i moralnie nie do przyjęcia.
Proszę zwrócić też uwagę, że gdy polski premier komentuje konflikt polsko-litewski na Litwie, to odnosi się tylko to do Litwinów. Nie pamiętam (chciałbym się mylić), żeby Polacy usłyszeli słowa wsparcia, solidarności, pokrzepienia, wyrozumiałości, zrozumienia, rady czy zapewnienia. Jedyne czego Polacy mogą być pewni to to, że premier prędzej rozumie Litwinów niż Polaków.

Polski premier jest premierem Polaków: ale uwaga - obywateli polskich, a nie Polaków obywateli litewskich czy innych - logiczne. Jeśli więc obywatele polscy będą mieli problem na Litwie, to premier nie będzie cierpliwy, wyrozumiały i miękki, a skoro to dotyczy Polaków ale obywateli litewskich, którzy z własnego wyboru są Polakami, to przecież mogli wybrać inaczej i teraz nie narzekać.
Sprawa Polaków na Litwie nie jest sprawą Polski, więc jest wyłącznie sprawą Litwy. Wyłania się smutna „oczywista oczywistość” jak mawiał już cytowany przeze mnie wyżej polityk.

Dawno temu nie zastanawiałem się nad tym czy za plecami Polaków na Litwie stoi polski premier, byłem pewien, że tak jest. Dziś coraz częściej widać, że premier stoi nie ZA plecami Polaków, ale plecami DO Polaków na Litwie.
Kiedyś sojuszniczy zachód zdradził Polskę i zostawił ją na pastwę Rosji, dziś Polska zostawia Polaków na Litwie na pastwę Litwy, zresztą jak i w ciągu 20 ubiegłych lat.

  • 7 odpowiedzi

"Najwinniejsi"

Zbigniew Grydź 15 kwietnia 2011, 15:35

Litwa jest domem wszystkich Polaków i Litwinów – twierdzi premier. Tu się wszyscy zgadzamy. Jednak prawo do gospodarowania tym domem jednoznacznie zawłaszczają sobie Litwini. Tak jakbyśmy byli tu gośćmi. Premier mówi, że mamy kłótnię w domu, obie strony są winne, a Polacy powinni pomilczeć (czytaj pogodzić się i przeprosić). Ciekawe - czy mówiąc „winne są obie strony” miał na myśli też stronę litewską, czy może tylko Polaków na Litwie plus Polskę?

Polacy winni są konfliktu i basta! Polacy są winni, bo chcą dbać o swoją oświatę, chcą pisać imię i nazwisko poprawnie, chcą mieć nazwy ulic i miejscowości w swoim języku. Takie prawa w kraju zachodnim nie wywołują żadnych emocji czy zdziwienia. Na Litwie uznaje się je za działania wywrotowe, zakrawające o zdradę państwa.

Posłużmy się przykładem, aby zobaczyć skalę i różnicę w poglądzie.
Porównajmy jazdę samochodem w krajach zachodnich i na Litwie. Na zachodzie czujesz się jak w idealnym świecie: szacunek, kultura, sympatia. Wjeżdzając na Litwę - auta, ludzie, domy, przyroda wyglądają podobnie, a różnica „wychodzi z worka”, gdy zobaczymy zachowanie tych ludzi jeżdżąc autem. „Zachodniak” dostaje szoku i niedowierzania, bo jego ocena nie mieści się w jego skali wartości. Co może z tym zrobić? Nic, bo nie ma na to wpływu. Nie sprawi, że nagle wszyscy zaczną jeździć grzecznie, kulturalnie, szanując innych. To społeczeństwo musi dorosnąć, rozwinąć się, wyzdrowieć.

Zdrowe społeczeństwo okazuje szacunek, zrozumienie, sympatię mniejszościom narodowym. Taki szacunek i zrozumienie dla mniejszości narodowych jest zupełnie naturalny, gdy poziom rozwoju mentalnego narodu jest wysoki. Rząd litewski nie ma szacunku i zrozumienia dla Polaków na Litwie – to jasne jak słońce. Wszystkie te dążenia Polaków na Litwie są absolutnie zrozumiałe dla Litwinów tylko wtedy gdy dotyczą …. Litwinów zagranicą. Jadąc do Polski rząd litewski wspiera inicjatywy tego samego rodzaju, które wróciwszy na Litwę tępi i represjonuje.

Żadnym swoim zachowaniem nie sprawimy, że Litwini przestaną się bać agresji Polski na Litwę (w sensie terytorialnych pretensji) lub ogłoszenia przez Polaków na Litwie autonomii polskiej na Litwie. Jeśli ktoś ma taką fobię, to zazwyczaj nie daje się z tego wyleczyć, trzeba mieć nadzieję, że ta wada jest nie genetyczna. Wyrażam żal, bo ta „usterka” obiera im rozum, bo z tego rodzi się nacjonalizm. Jednak ubolewanie szybko mija, gdy tych ludzi popierają media, a ich tezy podtrzymuje sejm, premier, rząd i prezydent.

Wracając do premiera i jego oskarżenia. Otóż twierdzi on, że obie strony są winne, a że Polacy „winniejsi” - to powinni milczeć. Przypomina to przesłuchanie - przesłuchiwany może się odezwać, gdy przesłuchujący na to pozwoli. Czy jest to zwykła arogancja, do której już nas premier przyzwyczaił? Czy brak świadomości, szacunku, wiedzy, ale i przychylności czy sympatii?

Rząd zaatakował Polaków: zaczął od usunięcia języka polskiego z obowiązkowych egzaminów, od kar za używanie języka Polskiego, kar za tablice dwujęzyczne (w momencie, gdy de facto prawo ani tego, ani drugiego nie zabrania), dołożył ustawą o oświacie (w momencie, gdy w UE zakazane jest pogarszanie sytuacji mniejszości), o sprawie nazwisk nie wspomnę (która dotyczy też samych Litwinów).

Rząd swoim postępowaniem wzniecił antypolskie nastroje, rozpalił emocje, wywołał awanturę, a teraz oskarża, że to ofiara represji jest winna i nie chce rozwiązać „konfliktu rodzinnego”. (Tak się traktuje rodzinę wg premiera). Otóż jednoznacznie panie premierze można stwierdzić, że Polacy nie są i nie byli za karami za używanie języka polskiego, czy używanie tablic dwujęzycznych, nie są też przeciwko pisaniu nazwisk po polsku, nie są też przeciwko nauczaniu w szkołach wszystkich przedmiotów po wyłącznie po Polsku, więc nie wywołali i nie są winni tej awantury.

Porównam sytuację znów do sytuacji na drodze. Jedziemy grzecznie samochodem, zajeżdża nam drogę cham, powodując wypadek, ale to cham oskarża nas o spowodowanie wypadku. Idąc dalej, cham obwinia nas, że nie wyrażamy chęci rozwiązania sprawy z orzeczeniem o naszej winie i przyjęcia kosztów naprawy jego auta, a na dodatek nasza reakcja jest zbyt emocjonalna!

Polska i przedstawiciele parlamentu polskiego są tak samo (tak jak my) obwiniani za „zbyt emocjonalną” reakcję na wprowadzane zmiany. Jeśli więc rząd litewski wierzy, że polepsza sytuację Polaków na Litwie, powinien w ogóle kwestionować negatywną reakcję Polaków i Polski jako taką, i żądać pozytywnej reakcji. Przecież jeśli rząd sytuację ulepsza to musi być wszechobecna radość i oklaski Polaków i Polski, nie? Gdzie one są? Czy tępi Polacy w Polsce i Polacy na Litwie tego nie rozumieją?

Skromne grono przedstawicieli RP w końcu dotarło na Litwę, aby porozmawiać o zmienionej sytuacji mniejszości polskiej na Litwie „twarzą w twarz”. Jakież było ich oburzenie, gdy pojęli jaka jest rzeczywistość, choć i tak mniejsze od oburzenia Litwinów, którzy się zirytowali, że Polacy nie poklepali ich po ramieniu za „odwalenie dobrej roboty”.

Pewien pseudopublicysta na portalu internetowym twierdzi, cytuję: „wg psychologii oraz tzw. logiki życiowej, konflikt powstaje wtedy, gdy jedna strona odmawia bycia partnerem w sprawie rozwiązania konfliktu”. Odnosi się w ten sposób do niedawnego spotkania przedstawicieli RP, którym zarzuca ślepotę i głuchotę. "Łatwiej dostrzec źdźbło w oku bliźniego, niźli belkę we własnym".

Ubolewam nad takim poziomem logiki tego pana! Konflikt powstaje dużo wcześniej: wtedy gdy jedna strona atakuje drugą. Konflikt powinna rozwiązywać strona, która ten konflikt wznieciła i jest za niego odpowiedzialna, a nie strona zaatakowana i skrzywdzona. Konflikt zaś rozwiązuje się przyznając się do winy, wyrażając żal za popełniony czyn, naprawieniem krzywdy, zadośćuczynieniem i przeprosinami. Konfliktu nie rozwiąże oburzaniem się i oskarżaniem, że ofiara nie akceptuje agresji i ataków.

  • Odpowiedz

Pochodu nię będzie

Zbigniew Grydź 1 kwietnia 2011, 11:17

ZPL ogłosił, iż w tym roku nie będzie pochodu polskiego na 2ego maja (dzień Polonii i Polaków za granicą). Ten pochód już stał się tradycją, a wg mnie takie wydarzenie było i jest bardzo potrzebne Polakom na Litwie. Dziś - dużo bardziej.

Ale oto, już drugi rok z rzędu pochód nie będzie organizowany. Nie rozumiem argumentów.
Albo nie można się dogadać z samorządem wileńskim (co na pewno łatwe nie jest), albo jest jakaś inna przyczyna, której nie znamy. Otóż to, że pochód był już organizowany wcześniej, oznacza, że dużo łatwiej go zorganizować ponownie (rokrocznie) niż później od nowa niejako przebijać mur.

Brak pochodu jest ogromnym błędem, bo akurat jak w tym roku, tak i ubiegłym, takie pochody należało zorganizować i to zwiększą motywacją niż zwykle.

W ubiegłym roku wydarzyła się katastrofa smoleńska. Wydarzenie bez precedensu, tragiczne i trudne do akceptacji, pojęcia. Przy tej okazji, to właśnie wtedy, moglibyśmy wyrazić solidarność i jedność z rodakami w Polsce - na pochodzie prezentując żałobne kiry, żal, smutek, żałobę. Znicze i kwiaty przy ambasadzie polskiej, to wg mnie za mało jak na wielkość i możliwości mniejszości polskiej na Litwie. Nastrój pochodów był zawsze wesoły, ale właśnie wtedy tak i teraz mógłby być właśnie smutny i refleksyjny.

Ponoć przyczyną braku pochodu stała się beatyfikacja Jana Pawła II. Jest to jak najbardziej wesołe wydarzenie. I przy okazji pochodu można właśnie zaznaczyć to wydarzenie i uświadomić też litewską opinię publiczną, która na pewno o tym większego pojęcia nie ma.

Jednak dla Polaków na Litwie „katastrofą smoleńską” stała się przyjęta przez sejm i podpisaną przez prezydent nowa ustawa oświatowa, która przyznacie, również jest trudna do akceptacji i pojęcia. Przy całej obecnej nagonce, atakach, poniżaniu i obrażaniu mniejszości polskiej na Litwie taki pochód jest zdecydowanie bardziej potrzebny dzisiaj niż kiedyś. Akurat teraz trzeba i wypada wyrazić solidarność i jedność, ale już między nami samymi - Polakami na Litwie.

Myślę, że na tegoroczny pochód przybyło by dużo więcej Polaków, którzy swoją obecnością wyrażaliby też sprzeciw wobec postępowania władz. Być może wtedy i premier, i prezydent, i przewodnicząca sejmu zobaczyliby nie tylko „suche” podpisy na kartkach, ale i ludzi, którzy te podpisy złożyli. Ludzi, którym wyrządzili krzywdę. Oczywiście w ich fałszywym pojęciu - "przysługę".

Pochodu nie będzie. Szkoda. Dla mnie argument, że ludzie w tym czasie mają świętować beatyfikację JPII, kompletnie nie logiczny i do mnie nie trafia. Zresztą, czy nie można się tą beatyfikacją cieszyć na pochodzie i to w dodatku razem z innymi?
Czy w kolejnym roku znów pojawi się jakiś pretekst? A może jedyną przyczyną jest jak najmniejsze poirytowanie wrażliwych braci Litwinów?

Ja osobiście byłem bardzo szczęśliwy mogąc uczestniczyć w takim pochodzie. I jest to dla mnie duże rozczarowanie.

  • 4 odpowiedzi

Polak = Cygan = Żyd = gej = murzyn

Zbigniew Grydź 28 marca 2011, 12:00

Rząd litewski pomaga mniejszościom mieszkającym - ich sytuacja jest bardzo dobra! Oto hasła rządowe! Rząd „ulepsza” sytuację mniejszości narodowej, bo … jest najlepsza na świecie. Dlaczego więc wywołuje to takie emocje? Jestem pewien, że gdyby dotyczyło to innego narodu mógłby mieć dużo większe przywileje, ale że akurat chodzi o Polaków to figa! Litwini nie lubią Polaków jak mało kto.

Rząd wybiórczo porównuje swoją ustawę z ustawą o oświacie w Polsce. Tam, gdzie rządowi wygodnie tam opiera się na tym, że „tak jest w Polsce”, ale gdzie przepisy są korzystniejsze niż na Litwie o tym perfidnie milczy. Chcesz być uczciwy, bądź, ale do końca.
A co zrobi Litwa, gdy Polska poprawi swoją ustawę dla mniejszości litewskiej? Czy Litwa postąpi tak samo? Nigdy w życiu. Wtedy realna sytuacja oświaty nie będzie argumentem dla Litwy. Rząd nie porównuje jak zmieniała się sytuacja Litwinów w Polsce w ciągu ostatnich 20 lat, bo będzie musiał stwierdzić, że sytuacja mniejszości litewskiej wyraźnie się polepszała. Paradoksalnie, ale litewska mniejszość w Polsce jest gotowa sama zrezygnować ze wszystkich przywilejów (możliwość pisania nazwisk po litewsku, umieszczania tabliczek z nazwami ulic i miejscowości, nauczanie przedmiotów po litewsku, trzykrotnie większe dofinansowanie szkół litewskich), tylko po to aby ten stan byłby odniesieniem dla rządu litewskiego, który wtedy mógłby dalej pogarszać warunki dla „swojej” mniejszości na zasadzie parytetu. To jest dopiero patriotyzm…
Jak zaobserwujemy media litewskie, (TV, radio, internet) to panuje tam bardzo negatywna ocena Polaków. Modne stało się zadawanie ciosów polskiej mniejszości. Polacy protestują, a to dodatkowo wywołuje chęć dowalenia jeszcze mocniej i więcej. Ubaw po pachy, bo akceptacja społeczna jak nigdy duża.
Tomaszewski jest wrogiem publicznym nr 1. Jest oskarżany o zdradę Litwy, o politykę wywrotową? Zgadzam się z tym jak najbardziej. Za czasów sowieckich obywatele, którzy się nie zgadzali z reżimem lub jedyną linią partii też byli wrogami narodu, wywrotowcami, byli karani, sądzeni, wsadzani do więzień lub łagrów. Rząd litewski prowadzi politykę totalitarną wobec mniejszości (na siłę narzuca pewne regulacje prawno-społeczne), których mniejszość kategorycznie nie chce, a wyrażając sprzeciw Tomaszewski (jak i inni Polacy) staje się zdrajcą i wywrotowcem, wrogiem, osobą niepożądaną. Tacy wrogowie reżimowi robią krzywdę, odsłaniając jego prawdziwe zamiary i cele.

Znany paradoks w świecie reżimowym: (Rosja, Białoruś, Korea, Chiny kraje afrykańskie itd.) prześladujący atakuje - ofiara się broni, ale to ofiara jest agresorem i oskarżonym. Na dodatek im bardziej się ofiara sprzeciwia, protestuje, nagłaśnia tym bardziej jest oskarżana o nienormalność, niesubordynację, brak integracji, wrogość, agresję.
Media są po stronie rządu i chętnie mu pomagają, tworzą grunt. Jeśli media przedstawiają argumenty strony rządowej to w pełni je motywują i tworzą obraz, który chce rząd przekazać. Jednak jeśli przekazują informację od obrońców mniejszości, to albo w ogóle tego nie robią, albo jeśli już to w sposób krzywy, wypaczony, wątpliwy, podważający, nieprawdziwy dodając zupełnie od siebie kontr-argumenty (tak niby obiektywnie). Na portalach i blogach istne szaleństwo dziennikarzy, pseudo-ekspertów-historyków, parlamentarzystów, tak jakby ktoś ogłosił nagrodę, kto bardziej obrazi i znieważy, dowali Polakom.

Wyłącznie temat polski wywołuje tak ogromne emocje i poruszenie. To widać nie tylko po ogromnej przewadze ilości komentarzy, ale również po poziomie agresji komentujących. Gdyby Polacy mieli inny kolor skóry lub inny kształt oczu już dawno by dochodziło do pobić i fizycznych ataków.

Kto jest temu winien? Pewnie, że nie rząd i media. Winni są Polacy i Tomaszewski, bo burzy się, nie przyjmuje z godnością ciosów i razów, prowadzi politykę wywrotową. Nikt się nie ośmielił na stwierdzenie, że to polityka rządu litewskiego jest wywrotowa w stosunku do mniejszości narodowych.

Fajnie jest wymierzać sprawiedliwość, oceniać, rządzić, panować jak się ma większość za sobą. Czy 7% lub nawet 15% może mieć rację? To nie istotne - wystarczy mieć przewagę w sejmie, media, aktywnych rasistów, premiera i Panią Prezydent. Wtedy ma się gdzieś etykę, moralność, rozsądek, poprawność, sprawiedliwość.

Protest mniejszości narodowych przy pałacu prezydenckim został odebrany nie jako fakt, że różne mniejszości sygnalizują to, że zupełnie i kategorycznie się nie zgadzają z proponowanymi zmianami, ale z faktem że Polacy są awanturniczym narodem i protestując w taki sposób potwierdzają swój haniebny i agresywny stosunek do rządu oraz wykazują się niesłychany brak lojalności. Polacy to tępa podkategoria ludzi, która nie rozumie, że rząd chce im dobrze. Wg rządu litewskiego, Polacy, to w większości bezrobotna, niedouczona kompletnie nie zintegrowana, nielojalna, agresywna masa, która zagraża Litwie. Tej masie jak najprędzej należy wykręcić ręce, zawinąć w kaftan bezpieczeństwa i zrobić pranie mózgu. A że się opiera to te czynności trzeba przyśpieszyć i zintensyfikować.

Im bardziej się będziemy bronić, tym większa chęć zniszczenia nas, a jak bronić się nie będziemy - to pogarda jeszcze większa. Diabelskie, przepraszam, litewskie błędne koło. Mam wrażenie, że Polacy na Litwie stali się dla rządu litewskiego tym - czym żyd, cygan, gej czy murzyn dla ksenofobów, nacjonalistów, homofonów czy rasistów.
Tyle smutnej refleksji.

  • 4 odpowiedzi

Rasiści górą

Zbigniew Grydź 18 marca 2011, 10:52

Litwa zrobiła to co, zamierzała i obiecała, właściwie rząd litewski zrobił to co zamierzał i planował. Cieszą się nacjonaliści litewscy. O to ich triumf. Oto pogardę udało się wyrazić ustawą. Rząd idzie ramię w ramię z rasistami krzyczącymi „Litwa dla Litwinów”.

Nikt nie chciał w to wierzyć, ale trzęsienie ziemi dla oświaty polskiej na Litwie stało się faktem. Wywołał je sejm 76 głosami przegłosowując zmiany w oświacie (14-stu było przeciw, 29-u wstrzymało się od głosu, czyli przyglądali się egzekucji) pomimo wyraźnych protestów Polski jak też Polaków na Litwie. Litwa ma w nosie (mówiąc językiem dyplomacji) wszelkie opinie i argumenty mniejszości, te 60 tysięcy podpisów i wszelkie apele Polski. Sama głowa państwa litewskiego mówi, że podpisy są zbędne. Wcześniej, swoją ostatnią wypowiedzią „kropkę na i” postawił litewski minister spraw zagranicznych dając pokaz arogancji i "dyplomacji". Już nie wywołał zdziwienia, ale przerażenie i chyba też politowanie.

Im więcej protestów Polski i polskiej społeczności na Litwie tym większa irytacja rządu i tym większa niepohamowana chęć zniszczenia, zduszenia i zdeptania Polaków na Litwie. Przypomnę, że kiedy Polacy zorganizowali protest przed prezydenturą, to rząd litewski jeszcze szybciej chciał przyjąć ustawę, pokazując tym jak guzik (mówiąc językiem dyplomacji) obchodzą go uczucia Polaków. Jak przyjeżdżał prezydent Polski to sejm odrzucał projekt pisowni nazwisk. Czy można lepiej wyrażać pogardę dla Polski i Polaków na Litwie. Myślę, że rząd ma jeszcze wiele pomysłów. Wszelkie kary, zamykanie szkół, szykany, dyskryminacja - to tylko niektóre. To tylko pierwszy etap, potem nastąpią kolejne nie mniej wstrząsające. Egzaiminy, przedmioty same szkoły. Baza prawna gotowa. Media, telewizja, portale, dziennikarze i naukowcy litewscy - wszyscy pomogą. To sprawa wagi państwowej i bezpieczeństwa litewskiego. Kto się temu sprzeciwi? Te 7%?

Polski minister spraw zagranicznych zwyczajnie po ludzku prosił, aby nie pogarszać stanu polskiej oświaty na Litwie. Podkreślam nie żądał, a prosił. Dlaczego? Bo jak ktoś jest głuchy na argumenty i rozsądek, jest zaślepiony rasizmem, uprzedzeniem, fanatyzmem, nacjonalizmem, to można spróbować po prostu prośbą. Nie pomogło. Nic nie było wstanie zatrzymać buldożera litewskiego, który rozjeżdża polską oświatę na Litwie, jednocześnie głosząc, że jest najlepsza na świecie.
Tym strzałem Litwa ustrzeliła dwa zające naraz: pogorszyła sytuację Polaków na Litwie i pokazała Polsce, gdzie jest jej miejsce. Jednoznaczny sukces rasistów -nacjonalistów. Sukces rządu. Gratuluję pychy, szowinizmu, nacjonalizmu, obłudy, zapiekłości, nienawiści, rasizmu, zaślepienia. Rząd pokazał jak widzi patriotyzm.

Rząd litewski uważa, że jak nakaże Polakom uczyć się litewskiego jako języka ojczystego, to Polacy na Litwie staną się z powrotem Litwinami, a jeśli nie będą znali języka litewskiego i literatury tak dobrze jak Litwini, (bo by musieliby w domu, na ulicy, między kumplami, kolegami, znajomymi mówić i myśleć po litewsku), to też dobrze - bo na studia nie pójdą i zejdą na margines. Rząd nie jest głupi, wie, że z Polacy czy Rosjanie przynajmniej na początku nie zdążą się nauczyć języka tak dobrze jak Litwini, co za tym idzie będą oni mieli gorsze oceny na świadectwach maturalnych i tym samym dużo gorsze szanse na studia. To jest „cudowny i pożądany” efekt uboczny ustawy rasistów. Uniwersytety litewskie tylko dla Litwinów! A rząd twierdzi, że właśnie po to zmienia ustawę, aby Polacy o wiele łatwiej dostawali się na studia. Obłuda gebelsowa w czystej postaci.

Jakie są konsekwencje? Litwa wzbudziła nienawiść Polaków na Litwie (być może też Rosjan) oraz zapewne zrobiła swoisty reset w stosunkach z Polską. O ile uczucia Polaków na Litwie rząd litewski ma w nosie (mówiąc językiem dyplomacji) o tyle fakt kolejnego już pogorszenia stosunków z sąsiadem jest nie na rękę, choć wydaję mi się, że rząd litewski spodziewałby się nawet dużo stanowczej reakcji Polski i jest na nią gotowy.

Co teraz zrobi Polska? Czy odpowiednio uchwali ustawę, która pogorszy stan mniejszości litewskiej? A może odpuści i pozwoli, aby sprawa rozeszła się po kościach.
Jest takie przysłowie: „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”. Litwa zawsze będzie sąsiadem Polski. I trzeba będzie nie raz spojrzeć w oczy sąsiadowi. I zdarzy się wiele razy sytuacja, gdy Litwa będzie potrzebowała wsparcia. Los bywa i będzie przewrotny.

Rząd litewski ma nadzieję, że Polska nie pozostanie zezłoszczona długo i to w dodatku partnera przecież strategicznego (ten termin ciągle odmieniają premier, minister spraw zagranicznych, Pani prezydent). Ci politycy ośmieszają siebie samych.
Litwę z Polską łączy mnóstwo projektów jak biznesowych, energetycznych tak wojskowych i kulturalnych. Litwa wie i wierzy, że one się nijak jednak nie mają do działań rządu litewskiego względem mniejszości polskiej na Litwie. Rząd wierzy i wymaga by Polska jako sąsiad, partner w EU i NATO pomagał i stawał w obronie Litwy przy każdej sprawie, gdzie Litwa tego potrzebuje, BO Litwa nie pogarsza, ale polepsza sytuację mniejszości polskiej na Litwie. I nie warto pytać Polaków na Litwie, co oni o tym myślą, bo oni się nie liczą tak jak te 60 tysięcy podpisów.

Tak wygląda myśl obecnego rządu litewskiego. Niewiadomo czy rząd litewski tylko udaje, czy rzeczywiście w to wierzy? Jeśli udaje, to można podejrzewać o niepełnosprawność umysłową, a jeśli w to wierzy, to też.

  • 9 odpowiedzi
  • 1
  • 2
  • następna ›
  • ostatnia »

Wilno i Wileńszczyzna


Więzienie na Łukiszkach, fot. ltik.lt
Wilno bez więzienia na Łukiszkach
Ministerstwo Sprawiedliwości Litwy poszukuje prywatnych inwestorów, zainteresowanych udziałem w przeniesieniu, a następnie zarządzaniu słynnym wileńskim...
Zielone światło dla rzeźb na Zielonym Moście
Pałac Balińskich nareszcie zostanie odnowiony
Dzień Wolności Podatkowej
W Wilnie znów Noc Muzeów
Wystawa "Oda do ojca"
Więcej

Polacy na Litwie


Ewelina Saszenko i Edmund Sztengier, fot. wilnoteka.lt
E. Saszenko i E. Sztengier w finale "Gwiezdnych duetów"
Ewelina Saszenko i Edmund Sztengier w minioną sobotę wywalczyli, a raczej wyśpiewali, szczęśliwy bilet do finału telewizyjnego projektu muzycznego "...
W Niemenczynie ostatnie próby przed festiwalem
KS Polonia: Wygrana w Połądze
70. rocznica zbrodni w Święcianach
Międzynarodowa konferencja o znaczeniu wyższego...
"Rudziszki" wciąż na topie?
Więcej

Litwa


Fot. nato.lt
Litwa dołączy do programu NATO
Litwa weźmie udział w programie kontroli naziemnej NATO, w którym są wykorzystywane niewielkie samoloty bezpilotowe (drony). Według doniesień litewskiego...
Kobiety mają łatwiej na Litwie
Rząd Litwy chce upamiętnić bitwę nad Sinymi Wodami
Uniwersytet Wileński niezmiennie najlepszą...
2013 Rokiem Powstania Styczniowego?
Litwa odda hołd proniemieckiemu premierowi
Więcej

Za miedzą


Dyrektor Lwowskiej Galerii Sztuki Borys Woźnicki, fot. lp.edu.ua
Zmarł Borys Woźnicki
Borys Woźnicki, legendarny "anioł stróż" ukraińskich muzeów i zamków, zmarł dzisiaj rano w wypadku samochodowym. 86-letni dyrektor Lwowskiej...
Citta prawdę ci powie
Co z białoruską listą katyńską?
Grybauskaitė niepotrzebnie zadrażnia stosunki z s...
W Polsce - Forum Dialogu i Współpracy z Litwą
Baku - demonstracje w przeddzień pierwszego pół...
Więcej

Gospodarka


Fot. wilnoteka.lt
PGE może wrócić na Litwę
Polska Grupa Energetyczna (PGE) dopuszcza możliwość powrócenia do udziału w budowie elektrowni jądrowej w Wisagini - informuje „Dziennik Gazeta Prawna”....
Antonow grozi sądem arbitrażowym
Prognozy KE dotyczące wzrostu gospodarczego
Europejski Kongres Gospodarczy
Ceny paliwa a gospodarka Litwy
Od 1 lipca tańszy roaming
Więcej

Ogłoszenia


ODBIÓR POLSKIEJ TELEWIZJI NA LITWIE
ODBIÓR POLSKIEJ TELEWIZJI NA LITWIE
FOTOMODELKI I MODELKI POSZUKIWANE
Niańka do dzieci
Wakacje z Fundacją Semper Polonia
ODBIÓR POLSKIEJ TELEWIZJI NA LITWIE
Patriotyczna nowenna w Lesie Ponarskim
Więcej

Warte uwagi


Fragment plakatu Festiwalu "Kwiaty Polskie" - Niemenczyn 2012, fot. wilnoteka.lt
"Kwiaty Polskie" 2012 w "Wilnotece" na żywo!
26.05.2012 - 16:00

W blogach


CUKRZYCA TYPU 2, OTYŁOŚĆ, ZŁA DIETA NIE !! WIEDZA, TAK. ♥♥♥♥♥
PRZY CUKRZYCY WAŻNYM JEST, ABY DOSTOSOWAĆ ODŻYWIANIE DO TABEL Z TZW. NISKIMI WĘGLOWODANAMI: Są to węglowodany, które po spożyciu podnoszą...
ODCHUDZANIE, WYŁĄCZNIE JAKO: ŻYWIENIE RACJONALNE !! ♥♥♥♥♥
Wilno to moja ojczyzna, moje największe szczęście – wspomnienia Kazimiery Paradowskiej
noclegi i nauka
Witajcie na Litwie – w kraju samobójców, emigrantów, sadystów...
Pamiętajmy o polskości!
Więcej

Sonda

Najlepszy prezent z okazji Dnia Dziecka to::

Redakcja poleca


Wiec w obronie polskiego szkolnictwa na Litwie, fot. wilnoteka.lt
Czas zmądrzeć?
Już po spotkaniu prezydentów w Warszawie. Prezydenci Łotwy i Estonii wrócili do swoich krajów. Prezydent Litwy nie wróciła, bo i nie wyjeżdżała. Decyzja...
DELFI pl nie lt - gdzie postawić przecinek?
Wśród serdecznych przyjaciół psy zajączka zjadły
J. Borkowski: Wyczerpaliśmy środki dyplomatyczne...
Koza jest. Kto będzie kozłem... ofiarnym?
Gerbiamas Ministre, czyli Szanowny Panie...
Więcej

Ostatnio komentowane

  • Zestaw uzupełnia Outcast
    24.05.2012 - 07:52
  • yo
    24.05.2012 - 01:39
  • bnool
    24.05.2012 - 00:33
  • Tak tu są podstawy do
    23.05.2012 - 20:45
  • http://www.uwazamrze.pl/artyk
    23.05.2012 - 20:24
© 2010-2012, Wilnoteka

Subskrybuje zawartość

Wilnoteka

Wirtualne miejsce spotkań nie tylko Polaków i nie tylko z Wileńszczyzny... Pierwszy na Litwie polski portal multimedialny WILNOTEKA.LT powstaje na podstawie doświadczeń i archiwów polskiego studia TV w Wilnie, które działa już od 13 lat. Ulotność telewizyjnego przekazu i częste prośby widzów skłoniły nas do stworzenia własnego Okna w Światowej Sieci. Pozwoli to w jednym miejscu i dość krótkim czasie udostępnić szerszej widowni realizowane przez nas materiały filmowe, ale nie tylko...
web development: dc